Pezet: jestem fanem Depeche Mode

Anna JanikZaktualizowano 
Fot. Dariusz Danek
Z Pawłem "Pezetem" Kaplińskim rozmawialiśmy po sobotnim koncercie w klubie Revolution. Raper opowiedział nam o płycie z młodszym bratem, Małolatem. Zdradził także symbolikę swoich tatuaży.

Pezet - koncert w rzeszowskim Revolution

- Opowiedz o projekcie Pezet-Małolat. Po raz któryś zadeklarowałeś, że wasza wspólna płyta wyjdzie na wiosnę. Dlaczego tyle trzeba na nią czekać?

- Tak, obiecywałem już wiele razy. Po raz pierwszy chyba w 2002 roku, a mamy już rok 2010. Wiesz, każdy z nas miał jakieś swoje sprawy: ja pracę przy solowych i zespołowych projektach, Michał nagrywał swój album. Potem miał różne tam życiowe przejścia, które uniemożliwiały mu nagrywanie i cały czas nie mogliśmy tego skończyć. Powiem szczerze, że płyta jeszcze nie jest skończona.

- Na jakim etapie są w takim razie prace i czego właściwie możemy się spodziewać?

- Nagraliśmy trzy czwarte materiału i wybraliśmy całą muzykę. Nie mamy jeszcze tytułu roboczego, ani nawet żadnego pomysłu. Zupełnie nic, null, zero. Stylistyka? Raczej nowoczesna. Mamy parę hitów, to znaczy hitów w sensie nowych pomysłów. Jest kilka takich piosenek, bo nie nazwałbym ich nawet kawałkami hip-hopowymi, w których uciekamy w jakieś tam nowe trendy. Między innymi pojawia się wakoder. Ale jednocześnie staramy się tego nie przemycać za dużo. Natomiast w kwestii lirycznej szykują się raczej oldschool'owe rzeczy.

- Jakich gości zaprosiliście do współpracy?

- Myślę, że mogę już zdradzić, że gościnnie pojawi się Fabri Fibra, jedyny włoski raper, z którym jak na razie miałem do czynienia i którego miałem okazję posłuchać - przypadkiem zresztą. Naprawdę dobry raper, byłem w szoku. Przekonał mnie zajebiście.

Ne chcę być gołosłowny, bo zobaczymy, jak to wyjdzie w praniu, ale z polskich gości, najprawdopodobniej pojawi się ktoś z Molesty bądź Molesta oraz VNM. Jest jednym z moich ulubionych, do niedawna jeszcze undergrandowych, a teraz już chyba mainstreamowych raperów.

- Koncertujesz solo, z Małolatem i jednocześnie z Płomieniem 81. To z sentymentu czy planujecie z Onarem coś wspólnie nagrać?

- Płomień jest dla mnie o tyle żywą sprawą, że w zeszłym roku minęło 10 lat od powstania zespołu. A on zaczął moją całą przygodę z rapem, bo gdyby nie ten rozdział w moim życiu, pewnie w ogóle bym nie robił rapu. Cały czas nie możemy się zebrać, żeby nagrać kolejną płytę Płomienia, a powinniśmy byli to zrobić już w zeszłym roku. Chociażby ze względu na to dziesięciolecie. Myślę, że zabierzemy się w końcu za to pod koniec roku i na przyszły rok coś przygotujemy. Ale niczego nie deklaruję!

- Powiedzmy trochę o twojej ostatniej płycie, w zasadzie epce...

- No, jest zupełnie inna niż wszystko, co do tej pory nagrałem.

- Właśnie. W wywiadach oględnie mówisz, że "Muzyka emocjonalna" to efekt jakiegoś silnego bodźca. Jakiego?

- Zanim stało się wszystko to, o czym mówię na płycie, wreszcie udało mi się wyjść na prostą, przestać hulać i robić jakieś dziwne rzeczy, które do niczego nie prowadziły. Udało mi się kogoś poznać. To było wartościowe, fajne, ale tego kogoś straciłem, tracąc jednocześnie pewność, spokój i to, co mnie odcinało od złych rzeczy, od środowiska, narkotyków. Nie byłem wtedy w najlepszej formie i powstała taka, a nie inna epka. Ja nawet nie powiedziałbym, że ona jest hip-hopowa. To eksperyment, zahaczający o różne gatunki muzyki, który zawsze chciałem zrobić. Nie jest łatwa, nie jest hiciarska, nie ma tam żadnych wesołych kawałków. Po prostu miałem coś do powiedzenia, co w sumie od zawsze we mnie siedziało, tylko brakowało bodźca, który by to wydobył.

- A ten trudny etap masz już za sobą? Bo na płycie jest parę numerów, które wydają się być takim wewnętrznym ukojeniem...

- Wyszedłem z tego, bo myśmy się z tamtą osobą po prostu dogadali. Niestety jednocześnie mam wrażenie, że wracam do innych, złych etapów, od których wcześniej próbowałem się odciąć. Ale to chyba taka kolej rzeczy, taki zawód i taka branża.

- Czujesz jakiś psychiczny uraz do miłości, kobiet?

- Długo czułem, ale mam to za sobą. Nie, no trzeba być rozsądnym. Nie można mieć urazu to osoby, z którą się żyje i którą się kocha. Jeśli się decydujesz na to, żeby z kimś być, to uraz jest bez sensu. Ja sobie to wytłumaczyłem.

- To w jaki sposób odcinasz się od negatywnych emocji?

- Piszę albo piję (śmiech). Co chcesz jeszcze wiedzieć?

- Jakieś hobby, zajawka, pasja?

- Dwa miesiące temu kupiłem sobie gitarę. Nie powinienem może o tym mówić, bo jestem fatalny. Nie miałem jeszcze żadnej lekcji, ale z youtub'a i ze słuchu nauczyłem się grać "Nothing else matters" zespołu Metallica. Moje granie jest jeszcze wątpliwej jakości, ale planuję to rozwijać. Naprawdę chcę nauczyć się na czymś grać.

- A tatuaże? Ile ich masz i co dla ciebie znaczą?

- Pierwszy tatuaż zrobiłem sobie na przedramieniu. Oprócz grafiki jest tu cytat o dziwo z kawałka "The sinner in me" zespołu Depeche Mode, którego jestem fanem. Brzmi "If I could be free from the sinner in me", czyli gdybym mógł uwolnić się od grzesznika we mnie. Trochę patetyczne, zdaję sobie z tego sprawę, ale gdzieś tam ważne dla mnie, bo to był taki etap, że chciałem skończyć z wieloma rzeczami, a raczej mi się nie udawało. Jestem ateistą i traktuję słowo "grzesznik" jako robienie rzeczy, które nie są w zgodzie ze mną, albo których po prostu nie kontroluję.

Na ramieniu mam zwykły, graficzny, trochę komiksowy tatuaż całującej się pary z imieniem mojej dziewczyny. A na piersiach jeszcze dwie jaskółki. Nie mają kompletnie żadnego znaczenia, zrobiłem je, bo miałem na to ochotę. Chociaż z tego, co słyszałem jaskółki tatuują sobie marynarze, bo oznaczają szczęśliwy powrót do domu. Ja w trasie robię setki kilometrów. Więc na upartego ideologię mogę sobie śmiało dorobić.

- Wróćmy jeszcze do epki, bo jest też ciekawa ze względów marketingowych. Ludzie z promocji nie odradzali ci takiego materiału?

- Tak, oczywiście, że mi odradzali. Ale jak nagrywałem "Muzykę rozrywkową" to też wszyscy mi odradzali. Owszem część fanów się przez to ode mnie odwróciła, bo gdzieś tam tego nie tolerują. Rozmawiam z nimi po koncertach i pytają, co ja robię, gdzie są te rzeczy z Noonem, gdzie tamto brzmienie. Ale ja staram się ufać sobie. Jeżeli mam ochotę coś zrobić, to kurcze robię to i staram się być w tym szczery. Nie będę udawał, że jestem na tym samym etapie, na którym nagrywaliśmy płytę z Noonem. Mimo, że słucham oldschool'owego rapu nie czuję, żeby nagrywanie w kółko tego samego było progresem. Jeśli oni uważają inaczej to trudno.

- Promocja tylko przez Internet i sprzedawanie równych 5 tys. egzemplarzy też było chyba ryzykowne...

- To znaczy nie traktowałem tego w ogóle zarobkowo, bo wiedziałem, że ta płyta jest zupełnie inna i może nie kupić jej nikt. W dodatku jak mówisz nie było żadnej promocji, żadnego teledysku i wizyty w żadnych mediach. I to było dla mnie zaskakujące, bo drogą internetową sprzedał się prawie cały nakład.

- Dla innych muzyków Internet jest źródłem zła. Ty chyba doceniłeś jego siłę?

- Bo to jest tak, że w tej chwili stoimy przed wyborem: albo robisz promocję przez Internet albo nie masz jej wcale. Jakbym ci opowiedział historie z patronatem w radiu czy telewizji: jak to się odbywa i czy w ogóle jest na to szansa, to byś nie uwierzyła. Od razu ci mówię, że na taki patronat nie ma szans. Więc z tej perspektywy doceniam Internet.

Natomiast żenuje mnie - i tutaj mówię o sieci jako czymś zabójczym dla fonografii i funkcjonowania muzyki na rynku - sprzedawanie pirackich płyt. Nie jestem święty, zdarzyło mi się ściągnąć z sieci jakiś serial lub album, którego nie mogłem dostać, ale jestem zwolennikiem kupowania płyt, czy to w formie mp3 czy na klasycznym nośniku. A polskie społeczeństwo jest tak słabo wyedukowane muzycznie, że ma to daleko w dupie. Ja rozumiem, że jak ktoś jest biedny, to nie stać go na płytę. Ok, trudno. Idź, ukradnij ją z netu albo ze sklepu. Mam takie podejście. Ale jak bogaci biznesmani, ojcowie na przykład moich znajomych, koleżanek, kolegów, z którymi czasem rozmawiam mówią mi o złodziejstwie w ekonomii, państwie, a nie widzą złodziejstwa w ściąganiu muzyki z Internetu, to już inna sprawa.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

f
fan depeche mode

WLASNIE WROCILEM Z KONCERTU DEPE CHE MODE 31.01.2010 W STOCKHOLMIE-ARENA GLOBEN-COS NIESAMOWITEGO!!!SLUCHAM DP OD CZASU ICH POWSTANIA-A CZY WIESZ DLACZEGO DEPECHE MODE NAZYWA SIE DEPECHE MODE?????

NIE CHCE OCENIAC TWOJEJ TWORCZOSCI PONIEWAZ OBECNIE KAZDA TWORCZOSC TO KOPIOWANIE TYCH KTORZY JUZ ZAROWKE WYMYSLILI-TAK ZE WIEC NAWET TWOJA TWORCZOSC TO NIC REWELACYJNEGO ZADNA NOWOSC I MOZE DLA CIEBIE JAKIES OSIAGNIECIE ALE NA SKALE JAKIEGOS KLUBU KUMPLI???ALBO LUDZI KTORZY NA NICZMY SIE NIE ZNAJA-WYMYSL COS SWOJEGO? BO TO CO REPREZENTUJESZ TO POWTARZAJACA SIE NUDA BITA W TE SAME TAKTY-COS DLA NAWALONYCH MALOLATOW PROCHAMI CZY ALKOHOLEM-CO DO WLOSKICH KOLESI TO SAMO DNO!!!NAKUPOWALI DROGIEJ ELEKTRONIKI I UWAZAJA ZE SA PROFESJONALISTAMI-Z TAKA APARATRURA DZISIAJ TO CHLOPIE 10 LETNI SKLEI JAKAS MUZYCZKE-COZ PRACUJ I NIE WZORUJ SIE NA TYCH CO JUZ WYMYSLILI STYL IMAGE WARTE UWAGI!!!

Z
Ziomki ursynowskich ulicze

Przecież Pezet z niej szydzi, a ona tego nie czuje.. Pewnie jakaś piszcząca małolata.. pani redaktor.. też mi coś.

D
DepMode
W dniu 01.02.2010 o 20:06, ~roman~ napisał:

"Z Pawłem "Pezetem” Kaplińskim rozmawialiśmy po sobotnim koncercie w klubie Revolution."Koncert był w piątek wybitna Pani redaktor.



chyba mial byc w piatek...zaczal sie kolo polnocy wiec byl juz w sobote..swoja droga to zenada spoznic sie 2 godziny...
M
M.

Pezet - piekny wywiad by ladnie wypromowac osobe po swoim "swietnym" ep z 2008. Niestety ja temu czlowiekowi juz nie ufam jak dla mnie dno. Cake zycie obrazal dziewczyny i nagle stal sie aniolem - tak piekna bajeczka . Sprzedales sie chlopaku i tyle. Dla mnie zero-elo.

~roman~

"Z Pawłem "Pezetem” Kaplińskim rozmawialiśmy po sobotnim koncercie w klubie Revolution."

Koncert był w piątek wybitna Pani redaktor.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3