Pacjenci rezerwują termin wizyty lekarskiej i nie przychodzą. To już plaga, na Podkarpaciu setki tysięcy takich przypadków [LISTA]

Norbert Ziętal
Norbert Ziętal
Zmarnowane terminy wizyt lekarskich to plaga szpitali i przechodni.
Zmarnowane terminy wizyt lekarskich to plaga szpitali i przechodni. Łukasz Kaczanowski
Zmarnowane terminy wizyt lekarskich, czyli takich, na których nie pojawiają się pacjenci, to ogromny kłopot szpitali i przychodni. Tylko na Podkarpaciu ich liczby idą w setki tysięcy. Tacy niesolidni pacjenci blokują dostęp do lekarza innym chorym.

Aż 401 tys. straconych terminów wizyt lekarskich w tym roku dotyczy tylko poradni ortopedycznych w województwie podkarpackim. To zarezerwowane wizyty, na których nie pojawili się pacjenci. W okresie od stycznia do połowy listopada obecnego roku stanowiły one aż prawie 10 proc. wszystkich wizyt w poradniach ortopedycznych na Podkarpaciu, których było 4,7 mln.

- Te 401 tys. terminów mogło być wykorzystane do znacznego zmniejszenia czasu oczekiwania. Nie zostało, gdyż pacjenci nie przyszli na wizytę, marnując czas lekarza i wydłużając czas oczekiwania innych osób - twierdzi Rafał Śliż, rzecznik podkarpackiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

A wystarczyło zadzwonić lub w innych sposób poinformować o rezygnacji z wizyty. Oczywiście, są sytuacje losowe, których wcześniej przewidzieć nie sposób, bądź wystąpił problem z poinformowaniem placówki o swojej rezygnacji. Jednak skala nieodwołanych wizyt jest bardzo duża i nie można wizyty za taki stan zrzucić tylko na nieprzewidziane sytuacja. Często pacjenci "na zapas" rezerwują nawet po kilka wizyt, także u różnych lekarzy tej samej specjalności. Potem nie informują, gdy z nich rezygnują.

W poradniach kardiologicznych w regionie w tym roku, z powodu nieodwołania terminu wizyty, przepadło 281 tys. terminów, w poradniach endokrynologicznych 117 tys.

Ten rodzaj zmarnowanych wizyt nie jest jeszcze największym problemem. Trwają one krótko i na miejsce pacjenta, który nie przyszedł, przechodzą inni. O wiele gorzej jest ze specjalistycznymi zabiegami lub zabiegami, których realizacja trwa dłużej niż jeden dzień.

Zmarnowane terminy wizyt lekarskich to plaga szpitali i przechodni.
Zmarnowane terminy wizyt lekarskich to plaga szpitali i przechodni. Dariusz Szwed

- Rezygnacje bez wcześniejszego powiadomienia są tutaj wyjątkowo kosztowne, gdyż świadczenia te wymagają zaangażowania nie jednego pracownika medycznego, ale często całego zespołu osób - twierdzi R. Śliż.

W tym roku w regionie odbyło się 271 tys. operacji zaćmy. Zanim zespół medyczny przygotował się do zabiegu, 16 tys. osób odwołało go z wyprzedzeniem, ale prawie 10 tys. możliwych zabiegów zostało zmarnowanych.

Źle przedstawia się sytuacja, jeżeli chodzi o nieodwołane terminy specjalistycznych i kosztownych badań. Na Podkarpaciu zmarnowaliśmy 41 tys. terminów badań rezonansem magnetycznym, 43 tys. terminów na tomografię komputerową, 24 tys. na gastroskopię 24 tys., na kolonoskopię 22 tys.

Co robić, aby w jak największym stopniu zmniejszyć liczbę "straconych" terminów wizyt czy zabiegów?

- Narodowy Fundusz Zdrowia bacznie monitoruje sytuację, gdyż liczba odwołanych wizyt i zabiegów jest bardzo duża. W celu ograniczenia marnowaniu czasu lekarzy, wysyłane są cztery dni przed wizytą w wybranych poradniach wiadomości SMS z przypomnieniem o wizycie - wyjaśnia R. Śliż.

Jednak rzecznik podkarpackiego NFZ nie ukrywa, że żadna taka wiadomość nie rozwiąże problemu, jeśli pacjenci nadal będą do ostatniej chwili zajmowali miejsce na liście oczekujących i nie poinformują placówki medycznej o rezygnacji z wizyty, zabiegu czy badania.

- Gdy przyjrzymy się liczbom i statystykom, zauważmy, że są to konkretne liczby, które przekładają się na wydłużony czas oczekiwania innych pacjentów. Każdy z nas ma bowiem realny wpływ na to, ile czekają inni. Nie mniej potrzebujący pomocy niż my - dodaje R. Śliż.

Jest grupa pacjentów, którzy są przyjmowani poza kolejnością. To m.in. zasłużeni honorowi dawcy krwi i zasłużeni dawcy przeszczepu, inwalidzi wojenni i wojskowi oraz kombatanci, kobiety w ciąży czy osoby posiadające orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności.

- Warto znać swoje prawa i zgłaszając się do rejestracji od razu wspomnieć o swoich uprawnieniach - radzi NFZ.

Zmarnowane terminy wizyt lekarskich to plaga szpitali i przechodni.

Pacjenci rezerwują termin wizyty lekarskiej i nie przychodzą...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robert
Problem leży głównie po stronie NFZ. Pracowników w recepcji nie brakuje, wystarczy zadzwonić do pacjentów, to naprawdę nie zabiera tak wiele czasu. W wielu prywatnych przychodniach działa to bardzo dobrze, niekiedy przy mniejszej obsadzie recepcji. Ponadto zbyt długie terminy powodują, że często pacjenci są zmuszeni do pójście na prywatną wizytę lub po prostu zapominają (uboczny efekt wielomiesięcznego czekania).
K
Kylu
Dzwonić dzień przed umówionym badaniem i potwierdzać wizyty !! Pytać się czy pan/pani będą jutro na badaniu. Ludzie po 1 miesiącu po prostu zapominają !!
E
Edek
Jak by to powiedzieć przy tych terminach co sa poprostu nie sa w stanie dozyc.
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie