MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Personel KSW nr 2 w Rzeszowie: Sytuacja szpitala jest dramatyczna i ciągle się pogarsza

af
Krzysztof Kapica
W największym na Podkarpaciu szpitalu stopniowo wstrzymywane są przyjęcia na oddziały, ograniczono liczbę wykonywanych operacji. Brakuje specjalistów. W liście otwartym, który trafił do „Nowin“ pracownicy Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie piszą o dramatycznej sytuacji.

„Od kilkunastu miesięcy stopniowo wstrzymywane są przyjęcia pacjentów i ograniczono zakres udzielanych świadczeń” - czytamy w liście. Wstrzymane przyjęcia mają dotyczyć takich oddziałów, jak kardiochirurgia czy neurochirurgia. A od października pacjenci mogą mieć problem z dostaniem się także na oddział chirurgiczny.

Jak podkreślono w liście, na oddziałach szpitalnych nie zmniejszono liczby łóżek, nie zamknięto sal operacyjnych oraz oddziałów. Brakuje jedynie pacjentów.

Sygnatariusze listu najbardziej zaniepokojeni są tym, że szpital kliniczny ogranicza zakres świadczeń, który jest niedochodowy. W przypadku niektórych schorzeń „leczenie skutecznie zostało wyeliminowane bądź zmarginalizowane”. „W zakresie wykonywanych świadczeń szpital kliniczny został sprowadzony do szpitala powiatowego” - żali się personel.

Autorzy listu piszą, że w związku ze zmianami ze szpitala odeszli doświadczeni lekarze: „Dyrektorowi nie zależało na ich zatrzymaniu (...) z wieloma jeszcze pracującymi lekarzami jest skłócony” - czytamy w liście. Tak było w przypadku anestezjologów, którzy odeszli do szpitala w Jarosławiu, gdzie niedawno otworzono Szpitalny Oddział Ratunkowy.

Brakuje kadry medycznej

W związku ze zmianami, doświadczeni lekarze odeszli do innych placówek.

Stanisław Kruczek, członek zarządu województwa, odpowiedzialny za ochronę zdrowia na Podkarpaciu, potwierdza, że dyrektor był w konflikcie z anestezjologami.

- Chodziło o podwyżkę wynagrodzeń. Anestezjolodzy grozili wypowiedzeniem umów o pracę z dniem 30 sierpnia. Jednak w tej sprawie zostało podpisane porozumienie - zaznacza Stanisław Kruczek. I dodaje, że anestezjolodzy, którzy odeszli pracować do SOR w Jarosławiu, zrobili to, bo będą pracować za podobne wynagrodzenie, a praca będzie o wiele lżejsza. SOR w KSW nr 2 w Rzeszowie jest jedyny, który obsługuje mieszkańców Rzeszowa i przyległych do niego powiatów. Praca tu jest bardzo ciężka - dodaje Kruczek.

Czytaj też: Szpital przy ul. Lwowskiej w Rzeszowie jest na plusie. Po raz pierwszy od dziesięciu lat

Krzysztof Bałata, dyrektor KSW nr 2 w Rzeszowie, stanowczo odrzuca zarzuty.

- Nieprawdą jest, że od kilkunastu miesięcy są wstrzymywane przyjęcia pacjentów i ograniczany jest zakres wykonywanych zabiegów czy udzielanych świadczeń. Wręcz przeciwnie, rozpoczęliśmy wykonywanie operacji z użyciem neuromonitoringu czy też neuronawigacji, aby zwiększyć poziom bezpieczeństwa pacjentów - twierdzi Bałata.

Krzysztof Bałata na stołku dyrektora KSW nr 2 w Rzeszowie zasiada od dwóch lat. Przejął ośrodek, który pod względem zadłużenia był na trzecim miejscu w Polsce. W 2018 roku szpital po raz pierwszy od dawna zaczął być na plusie.

- To był pierwszy od 10 lat dodatni wynik finansowy w tym szpitalu - mówi Krzysztof Bałata, dyrektor KSW nr 2 w Rzeszowie.

Sposób zarządzania nie podoba się personelowi, który w tej sprawie napisał list otwarty. Według pracowników, w ośrodku tak zmieniono organizację, że świadczenia lecznicze o mało dochodowym charakterze zostały “wyeliminowane bądź zmarginalizowane”, stopniowo wstrzymywane są także przyjęcia pacjentów na oddziały.
Personel twierdzi, że przez atmosferę, którą stworzył dyrektor, nie da się pracować. „Strach to metoda zarządzania personelem“, który „niejednokrotnie realizuje polecenia, które są niezgodne z przepisami prawa, standardami i wewnętrznymi procedurami - co w przypadku błędu grozi ogromnymi konsekwencjami“ - czytamy. W obawie przed konsekwencjami autorzy nie podpisali się pod listem.

Dyrekcja odpiera ataki.

- Nieprawdą jest, że od kilkunastu miesięcy są wstrzymywane przyjęcia pacjentów i ograniczany jest zakres wykonywanych zabiegów czy udzielanych świadczeń - przekonuje Krzysztof Bałata. Podkreśla, że zdarza się, że czasowo ograniczane są planowane przyjęcia do oddziałów z powodu braku wolnych miejsc. - Informujemy przy tym sąsiednie szpitale i koordynatora służb ratowniczych. Sytuacje dotyczą klinik neurochirurgii, chorób wewnętrznych, chirurgii ogólnej, gdzie przyjmujemy dużą liczbę pacjentów w trybie pilnym z SOR - wyjaśnia dyrektor.

Bałata odpiera również zarzut, że w szpitalu ograniczono świadczenia, które są niedochodowe. Podkreśla, że mniejsze ośrodki z regionu podsyłają swoich pacjentów, u których trzeba wykonać skomplikowany zabieg, tłumacząc się m.in. brakiem specjalistów. - Wszystkie rodzaje zabiegów specjalistycznych, które były wykonywane do tej pory nadal są wykonywane - zapewnia Bałata. Ale też potwierdza, że w szpitalu brakuje specjalistów.

- Braki kadrowe dotyczą głównie anestezjologów, radiologów i wynikają z rosnącego zapotrzebowania na lekarzy tych specjalności. Braki kadrowe nie zagrażają funkcjonowaniu oddziałów - wyjaśnia Krzysztof Bałata.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Upalne dni bez stresu. Praktyczne sposoby na zdrowe lato

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24