Oddał synowi nerkę i stracił pracę. Szokująca decyzja rzeszowskiego klubu

Hanka Sowińska
Hanka Sowińska
Za decyzję o oddaniu dziecku nerki zapłacił utratą pracy w klubie.
Za decyzję o oddaniu dziecku nerki zapłacił utratą pracy w klubie. Krzysztof Kapica
Udostępnij:
- To, co zrobili w Rzeszowie, odbije się na donacji narządów od żywych dawców - mówi 
Alina Sołtys z Torunia, która w 2016 r. podzieliła się nerką.

Radość Jacka Skroka (do niedawna trenera rzeszowskich siatkarek) z powrotu syna Macieja do zdrowia trwała krótko. Za decyzję o oddaniu dziecku nerki zapłacił utratą pracy w klubie.

Do pracy nowy trener, dla poprzedniego... życzenia

„Świnie, po prostu świnie” - tak na portalu nowiny24.pl decyzję władz klubu Developres Rzeszów skomentował internauta „Eston”.

Zabieg przeprowadzono 17 stycznia. Narząd od dawcy pobrano metodą laparoskopową. A to znaczy, że czas rekonwalescencji jest krótszy niż w przypadku pobrania organu tradycyjnym sposobem.

Gotowość trenera do pracy - w tydzień po zabiegu - została przez pracodawcę zignorowana. Już 25 stycznia w specjalnym komunikacie władze klubu poinformowały o zatrudnieniu nowego szkoleniowca, a Skrokowi życzyły szybkiego powrotu do zdrowia.

Ciosy od ministra, profesora i klubu

Rzeszowski przypadek wpisuje się w ciąg zdarzeń, które sprawiały, że w ostatniej dekadzie rodzima transplantologia przeszła kilka załamań.

Tak się stało w 2007 r., kiedy ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (obecnie kieruje tym samym resortem) wypowiedział słynną kwestię pod adresem kardiochirurga Mirosława Garlickiego, że „już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”. W 2010 r. oficjalnie przeprosił lekarza.

Zapaść w medycynie transplantologicznej była ogromna. Jednym z jej przejawów była lawinowo napływająca do Poltransplantu liczba sprzeciwów wobec pobrania narządów po śmierci.

To, co w następnych latach udało się nadrobić, zniweczył prof. Jan Talar. Na odbywającym się jesienią 2013 r. sympozjum powiedział: „Nie udało się w XXI wieku pobrać narządów od osoby zmarłej, a więc co robimy? Pobieramy narządy od osoby żyjącej”.

I znowu było tąpnięcie.

Właściciel powinien zapaść się pod ziemię

Teraz mamy decyzję o zwolnieniu trenera rzeszowskich siatkarek, podpartą „troską o jego zdrowie”.

- Żałosne to i skandaliczne - ocenia prof. dr Zbigniew Włodarczyk, szef Kliniki Transplantologii i Chirurgii Ogólnej w bydgoskim „Juraszu”. - Pacjent, który oddał nerkę, jest całkowicie zdrowy. W tym przypadku pobranie narządu było laparoskopowe, więc czas rekonwalescencji wynosi od tygodnia do dwóch, a nie jak podaje Developres Rzeszów - do trzech miesięcy. Właściciel klubu, jeśli jest odpowiedzialny za tę decyzję, powinien zapaść się pod ziemię. Niech ją wycofa i jeszcze przeprosi pana Skrokę.

Polskie Towarzystwo Transplantologiczne zapewne zajmie stanowisko w tej bulwersującej sprawie i wystosuje pismo do właściciela klubu.

- To niezwykle krzywdząca decyzja, nie tylko ze względu na trenera, choć z racji tego, co jemu uczyniono, szczególnie, ale także z uwagi na sytuację w dziedzinie tonacji organów - mówi prof. Włodarczyk.
Odsunięcie trenera z uwagi na stan zdrowia jest oburzające dla dr. hab. Maciej Słupskiego, szefa Kliniki Chirurgii Wątroby, który kilka dni temu przeprowadził pierwszy w regionie zabieg przeszczepienia wątroby. - Całe nasze środowisko jest zszokowane - mówi.

Dają sobą świadectwo

O tym, że osoby, które chcą podzielić się nerką (fragmentem wątroby), są zdrowe w stu procentach, mówią zarówno transplantolodzy, jak i sami dawcy.

- Czuję się znakomicie, a wyniki badań mam rewelacyjne - zapewnia Alina Sołtys, która we wrześniu ub.r. oddała nerkę Januszowi Kwiatkowskiemu, w ramach tzw. krzyżowego przeszczepienia, wykonanego przez transplantologów z „Jurasza”. Z kolei Bogumiła Kwiatkowska, żona pana Janusza, podzieliła się nerką z mężem pani Aliny.

Rzeszowski przypadek podsumowuje krótko: - To, co zrobił klub, to tragedia. Na pewno znajdą się osoby, które planowały oddać nerkę, ale teraz się zastanowią. To dla polskiej transplantologii może być cios.

Od dawna transplantolodzy apelują, by chronić dawcę przed zwolnieniem z pracy. Niestety, nie pojawiły się żadne przepisy, które dawcę brałyby pod ochronę.

Oddał synowi nerkę i... straci posadę? "Moja praca nie polega na tym, że się przewracam czy dźwigam ciężary. Jestem gotowy do powrotu"/Press Focus

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Oddał synowi nerkę i stracił pracę. Szokująca decyzja rzeszowskiego klubu - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie