reklama

Paweł i Krystian Głodowscy. Tato i syn razem w Stali Rzeszów. Od początku, aż do CLJ

Łukasz Pado
Łukasz Pado
Zaktualizowano 
Paweł i Krystian Głodowscy Łukasz Pado
Gdy Paweł Głodowski zaczynał na poważnie zajmować się trenerką, jego syn Krystian zaczynał kopać piłkę. Przez siedem lat są w jednej drużynie i nieźle im idzie.

Głodowski senior otworzył sportową kartę swojej rodziny. Ze sportem nie po drodze było zarówno jego rodzicom, jak i dziadkom. Chłopak wychowany na rzeszowskiej Drabiniance nie mógł trafić nigdzie indziej niż na stadion Stali. Zaczynał już w podstawówce i przeszedł wszystkie kategorie wiekowe.

- Kariery zawodniczej jednak nie zrobiłem – ucina Paweł. – Moje granie skończyło się tak naprawdę na grupach młodzieżowych. Serce chciało, głowa, ale czegoś brakowało. Było kilka rzeczy, które sprawiły, że nie grałem zawodowo. Kopałem potem trochę w niższych ligach, w Czarnych Czudec, Budach Łańcuckich, Strażowie, ale to była tylko zabawa amatorska.
Sił w piłce nożnej próbował też brat Pawła, ale i on szybko skończył „karierę”.

Znacznie bardziej obiecująco zapowiada się przygoda piłkarska Krystiana Głodowskiego, syna Pawła. Na pierwsze treningi zaczął chodzić już jako 7-latek. Teraz ma 15 lat i jest podstawowym zawodnikiem Stali Rzeszów występującej w Centralnej Lidze Juniorów U15. Przez większość czasu trenował z chłopakami rok starszymi, ale dawał sobie radę. Przez moment wydawało się, że nic z jego grania nie będzie.

- Krystian miał wykrytą wadę serca, na szczęście szybko to zostało wykryte – mówi Paweł Głodowski. – Przeszedł masę badań. Czasem śmieję się, że mógłby zostać astronautą, bo był chyba częściej badany niż oni. Przez rok w ogóle nie trenował, nawet nie ćwiczył na WF-ie. Ciężko było na to patrzeć, jak chłopak z takim potencjałem siedział. Na szczęście leczenie udało się i już jest ok.

Pawłowi nie wyszło jako piłkarzowi, spróbował pracy trenera.

– To było trochę później, najpierw skończyłem WF na Uniwersytecie Rzeszowski i zacząłem pracować jako nauczyciel – opowiada trener. – Trafiłem do „samochodówki”, tam było środowisko, w którym spotkałem wielu trenerów piłki nożnej. Stanisław Skiba, Marek Chlewicki, Edward Nanaszko i paru trochę młodszych. To oni mi zaszczepili we mnie pomysł, żeby zostać trenerem. W poniedziałki, po kolejce ligowej, odbywały się tam prawdziwe narady, dyskusje. Postanowiłem pójść w tym kierunku. Zrobiłem odpowiednie kursy trenerskie, a potem były kolejne i, kolejne i dziś mam uprawnienia UEFA A.

Zaczęło się od pracy z grupami młodzieżowymi w Elektrociepłowni Rzeszów, potem Przybyszówce, aż w 2012 roku Paweł trafił do Stali Rzeszów, a wraz z nim 7-letni wówczas Krystian.

- Dostałem pod opiekę rocznik 2004, Krystian jest młodszy, ale bardzo zależało mi, żeby był w mojej grupie – tłumaczy tato. – Chodziło o to, że bardziej mi to pasowało, jeśli chodzi o dojazdy, ale też chciałem go mieć przy sobie. I tak ciągniemy razem od kilku lat z małymi przerwami, gdy chorował na serce i gdy poszedł do szkoły sportowej, to był pod opieką trenera Wójcika.
W czerwcu tego roku drużyna Pawła Głodowskiego z rocznika 2004 zapewniła Stali awans do Centralnej Ligi Juniorów. Zgodnie z regulaminem w tym sezonie grają w niej jednak chłopcy rok młodsi, bo ci spełniają limit wiekowy.

- Musiałem oddać moją drużynę z rocznika 2004, bo zostałem wyznaczony na prowadzenie zespołu w CLJ – wyjaśnia P. Głodowski. Krystian spełniał limit wiekowy, więc trafił tam z tatą.

Stal po grze w CLJ U19 kilka sezonów temu wróciła, do tej ligi, ale w innej kategorii wiekowej. Niestety zderzenie z krajową czołówką okazało się dla wielu chłopców bardzo trudne. Na półmetku sezonu jesiennego Stal z 2 punktami zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i ma coraz mniejsze szanse na utrzymanie się.

- Ta liga jest inna niż ta, w której graliśmy dotychczas. Rywale są lepsi – tłumaczy Krystian Głodowski. - Jest różnica między Koroną Kielce, Wisłą Kraków, a Igloopolem Dębica czy Jarosławiem. Tu jest inne granie, ale nie poddajemy się. Myślę, że wciąż mamy szansę się poprawić i nawet się utrzymać.

- Jak nam idzie? Nie ma, co gadać, wystarczy popatrzeć w tabelę i będzie wiadomo. Jesteśmy jednymi ze słabszych w tej lidze. Ale klub stawia na rozwój jednostek w każdej kategorii wiekowej. Mamy wykształtować zawodników, którzy w przyszłości zagrają w pierwszym zespole. Chcemy mieć mocny zespół i pracujemy nad tym, ale ważniejsze są te jednostki i w tej drużynie jest kilku chłopaków, dla których ten przeskok z ligi wojewódzkiej do CLJ nie był czymś bardzo trudnym. Szybko się w niej odnaleźli i poradziliby sobie nawet w takich zespołach jak Wisła Kraków czy Korona Kielce. Jest ich jednak niewielu, dlatego trudno jest zbudować nam mocny zespół, ale choćby dla tego, chcemy grać w tej lidze jak najdłużej.

Krystian w każdym niemal meczu wychodzi w pierwszym składzie.

- Na pewno z tytułu nazwiska. Tu forów u trenera nie ma – tłumaczy tato/trener. Syn zapytany, czy nie ma z tym problemów, że tato prowadzi jego drużynę. – Nie mam z tym problemów i nikt mi nie dokucza – odpowiada pewnie.

- Zastanawiałem się czasem. Jak się z tym czuje mój syn? – mówi Paweł. - Z lat dziecięcych pamiętam, jak mój kolega miał tatę nauczyciela. Wydawało mi się to koszmarem. On nic złego nie mógł zrobić, bo zaraz dowiedział się o tym jego tato. Na początku zależało mi, żeby robić wszystko, żeby mój syn był najlepszy. Po pewnym czasie zrozumiałem, że potrzebuje więcej swobody.

Jakie są marzenia Głodowskich?

- Fajnie byłoby za parę lat zagrać w Stali Rzeszów w ekstraklasie. Walczyć z takimi zespołami jak Pogoń Szczecin, z którą Stal grała w Pucharze Polski – mówi Krystian. - Wspieram go, ale nie cisnę. On sam wie, co ma robić i jak na razie jego wybory są dobre – dodał tato.

Zobacz inne materiały o Centralnej Lidze Juniorów

Młodzi piłkarze "dokończyli" mistrzostwa Polski z 1939 r.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Fajna historia, gratulacje dla Taty i Syna. Takich i podobnych mało interesujących zwykłych kibiców historyjek jest tysiące. "dziennikarze" Nowin napiszą wszystko byle tylko o stali. A może nie piszą tylko wklejają przesłane artykuły z działu marketingu głownego sponsora. Ręce opadają jak można być tak sprzedajnym.

G
Gość
30 września, 13:42, stjopa:

Pod mur i kula w łeb juniska

30 września, 14:18, anty parch:

morda w kubeł, żydowski pomiocie z kurnika

wy parchy nawet stadionu nie macie .

a
anty parch
30 września, 13:42, stjopa:

Pod mur i kula w łeb juniska

morda w kubeł, żydowski pomiocie z kurnika

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3