Pandemia koronawirusa zatrzymała Ukraińców na granicy. Na Podkarpaciu bardzo ich potrzeba w różnych dziedzinach gospodarki

Norbert Ziętal
Norbert Ziętal
Spowodowane pandemią koronawirusa ograniczenia znacznie ograniczyły ruch na granicach.
Spowodowane pandemią koronawirusa ograniczenia znacznie ograniczyły ruch na granicach. BiOSG
O ponad połowę zmalał ruch na podkarpackim odcinku polsko-ukraińskiej granicy. Polskiej gospodarce brakuje pracowników z Ukrainy, osób z tego kraju robiących u nas zakupy. Ukraińcy chcą do nas wracać, barierą jest pandemia koronawirusa.

Spadek liczby podróżnych najlepiej widać w granicznych statystykach. W pierwszym półroczu 2019 r. podkarpacki odcinek polsko-ukraińskiej granicy przekroczyło ponad 6 mln osób. Oczywiście nie tylko Ukraińców, choć głównie to oni podbijali statystyki. Tymczasem w ciągu pierwszych sześciu miesięcy obecnego roku, liczba podróżnych odprawionych na podkarpackiej granicy z Ukrainą nie przekroczyła nawet 3 mln osób.

Czytaj także

O 48 proc. zmalała liczba odprawianych pojazdów i pociągów. Wzrósł tylko ruch samochodów ciężarowych, o 2 proc.

- Gołym okiem widać, że Ukraińców jest teraz zdecydowanie mniej. Jeszcze przed koronawirusem był znaczący spadek, a handel w Przemyślu zaczął się kurczyć. Najgorzej było wiosną. U mnie zaczynał się sezon na materiały budowlane a tu koronawirus, ograniczenia, zamknięcie granicy

- mówi franczyzobiorca z Przemyśla, jednej z dużych marek budowlanych.

Są branże, które bardzo odczuwają brak pracowników z Ukrainy

Ulubionym miejscem zakupów podróżnych z Ukrainy jest w Przemyślu strefa handlowa przy ul. Lwowskiej. Są tutaj supermarkety spożywcze, hipermarket budowlany, sklep ze sprzętem rtv-agd i inne. W ubiegłym roku o tej porze roku przysklepowe parkingi zapchane były autobusami i busami z Ukrainy. Teraz rzadko spotkać można jakieś busy.

- Kupują tylko ci, którzy wracają z pracy w Polsce, czy gdzieś za granicą - wyjaśnia pracownik sklepu.

Czytaj także

Choć województwo podkarpackie w mniejszym stopniu niż regiony zachodnie, centralne czy nadmorskie województwa odczuwa brak siły roboczej ze wschodu, to jednak i u nas brak pracowników z Ukrainy jest problemem.

- Ukraińcy nie mogli przyjechać do nas, ale Polacy, którzy jeździli do sezonowej roboty na Zachód, także nie mogli albo bali się wyjechać. Większość doszła do wniosku, że jeżeli już chorować, to lepiej we własnym kraju. Dzięki temu jakoś sobie poradziliśmy ze zbiorami w tym roku. Ale są branże, które odczuwają i to bardzo brak Ukraińców. Np. cała budowlanka

- mówi rolnik z powiatu przemyskiego, właściciel sporej plantacji malin.

– Epidemia koronawirusa ograniczyła emigrację zarobkową z Ukrainy do Polski, ale z naszych obserwacji wynika, że nie osłabiła zainteresowania wyjazdem do naszego kraju. Z naszego badania wynika, że aż 61 proc. tych, którzy mają doświadczenia pracy w Polsce, chce wrócić – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service oraz ekspert rynku pracy.

Czytaj także

Jak wyjaśnia szef Personnel Service, część osób powstrzymują względy administracyjne lub związane z obowiązkową kwarantanną, ale większość planuje wyjazd za granicę do pracy, co jest świetną informacją dla pracodawców z wielu sektorów.

- Przemysł spożywczy, produkcja rtv/agd czy logistyka potrzebują rąk do pracy, bo Polacy pomimo ograniczonego zatrudnienia w niektórych sektorach gospodarki, nadal nie chcą pracować tam, gdzie przyjmowani są Ukraińcy - twierdzi Inglot.

Praca w Polsce nadal atrakcyjna dla Ukraińców

Na szczęście dla nas, nie zrealizował się czarny scenariusz, który przewidywał, że po otwarciu państw zachodnich, zwłaszcza Niemiec, Ukraińcy masowo wyjadą właśnie tam w poszukiwaniu pracy. Polska nadal jest atrakcyjna dla naszych sąsiadów zza wschodniej granicy. Głównie z powodu nadal dużej różnicy w zarobkach.

Czytaj także

Jak podaje Personnel Servie, ustawowa pensja minimalna na Ukrainie wynosi 4723 hrywien, czyli równowartość 636 złotych. Tyle zarabiają przedstawiciele branży HORECA (hotelarstwo, gastronomia), a jej dwukrotność otrzymują pracownicy m.in. edukacji, administracji, rolnictwa czy budownictwa. Przeciętne wynagrodzenie u naszych wschodnich sąsiadów w przeliczeniu na złotówki wynosi 1590 złotych.


FLESZ: Ekspresowe podwyżki w rządzie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie