Oskarżony o brutalne zabójstwo: "Czuję żal, ale nie czuję skruchy"

Ewa Gorczyca
Tomasz Jefimow
To słowa Waldemara B., oskarżonego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Proces w tej sprawie zakończył się dziś w Sądzie Okręgowym w Krośnie. Wygłoszone zostały mowy końcowe.

Prokurator przypomniał przebieg tragicznych wydarzeń, które rozegrały się w nocy z 9 na 10 stycznia 2016 roku pomiędzy rzeszowianinem Waldemarem B. a Piotrem K. z Rymanowa Zdroju. Mężczyźni poznali się przy okazji zakupu działki i zaprzyjaźnili.

Feralnego wieczoru Piotr K. odwiedził Waldemara B. w jego domku letniskowym. Rozmawiali, pili alkohol. Jeszcze ok godz. 21.20 spacerowicz, który przechodził obok domku, widział obu przez okno.

Cztery godziny potem Waldemar B. zadzwonił na telefon alarmowy i poinformował, że jego znajomy nie żyje. Gdy na miejsce przyjechało pogotowie i policja, miał zachowywać się w sposób opanowany i powiedzieć, że "chyba zabił".

Według prokuratury między mężczyznami doszło do kłótni i szamotaniny, ale nie była to sytuacja, która w jakikolwiek sposób usprawiedliwiałaby brutalność, w jaką Waldemar B. potraktował Piotra K.

Oskarżony zadał mu dziewięć ciosów nożem: sześć w twarz i trzy w szyję. Potem, gdy mężczyzna już leżał na podłodze, z twarzą zalaną krwią, chwycił taboret i dobił go, uderzając siedziskiem stołka. Obrażenia, jakich doznał Piotr K. spowodowały jego gwałtowną i nagłą śmierć.

Zdaniem prokuratora - nie można dać wiary wersji oskarżonego.

ZOBACZ FILM Z POCZĄTKU PROCESU

Waldemar B. tłumaczył, że w trakcie rozmowy Piotr K. nagle wpadł w szał, zaczął go dusić. Próbował go odstraszyć biorąc nóż, ale to nie podziałało. Piotr K. nacierał na niego z metalowym rozłupywaczem do drewna, zabranym sprzed kominka. Wtedy Waldemar B. chwycił taboret, uderzając chciał pozbawić napastnika przytomności, ale nie zabić - twierdził.

Jak wyjaśniał, w tym momencie poczuł aurę poprzedzającą atak padaczki (na epilepsję cierpiał po zabiegu usunięcia oponiaka mózgu). Gdy się ocknął, zorientował się, że jego znajomy jest martwy, ale nie pamiętał zadawanych ciosów.

Prokurator Hubert Ohar dowodził, że Piotr K. nie stanowił dla Waldemara B. poważnego zagrożenia. Był gorzej zbudowany, dużo bardziej pijany, prawdopodobnie ledwie trzymał się na nogach. Nie miał też żadnego motywu, by wszcząć awanturę czy rzucić się na swojego znajomego.

Oskarżyciel powołał się też na opinie biegłych, którzy stwierdzili, że zabójstwo nie mogło być dokonane w trakcie ataku padaczki. - To nie atak epilepsji, ale działanie alkoholu, którego nie powinien pić, sprawiło, że oskarżony stracił kontrolę nad emocjami - mówił prokurator. Podkreślił okrucieństwo czynu i to, że Waldemar B. masakrował twarz mężczyzny taboretem, choć jego ofiara była już bezbronna.

Prokurator zawnioskował o 25 lat pozbawienia wolności (z możliwością warunkowego zwolnienia dopiero po 20 latach), 10 lat pozbawienia praw publicznych, 150 tys. zł nawiązki dla wdowy i po 100 tys. zł dla czterech synów Piotra K.

Jeszcze surowszej kary - dożywocia - chcą oskarżyciele posiłkowi.

Pełnomocnik rodziny ofiary mówił, że Waldemar B. skrzętnie przygotował linię swojej obrony, próbował przerzucić winę na Piotra K., przedstawić go jako lokalnego pijaczka i awanturnika, ale nie potwierdziły tego zeznania świadków. Zaznaczył, że choć w opinii biegłych Waldemar B. mógł działać w stanie ograniczonej poczytalności to - zgodnie z dyrektywami - sąd nie musi stosować złagodzenia kary. Podkreślił, że ani wcześniej, ani w procesie, nie padło słowo "przepraszam".

Trzej obrońcy oskarżonego podkreślali, że dowody w tej sprawie są ograniczone i nie ma podstaw, by nie wierzyć w wersję Waldemara B. o tym, że bronił własnego życia, gdy nagle został zaatakowany.

Powoływali się na dotychczasowe życie i opinię, jaką cieszył się Waldemar B., ceniony w środowisku specjalista, dr nauk medycznych, człowiek życzliwy, zaangażowany, kulturalny, fachowiec w swojej dziedzinie.

Obrońcy wnioskowali o uniewinnienie Waldemara B. lub uznanie, że działał w obronie koniecznej.

Waldemar B. zamiast ostatniego słowa złożył oświadczenie na piśmie.

- Żałuję, że tak się stało. Ale nie mam poczucia winy. Nie mogę się źle oceniać, bo broniłem własnego życia

- stwierdził.

Sąd ze względu na zawiłość sprawy odroczył ogłoszenie wyroku.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
wfos - mił

doktor nauk medycznych ??????? aż serce pąka ze strachu. On najlepiej powinien wiedzieć jak bronić życie ,Okazało się że z nauki zostało mu tylko jak bronić własne życie. A może woda sodowa ,liczne awanse jak bombki na choince spowodowały u niego pomroczność w postaci padaczki. Wcześniej nikt nie słyszał o jego chorobie miał się dobrze ,gromadził majątek łapał stanowiska co chwilę to inne wzorowo pracował na wszystkich a tu łeb ucięli, Nie odpuszczać karać takich uczonych.

 
w
wesołek

dlaczego daw. Organ Prasowy PZPR nie wspomina ani słowem o rozpoczynającym się procesie karnym b. wiceminiestra finansów oraz b. ministra spraw wewnętrznych, którym prokuratura okręgowa w Katowicach postawiła zarzuty korypcyjne?

 

O kolegach jak o zmarłych? Tylko dobrze albo wcale?

z
zawiedzony

No i co z nim,, będzie spoko, żył dozywotnio na koszt podatnika????,,, świat jest piekny,, ale nie które LUDZIE,  moze nic nie napisze aby nie było zle odebrane

K
Karol

Ma żal chyba że go złapali ale nie czyje skruchy.  Taki facet przecież może zrobić to samo zrobić, ponownie.Agresja wsród ludzi jest coraz większa,di czego to doprowadzi.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3