Pewna jestem tylko poezji

Jakub Hap
Archiwum prywatne
Katarzyna Szweda pochodzi z Nowego Żmigrodu. Jej największą pasją jest pisanie wierszy. Zaczęła jak 12-latka. Dzisiaj ma 27 lat i przeżywa drugą poetycką młodość. Poznajcie jej świat

Poezja ciekawiła ją niemal od kołyski. Wychowała się na wierszach Brzechwy i Tuwima, potem, kiedy poszła już do szkoły, na lekcjach polskiego z zapartym tchem chłonęła twórczość kolejnych wielkich mistrzów pióra. Zatraciła się w ich dziełach. W mgnieniu oka porwali ją do świata, gdzie rządzą słowa.

Tak się zaczęłoKasia nie wie, czy sama znalazłaby w sobie odwagę, aby sięgnąć po pióro. Potrzebowała impulsu.

- Dała mi go pani Iwona Turek, moja polonistka, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Miałam wtedy 12 lat. Pewnego dnia spytała, czy nie chciałabym spróbować napisać kilku wierszy na konkurs. Propozycję tę przyjęłam z entuzjazmem - wspomina Katarzyna Szweda.

Pierwszy wiersz pamięta doskonale. Cytuje go z głowy, słowo w słowo. „Stare góry opowiadają/cudowne baśnie./ Wchodzę w głąb skalnej tajemniczości,/ by posłuchać pięknych opowieści./ Nagle... wzbiło się ku górze. Cisza.../ i tak to się zaczęło: dawno, dawno temu...”. No właśnie, tak to się zaczęło.

Po pierwszym wierszu narodziły się kolejne. Pisanie stało się dla młodej dziewczyny z Nowego Żmigrodu ulubioną odskocznią od obowiązków, nauki, ujściem dla emocji, nastoletnich problemów. Oddawała się mu również jako gimnazjalistka, potem licealistka. W swojej poezji pokazywała świat w całej jego złożoności oraz niedoskonałości. Piękny, ale też taki, który boli. Widziany jej oczyma. Osobisty.

Lingwistka z pióremDziś Kasia Szweda ma 27 lat. Jest absolwentką filologii angielskiej w PWSZ w Krośnie. Za sobą ma także naukę w Niemczech, gdzie na Uniwersytecie im. Johanna Wolfganga Goethego we Frankfurcie nad Menem ukończyła studia nauczycielskie (języki hiszpański i angielski). Na świat patrzy trochę inaczej, niż przed laty. Mimo to tak samo ją zadziwia. Niedawno, po pięciu latach rozłąki z poezją, znów poczuła jej głód. Zaspokaja go ze smakiem i poczuciem spełnienia.

- Kilka ostatnich miesięcy zaliczam do najbardziej płodnych w całej swojej twórczości. Inspiracja do ponownego sięgnięcia po pióro była bardzo banalna - powrót do domu, w rodzinne strony, pobyt w Kotani, gdzie spędziłam pierwsze lata życia.Ponowne zderzenie z miejscem, gdzie dorastałam, zgłębianie korzeni, malownicze tereny Beskidu Niskiego, bliscy mi ludzie i przede wszystkim czas, czas na refleksje, na złapanie oddechu. Lubię rzucić się w stertę siana, wziąć zeszyt i długopis, patrzeć na góry i pisać. Mogłabym tak godzinami - wyznaje 27-latka.

Zawsze w gotowościWena zazwyczaj przychodzi do Kasi znienacka. Poetka nie zwykła jej ignorować, bez względu na okoliczności. To przecież dar od losu. - Gdy pojawia się niespodziewanie, w mig biorę telefon i wysyłam do siebie maile. Nikt inny tak często do mnie nie pisze, jak ja sama - śmieje się mieszkanka Nowego Żmigrodu.

Swoje wiersze najczęściej sytuuje w krajobrazie wsi, który jest jej szczególnie bliski. Opowiada o dzieciństwie, zderzeniu z dorosłością, niekoniecznie odpowiadającą wcześniejszym wyobrażeniom, trudzie pracy, przywiązaniu do ziemi. O rzeczach prostych, ale w swej prostocie niezwykle ważnych. Utracie,odchodzeniu.

- W ostatnim czasie piszę praktycznie codziennie, czasem nawet po kilka wierszy, nie chcę ich chować do szuflady, więc zaczęłam brać udział rozmaitych w konkursach literackich. Dzięki nim moja twórczość ma szansę na publikację, dociera do szerszego grona odbiorców - tłumaczy Katarzyna Szweda.

Powody do dumyPytana o sukcesy, nie ukrywa, że trochę ich już zebrała. Do największych osiągnięć z lat młodzieńczych zalicza wyróżnienie w programie stypendialnym Telewizji Polskiej ,,Dolina Kreatywna’’ (2006/2007). Świeżych literackich zdobyczy też ma na koncie dość sporo.

- W tym roku, tuż po powrocie do pisania, zostałam laureatką kilku konkursów. Zdobyłam wyróżnienie w 42. edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego ,,Jesienna Chryzantema’’, drugą nagrodę w XV Ogólnopolskim Przeglądzie ,,Połowy Poetyckie” Gdynia 2016, wyróżnienie w XXIV Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej oraz trzecią nagrodę w 24. edycji konkursu literackiego „Krajobrazy Słowa”. W najbliższą sobotę jadę do Łodzi na finał XXVI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego o Nagrodę im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Mam nadzieję, że i tam moja twórczość zostanie dostrzeżona - wyznaje z uśmiechem.

Z poezją na zawszeJej pociąg do poezji to nie tylko chęć ciągłego pisania. Czas poświęca też wierszom innych. Poetom dawnym i współczesnym, wielkim, oraz tym będącym dopiero na dorobku.

- Czytam sporo poezji, jest w czym wybierać. Sięgam po tomiki takich twórców jak m.in.Maliszewski, Lebda, Świetlicki, Baran, Honet, Różewicz, Sosnowski... Mogłabym tak długo wymieniać. Czy się na nich wzoruję? Raczej nie, ale na pewno niesamowicie mnie inspirują - mówi Kasia.

Poetka nie wie, co przyniesie jej przyszłość. Nie ma jednak wątpliwości, że nigdy nie zrezygnuje z pisania. - Jeśli czegoś jestem w życiu pewna, to właśnie poezji - podkreśla. Co ciekawe, obecnie pracuję również nad powieścią - to nowe wyzwanie.

Wierszom oddaje się w wolnym czasie najmocniej, ale ma też inne pasje. Uwielbia jazdę konną, taniec, długie wędrówki po ukochanym Beskidzie Niskim. Tam czuje się wolna, tam wena przychodzi z wiatrem...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie