"Odwołać wicestarostę, byłego funkcjonariusza SB"

Norbert Ziętal
Jan Raba, wicestarosta przemyski: - Pracując w SB, nikogo nie skrzywdziłem.
Jan Raba, wicestarosta przemyski: - Pracując w SB, nikogo nie skrzywdziłem. NORBERT ZIĘTAL
Działacze przemyskiej prawicy domagają się odwołania przemyskiego wicestarosty Jana Raby, ponieważ był on funkcjonariuszem SB.
Europoseł Andrzej Zapałowski (LPR): - Pan Raba z 10 tajnych współpracowników, których prowadził, 9 sam zwerbował.
Europoseł Andrzej Zapałowski (LPR): - Pan Raba z 10 tajnych współpracowników, których prowadził, 9 sam zwerbował.

Europoseł Andrzej Zapałowski (LPR): - Pan Raba z 10 tajnych współpracowników, których prowadził, 9 sam zwerbował.Wicestarosta nie wypiera się przeszłości, ale twierdzi, że podczas służby nikogo nie skrzywdził, a wielu osobom pomógł.

- Od 16 lat jestem radnym. Czterokrotnie byłem wybierany radnym gminy Żurawica, w której mieszkam. Przez trzy kadencje byłem przewodniczącym tej rady. Teraz zostałem wybrany radnym powiatu przemyskiego. W demokracji to społeczeństwo dokonuje wyborów. Kolejny raz mieszkańcy mi zaufali - podkreśla Raba.

Zaproponował go starosta z PSL

Starostę powiatu przemyskiego wybrano 30 listopada, dopiero za trzecim podejściem. Został nim Jan Pączek (PSL), który na stanowisko wicestarosty zaproponował Jana Rabę, radnego Samorządowego Frontu Jedności Powiatu. 11 radnych było za, 7 przeciw.

- Dla mnie pan Raba jest przede wszystkim doświadczonym samorządowcem oraz człowiekiem, który długie lata pracował na ważnych, kierowniczych stanowiskach. Mam nadzieję, że swoje doświadczenia przeniesie na forum powiatu - mówi starosta Pączek.

Osoba wicestarosty tak wzburzyła radnych prawicy, przede wszystkim z PiS, że w piątek zwołali konferencję prasową poświęconą "roli jaką w komunistycznym systemie pełnił Jan Raba". Prowadził ją europoseł Andrzej Zapałowski (LPR). Wzięli w niej udział szefowie powiatowych i miejskich struktur PiS, Krzysztof Majcher i Bogusław Zaleszczyk, oraz dawni działacze opozycyjni.

Nie walczyłem z opozycją

- Nikt w wolnej Polsce nie zabrania byłym funkcjonariuszom SB pracy. Wyborcy wybrali go radnym i to trzeba uszanować. Ale byli esbecy nie powinni sięgać po funkcje publiczne. To cios dla osób, które w tamtych czasach oddawały zdrowie i życie walcząc z system komunistycznym - mówi Zapałowski.

Do posłów i władz wojewódzkich Platformy Obywatelskiej, PSL i Samoobrony europoseł i radni skierowali pytanie, czy znają sytuację w powiecie i zaapelowali o podjęcie działań w celu odwołania Raby ze stanowiska.

Wicestarosta nie wypiera się pracy w SB. Jednak nie zgadza się, aby wszystkich funkcjonariuszy traktować jednakowo, na zasadzie zbiorowej odpowiedzialności. Zapewnia, że w swojej pracy nikogo nie skrzywdził, a wielu osobom pomógł.

- Odszedłem po zniesieniu stanu wojennego. Przez trzy miesiące szukałem pracy. Od 1985 do 2006 r. pracowałem w PZU, na stanowisku dyrektora - mówi wicestarosta.

- Nie było w SB osób, które nikogo nie skrzywdziły. Raba był kadrowym oficerem SB, absolwentem szkoły SB, zastępcą komendanta ZOMO. W czasie przygotowań do stanu wojennego został awansowany na kapitana. Znam metody SB, sposoby prowadzenia przesłuchań. Zwerbowanie kogoś na agenta to koszmar dla człowieka. To jakby złamanie mu kręgosłupa.

Pan Raba z 10 tajnych współpracowników, których prowadził, 9 sam zwerbował - mówi Zapałowski.

Raba przyznaje, że werbował tajnych współpracowników. Ale tłumaczy: - Służyłem porządkowi publicznemu, nie walczyłem z opozycją i dziś nie muszę się tego wstydzić.

Wiedziałem, że mnie zaatakują

Raba mówi, że radni PiS proponowali mu, by ich poparł podczas wyborów władz powiatu, w zamian oferując mu funkcję przewodniczącego komisji rewizyjnej. Wtedy kandydatem na starostę był Mariusz Król.

- Nie jest prawdą, że proponowaliśmy panu Rabie koalicję. To on przyszedł do nas z taką ofertą. Nie zgodziliśmy się na to - odpiera Majcher.

Raba przyznaje, że pierwszy wyciągnął rękę do współpracy. Twierdzi, że zgodę na objęcie funkcji przewodniczącego komisji rewizyjnej dano mu przy świadkach. Mówi, że był gotów poprzeć kandydaturę Króla, bo jest to kompetentny człowiek. Jednak przeanalizował sytuację finansową powiatu. Obecnie zadłużenie wynosi 8 mln zł. Nie spłacone są zobowiązania wobec 800 pielęgniarek. Same odsetki z tego tytułu wynoszą już 700 tys. zł.

- Sytuacja jest dramatyczna. Nie mogłem się zgodzić, aby przedłużać stary układ władzy. Gdy rezygnowałem z tej możliwości, zdawałem sobie sprawę, że zaczną się ataki na mnie, ale podjąłem tę decyzję mając na uwadze dobro powiatu - mówi wicestarosta.

Pomagałem "politycznym"

- Za rok będziemy obchodzić 25. rocznicę manifestacji na Moście Kamiennym w Przemyślu, podczas której zomowcy pałowali nas, rzucali w nas gazem i petardami. Nie mam dowodów, ale nie jest wykluczone, że pan Raba był wtedy wśród zomowców - mówi Zygmunt Majgier, miejski radny PiS.

- Nie brałem udziału w tej akcji. Jeżeli panowie z PiS-u analizowali moje akta, to dobrze wiedzą, że wtedy nie pracowałem już w ZOMO - twierdzi Raba.
Radni PiS chcą, aby Raba przedstawił dowody na to, że jako esbek pomagał opozycjonistom.

- Najlepszym dowodem jest odznaczenie "Za zasługi dla Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych", które dostałem w 1997 r., na wniosek represjonowanych. Mogę podać nazwiska osób, którym pomogłem - twierdzi wicestarosta.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie