NOWINY24
    POLECAMY

    Polecamy Twojej uwadze

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Polecamy Twojej uwadze

    • Czy takie zimy to już przeszłość? [ZDJĘCIA ARCHIWALNE]
    • Najwyższa emerytura w Jaśle. Trudno uwierzyć w kwotę
    • Studniówki 2020. Najciekawsze sukienki

    Ostatni taki pastuch

    Ostatni taki pastuch

    Dorota Mękarska

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Zbyszek Łagosz to ostatni kowboj Rzeczypospolitej, który nie przejmuje się swoją legendą.

    Zbyszek Łagosz to ostatni kowboj Rzeczypospolitej, który nie przejmuje się swoją legendą. © Dorota Mękarska

    Rozmowa ze Zbyszkiem Łagoszem, wypasającym bydło na Polanach Surowicznych w Beskidzie Niskim: - Jak długo wypasa pan bydło?
    Zbyszek Łagosz to ostatni kowboj Rzeczypospolitej, który nie przejmuje się swoją legendą.

    Zbyszek Łagosz to ostatni kowboj Rzeczypospolitej, który nie przejmuje się swoją legendą. © Dorota Mękarska

    - Od 1994 roku. A pracuję w Zakładzie Doświadczalnym Instytutu Zootechniki w Odrzechowej już 26 lat.

    - Ile krów pan dogląda?

    - Na 220 ha pasie się ponad 200 sztuk krów i 10 koni.

    - Codziennie pan je liczy?

    - Nie liczę, bo bym zwariował. Tylko po atakach wilków liczę i jak widzę, że bydło rozlazło mi się na Górę Polańską.

    - Polany Surowiczne to całkowite bezludzie. Ile miesięcy w roku spędza tu pan ?

    - Od wiosny do jesieni. Wcześniej byłem tu z kolegą. Ale od 3 lat jestem sam.

    - Samotność nie doskwiera?

    - Różnie. Czasami mam serdecznie dość. Gadam sam do siebie. Ale jak człowiek przez tak długi czas jest sam, to potem mu inni ludzie przeszkadzają. Jak jesienią wracam do domu, to wszystko mnie denerwuje, a szczególnie telewizor. To jednak nie jest wada nie do wyleczenia. Po miesiącu mi przechodzi.

    - Od czasu do czasu zjeżdża pan jednak z gór.

    - Tak, mam tu wóz, którym jeżdżę po jedzenie. Jak jest pogoda - to dobrze, ale jak zacznie padać, to nawet koniem nie można przejechać przez strumień.

    - Co wtedy?

    - Siedzę, póki nie wyczerpią się zapasy. Jak już nie mam wyjścia, to idę na piechotę. Były czasy, że przez kilka dni jadłem chleb z margaryną, ale i to się skończyło.

    - Tu nie ma ani prądu, ani wody z kranu. Jak pan wytrzymuje?

    - To moja praca. Innej mi nie dadzą. Warunki są ciężkie, ale jak się chce, to można wszystko wytrzymać. Lubię to miejsce i lubię to, co robię. To lepsze niż robota w lesie.

    - Kiedy jest najciężej?

    - Końcem września. Dzień krótki, noce długie i chłodne. Nieraz już we wrześniu są przymrozki. Trzeba palić w piecyku, ale i tak wszystko jest mokre. Podejrzewam, że jestem jedynym, który jesienią siedzi w górach w takich warunkach.

    - Dzięki telewizji zyskał pan sławę "ostatniego kowboja Rzeczpospolitej". Jak się pan czuje jako legenda?

    - Eee, tam. Czasami przyjeżdżają turyści, którzy widzieli mnie w telewizji i wypytują się o wszystko. Muszę im wtedy jakieś bajdy opowiadać. Czasem mam już ich dość.

    - Ma Pan hippisiarską koszulkę.

    - Dostałem ją od studentek ze Szczecina.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo