Pamiętacie kto ostatni z Podkarpacia grał w ćwierćfinale Totolotek Pucharu Polski? Tak – Stal Sanok z Legią Warszawa! [ZDJĘCIA]

Waldemar Mazgaj
Waldemar Mazgaj
Dwumecz Atali Sanok z Legią Warszawa rozegrano wiosną 2009 roku. Wojciech Zatwarnicki
Żyjemy już wszyscy w regionie ćwierćfinałowym meczem Totolotek Pucharu Polski pomiędzy PGE Stalą Mielec a Lechem Poznań. A pewnie mało kto pamięta, że 11 lat temu na tym etapie 4-ligowa Stal Sanok potykała się z Legią Warszawa.

Zespół ze stolicy pałał rządzą rewanżu, bo dwa i pół roku wcześniej skompromitował się w Sanoku, odpadając z ówczesnym 3-ligowcem już w 1/16 finału tych rozgrywek. Trener Dariusz Wdowczyk mówił nawet wtedy, że czuje się zdradzony.
W marcu 2009 roku przyszła okazja do rewanżu, bo ówczesny selekcjoner Leo Beenhakker losując ćwierćfinały znów skojarzył taką samą parę. Zimą piłkarze lidera 4 ligi ostro pracowali, by już w połowie marca zagrać pierwszy mecz na Łazienkowskiej.

Do Piaseczna pod Warszawą pojechali już dzień wcześniej bo jeden ze sponsorów ufundował im krótkie zgrupowanie. Warunki takie sobie – piłkarze szeptali między sobą, że spali w burdelu, a na boisku treningowym GOSiR nawet nie chcieli wysiadać na trening, bo mało to miało wspólnego z boiskiem.

W dniu meczu, który zaczynał się dopiero o 20 i transmitowała go telewizja nSport, sanoczanie pojechali rano zwiedzać Warszawę.

Chcieliśmy zobaczyć Starówkę i Łazienki. Niektórzy z chłopaków jeszcze nigdy nie byli w stolicy, więc grzechem byłoby nie wykorzystać okazji

– mówił kierownik drużyny Zbigniew Radożycki.

„Po dość wyrównanym spotkaniu (naprawdę!), w którym nasz zespół mógł nawet zremisować, Legia wygrywa 3:1 (bramka Marcina Borowczyka). Warszawianie schodzą do szatni z opuszczonymi głowami i nie wymieniają się koszulkami z piłkarzami Stali, choć ci bardzo proszą o taką pamiątkę. Sanoczanie przybijają „piątki” z kibicami Legii” – pisaliśmy w reportażu „Jak bezrobotny strzelił gola Legii”.

Trener Janusz Sieradzki miło gawędził z dziennikarzami podczas konferencji prasowej. Żurnaliści sugerowali, by zabrał ze sobą kilku najsłabszych legionistów. – Za drodzy są w porównaniu do umiejętności – odpowiadał z szerokim uśmiechem trener. Żegnały go brawa.

„W mixed-zonie (strefie wywiadów) piłkarze Stali wkoło rozda uśmiechy i udzielają wywiadów. Marek Węgrzyn, wychodząc z szatni, zaprasza wszystkich dziennikarzy na rewanż do Sanoka: – Przyjedźcie do nas, w Bieszczady – mówi. Przy wyjściu zaczepia go młody kibic Legii, siedzący na wózku inwalidzkim i prosi o pamiątkę z meczu. Węgrzyn daje mu koszulkę, w której wystąpił. – Stać nas na taki gest, choć mamy kilkadziesiąt razy mniejszy budżet – zauważa kapitan Stali, pamiętając, jak pół godziny wcześniej, w analogicznej sytuacji, potraktowali jego zespół piłkarze Legii” - pisaliśmy.

W drodze do Sanoka, w okolicach Radomia, zabrali jeszcze do autokaru kilku kibiców, którym w drodze powrotnej popsuł się bus.

Na rozgrywany 8 kwietnia rewanż bilety szły jak ciepłe bułeczki. Wykupiono tez wszystkie pokoje w hotelu obok stadionu, oczywiście z tej strony, z której widać boisko. Tę „trybunę” nazwano lożą VIP.

– To taki mecz, w którym możemy się pokazać. Dla młodszych chłopaków to znakomite okno do promocji – mówił kapitan Marek Węgrzyn.

Na swoim stadionie Stal strat nie odrobiła, ale napędziła strachu obrońcom trofeum prowadząc przez 18 minut II połowy 1:0 po golu Pawła Kosiby. Mecz zakończył się remisem 1:1.

- Nie musimy wstydzić się swojej postawy. Legia nie miała łatwo z nami. Gdybyśmy z Warszawy wywieźli remis 2:2, to cieszylibyśmy się z awansu. Strzał w słupek w końcówce meczu w stolicy i brak dobitki do pustej bramki przy prowadzeniu Legii 2:1 to był najważniejszy moment rywalizacji – podsumował trener Sieradzki.

Jan Urban dodawał: - Po bramce na 1:0 nie miałem żadnych obaw, chociaż Stal uwierzyła, że może awansować.

– Byliśmy blisko sensacji. Zabrakło nam szczęścia i skuteczności, ale jesteśmy szczęśliwi, bo znów było głośno o nas i o Sanoku – podsumował Marek Węgrzyn, kapitan ekipy Stali.

Tym razem już gracze Legii, zadowoleni z awansu, wymienili się trykotami z piłkarzami Stali, którzy te pamiątki do dziś przechowują jak relikwie.

Skład Stali z meczu rewanżowego: Pietrzkiewicz - Szałankiewicz (61. Chudziak), Sumara, Jaracz - Węgrzyn - Nikody (66. Kruszyński), Kuzicki, Borowczyk, Kosiba - Spaliński (59. Pańko), Niemczyk. Trener Janusz Sieradzki.

Czytaj także

By o Stali Mielec było równie głośno musiałaby pokonać Lecha i zagrać co najmniej w półfinale, czego oczywiście życzymy ekipie Dariusza Marca.


Zobacz też: Piłkarze cierpią na depresję. Z powodu koronawirusa coraz częściej

Ekstraklasa: Legia zdobędzie mistrzostwo w Poznaniu?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3