Opieka nad poszkodowaną w wypadku. Rodzina i Szpital Miejski w Rzeszowie mają odmienne opinie

Norbert Ziętal
Norbert Ziętal
To po tym wypadku w Racławówce w gm. Boguchwała 19-latka trafiła do szpitala.
To po tym wypadku w Racławówce w gm. Boguchwała 19-latka trafiła do szpitala. Archiwum Czytelniczki
Po poważnym wypadku drogowym 19-letnia Paulina, córka pani Agaty, trafiła na izbę przyjęć Szpitala Miejskiego w Rzeszowie. Pani Agata ma sporo zastrzeżeń co do sposobu opieki nad jej córką. Dyrekcja szpitala jest odmiennego zdania.

Po poważnym wypadku drogowym 19-letnia Paulina, córka pani Agaty, trafiła na izbę przyjęć Szpitala Miejskiego w Rzeszowie. Pani Agata ma sporo zastrzeżeń do sposobu opieki nad jej córką. Dyrekcja szpitala jest odmiennego zdania.

- Moja córka miała poważany wypadek drogowy. Jej samochód uderzył w inny, a następnie wpadł do głębokiego rowu. Przerażający widok. Samochód nadaje się jedynie do kasacji - opowiada pani Agata (pełne dane do wiadomości redakcji).

Wypadek miał miejsce ok. 15.30. Ok. godz. 16 pani Paulina trafiła do izby przyjęć Szpitala Miejskiego w Rzeszowie. Według zapisów było to dokładnie o godz. 16.12.

- Gdy trafiła na izbę przyjęć, to tam nie było nikogo. Zrobili jej podstawowe badania. O godz. 18 zrobili jej tomograf. Na opis wyniku miała czekać trzy godziny. A czekała aż do godz. 0.30. W tym czasie dzwoniłam do niej. Odebrała telefon i mówi, że chce jej się pić. Zadzwoniłam na izbę przyjęć, żeby dać jej wody. To mieli pretensje, że zamiast ich poprosić, to dzwoni do nas. O godz. wpół do pierwszej w nocy pielęgniarka powiedziała jej, że ma wypis w ręce, że proszę na zewnątrz. Środek nocy. Ma sobie sama radzić. To się w głowie nie mieści - denerwuje się Czytelniczka.

Inaczej sprawę widzi szpital. W odpowiedzi, którą otrzymaliśmy od dr. Grzegorza Materny, dyr. SP ZOZ nr 1 w Rzeszowie, w którego skład wchodzi Szpital Miejski, wynika, że 19-latka przebywała na izbie przyjęć od godz. 16.12 do godz. 23.41.

- Z przekazanych mi informacji wynika, że w trakcie pobytu tej pacjentki wielokrotnie podchodził do niej personel medyczny, pytając, czy dobrze się czuje i czegoś potrzebuje. Po sygnałach ze strony rodziny, iż pacjentka potrzebuje wody, pielęgniarka zaproponowała pani Paulinie wodę, chora odmówiła. Ze strony chorej zgłaszane były prośby o ładowarkę do telefonu, którą otrzymała - twierdzi dyr. Materna.

W tym czasie personel izby przyjęć udzielał porad kilkunastu innym pacjentom, a to mogło wpłynąć na to, że czas oczekiwania na badania mógł ulec wydłużeniu. Szpitalny tomograf komputerowy wykorzystywany jest również na innych oddziałach szpitala, a kolejność badań uzależniona jest od stanu zdrowia chorego. Dodatkowo w tym dniu, w godz. 16 do 18, pracownia tomografu była wyłączona z użytku z uwagi na badania pacjentów chorych na COVID-19, co przesunęło diagnostykę pacjentki.

- Po wypisie pacjentki upewniono się, iż nie będzie wracać do domu sama. Pacjentka powiedziała, że już ktoś na nią czeka pod szpitalem - wyjaśnia dyr. Materna.

4 mln dawek szczepionki Pfizera wkrótce trafi do Polski

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
leo

Na kimś trzeba wyładować swoje frustracje .....

G
Gość

Zgadzam się z tobą Magdalena całkowicie ktoś się powinien wziąć za ta bezduszną bandę nieudaczników tylko kasa się dla nich liczy życie ludzkie mało ich obchodzi tak jest we wszystkich szpitalach w Rzeszowie. Ktoś się powinien przyjrzeć ich pracy. Najgorzej trafić w weekend do nich NIKT TAM NIE PRACUJE niczego się nie dowiesz nikomu nie życzę oni nie leczą czekaj aż sam wyzioniesz ducha a spróbuj takiemu lekarzowi zwrócić uwagę lub o cos zapytać MASAKRA

M
Magdalena Goebbels

Moje osobiste doświadczenia związane ze Szpitalem Miejskim w Rzeszowie powoduję, iż oceniam ich na ocenę niedostateczną. Zarówno mama , jak i tata znależli się w tym szpitalu i obydwoje zmarli. Tata dotarł tam na własnych nogach, stan jego zdrowia był dobry, a po dwóch tygodniach nie żył. Mama znalazła się w szpitalu z powodu krwawienia z układu pokarmowego. Zmarła. Lekarze i pielęgniarki są zadufani w sobie, przekonani o swojej nieomylności i wiedzy, których nie posiadają. Pielęgniarka socjalna z głosem świadczącym o nałogach głosi, że matka jest zdrowa i już będzie wypis. Zabieraj ją do siebie, bo jest zdrowa, a po klilku dniach umiera. Dostała w prezencie gronkowca złocistego.

G
Gość

To nie Madera a szczpiotka nie jest Pawłowicz.

G
Gość

Niestety też kiedyś miałem mieć okazję być pacjentem tego szpitala po wypadku. Człowiek leżał i leżał na tych noszach. Czekanie na lekarza. Papierologia niestety jest ważniejsza niż niesienie pomocy poszkodowanym.

Dodaj ogłoszenie