Oszuści żerują na tragedii naszej Oli

Dorota Mękarska
Anna Kuczma, mama Oli spędziła z dzieckiem w szpitalu kilka miesięcy. Dziecko musi przejść kolejne operacje, w tym plastyczną twarzy.
Anna Kuczma, mama Oli spędziła z dzieckiem w szpitalu kilka miesięcy. Dziecko musi przejść kolejne operacje, w tym plastyczną twarzy. Dorota Mękarska
W sieci krąży mail z apelem o pomoc dla ciężko poparzonej Oli z Sanoka. - Ktoś wykorzystuje dramat naszego dziecka - ubolewa Piotr Kuczma, ojciec Oli.

Dwa lata temu podczas pożaru domu w Sanoku, ogień poparzył Oli główkę. Wysoka temperatura uszkodziła kości czaszki dziecka i skórę na buzi.

O dramacie rozpisywały się wówczas wszystkie media. Rodzice założyli konto, na które można wpłacać pieniądze. W internecie zaczął też krążyć list z apelem. W ślad za nim pojawił się drugi - fałszywy. Prawdopodobnie nadawca wykorzystał tragedię, by nielegalnie zdobyć bazę adresową użytkowników Internetu. Firmy marketingowe płacą za takie dane duże pieniądze.

Nie dostaną żadnych pieniędzy

Sprawa na jakiś czas ucichła. Jednak ostatnio w sieci znów pojawił się fałszywy mail. Znalazła się w nim informacja, że za każdorazowe przesłanie go dalej, rodzice Oli otrzymają 3 grosze.

- Ta akcja to oszustwo - mówi Piotr Kuczma, ojciec dziewczynki. - Boli nas to, że ktoś wykorzystuje tragedię naszej córki- dodaje.

Potrzebna prawdziwa pomoc

Tak możesz pomóc

Jedyną oficjalną drogą pomocy dla Oli jest wpłata na konto PKO S.A. 1 O/Jasło nr. 23124023371111000037509497 z dopiskiem "dla Oli Kuczmy". Konto to zostało założone przez Fundacje im. Janusza Korczaka w Jaśle, w porozumieniu z rodzicami dziecka.

Olę czekają ciężkie operacje. Lekarze zamierzają uzupełnić ubytki kości w jej główce. W tym celu z żeber dziecka pobiorą chrząstki. Oprócz tego Ola musi przejść operację plastyczną. Ale to dopiero za kilka lat, gdy wyrośnie. Jej rodzice starają się, by wykonano ją w USA.

- W tej chwili trudno nawet przewidzieć, ile to będzie kosztowało - mówi jej ojciec. - Po każdej operacji potrzebna będzie rehabilitacja. To też będzie spory wydatek.

Powinni zgłosić sprawę policji

Fałszywy mail o Oli krąży po całym świecie. W internecie można natrafić na jego wersje niemiecką, angielską, czeską, rosyjską czy słowacką.

Specjaliści radzą nie odpowiadać na niego. Osoby, które naprawdę chcą pomóc Oli, nie powinny tego maila rozsyłać w sieci, gdyż wprowadza on ludzi w błąd.

- To obrzydliwy marketing, bo żerujący na uczuciach ludzi - mówi Paweł Międlar, rzecznik prasowy wojewódzkiego komendanta policji. - Rodzice Oli powinni zgłosić sprawę policji.

Może ona ustalić osobę, która wykorzystuje tragedię poparzonej dziewczynki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie