Odmulanie zalewu w Rzeszowie. RDOŚ sprzeciwia się pracom częściowym. Co dalej z tą inwestycją?

Beata Terczyńska/Bartosz Gubernat
Krzysztof Kapica
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie sprzeciwiła się planowanemu przez Wody Polskie odmuleniu zalewu na odcinku 1100 m.

Przypomnijmy, miasto zabiegało o odmulenie zbiornika na całej długości 4 km, jednak Wody Polskie opracowały plan, że zrobią to tylko na długości 1 km, licząc od zapory w górę rzeki. W dodatku inwestycja miała być podzielona na 4 etapy.

Ratusz otrzymał pismo od dyrektora RDOŚ, który nie zgodził się na odmulenie tylko części zalewu.

- Byliśmy bardzo zadowoleni, że temat ruszy. Decyzja, która w tej chwili przyszła, niezwykle nas martwi - mówi Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. - Jakieś fatum wisi nad tym odmuleniem.

Odmulanie zalewu na Wisłoku miało się rozpocząć w przyszłym roku. Rzeszowski oddział „Wód Polskich” podpisał umowę na dofinansowanie czteroletniego przedsięwzięcia, którego koszt szacował na blisko 50 mln zł.

- Będziemy w nim szukać firmy, która zaprojektuje i przeprowadzi całą operację. Zakładamy, że opracowanie projektu potrwa rok, a odmulanie około cztery lata. W wyniku prac zalew ma wytrzymać w dobrej kondycji około pięć lat. Zamulania, które jest naturalnym procesem nie da się jednak całkowicie zatrzymać, dlatego musimy wybrać świadomi, że z czasem problem powróci. Chcemy jednak jak najbardziej spowolnić ten proces – mówiła nam Małgorzata Wajda, dyrektor „Wód Polskich” w Rzeszowie.

Zgodnie z opracowaną koncepcją, czteroletnie prace miały być prowadzone w dwojaki sposób. Część mułu miał usunąć refuler, czyli maszyna zasysająca go z dna. Druga metoda to wyciąganie mułu przy pomocy sprzętu mechanicznego bezpośrednio na barkę. Następnie cały urobek miał być transportowany na miejsca, które zostaną w tym celu wyznaczone na brzegach rzeki. Dyrektor Wajda tłumaczy, że o wywożeniu mułu w inne miejsca raczej nie ma mowy, bo trzeba go wydobyć z rzeki ponad 600 tysięcy metrów sześciennych, a sieć dróg w okolicach zalewu jest zbyt słabo rozwinięta.

Walka o oczyszczenie zbiornika trwa od 10 lat.

ZOBACZ TEŻ: Pierwsza elektryczna taksówka w Rzeszowie

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gosc

No to śliczne przedsięwzięcie projekt obliczony na całe życie zawodowe już 10 lat trwa walka o zwykłe oczyszczenie zbiornika może potrwać jeszcze i następnych kilka lat później czas na projekt następnie lata na odmulanie i 5 lat funkcjonowania zbiornika po oczyszczeniu.Akurat tak się ładnie złoży że ten kto zaczynał projekt oczyszczania rozpoczynając swoją karierę zawodową na jego koniec będzie mógł pójść na zasłużoną emeryturę jako super ekspert od odmulania jednego zbiornika przecież wiadomo że nie od razu Rzym zbudowano.

J
John

Ciekawe czy jak zaleje miejscowości położone poniżej zbiornika podczas następnej powodzi to RDOŚ będzie miał za co zapłacić odszkodowania. Teraz, gdy natura robi się nieobliczalna to zbiornik
wodny przy tzw. Rzeszowskiej zaporze powinien być oczyszczony i utrzymywany non stop w nienagannym stanie, aby mógł przyjąć jak najwięcej wody. Ekolodzy zawsze się wpierniczają tam gdzie nie trzeba... Jakoś inne tereny zielone w Rzeszowie mogą być zabudowywane? A linia brzegowa Wisłoka może być zasyfiona o wodzie nie wspomnę... RODŚ proszę nie przeszkadzajcie bo wszystkie pisma o odszkodowania po następnych skutkach powodzi ludzie zaczną kierować do was!