Pięć minut Nałęcza

    Pięć minut Nałęcza

    Marcin Jurzysta

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Tomasz Nałęcz zdobył popularność dzięki przewodniczeniu sejmowej komisji śledczej badającej aferę Rywina. Z szeregowego działacza lewicy bardzo szybko zamienił się w czołową i jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci tej formacji.
    [obrazek1] Tomasz Nałęcz (z lewej) rozmawia podczas posiedzenia sejmowej komisji śledczej z posłem Bogdanem Lewandowskim (SLD). (fot. PAP/CAF-TOMASZ GZELL)Obecnie Nałęcz jest wicemarszałkiem Sejmu z ramienia Unii Pracy, której jest wiceprzewodniczącym. Swą karierę polityczną zaczynał, jak większość ludzi lewicy, w PZPR, do której wstąpił w 1970 r. W końcu lat 80. był jednym z inicjatorów reformatorskiej akcji wewnątrz PZPR, znanej pod nazwą Ruch 8 Lipca.

    Manewry taktyczne profesora

    Wybór swej drogi politycznej profesor tłumaczy zafascynowaniem osobowościami ze świata nauki związanymi z PZPR. Nałęcz nie ukrywa też, że legitymacja partyjna dawała mu większe szanse rozwoju kariery naukowej. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że Nałęcz - w odróżnieniu od Balcerowicza czy Olechowskiego - pozostał w partii do ostatnich dni jej istnienia. Co więcej, w momencie upadku PZPR nie odszedł wraz z innymi reformatorami do Polskiej Unii Socjaldemokratycznej organizowanej przez Tadeusza Fiszbacha, ale razem z Aleksandrem Kwaśniewskim postanowił tworzyć SdRP.
    Gdy w 1991 r. obecnemu wicemarszałkowi nie udało się wejść do Sejmu właśnie z listy SdRP, postanowił opuścić tę partię. Nałęcz spostrzegł, że postkomuniści nie cieszą się aprobatą Polaków, dlatego odszedł do Unii Pracy, która wtedy ostro ich krytykowała. Ten sprytny manewr taktyczny powiódł się w 1993 r. Nałęcz został posłem z ramienia Unii. Następne jego przewartościowanie poglądów wiązało się z kolejną porażką partii, do której należał. Po przegranej UP w wyborach parlamentarnych w 1997 r., Nałęcz stwierdził, że lewica musi być skonsolidowana. - Wtedy już byłem pewien, że będzie wracał do korzeni - wspomina Ryszard Bugaj, b. przewodniczący UP. Józef Pinior, klubowy kolega Nałęcza, twierdzi: - Zbliżenie z SLD było wymuszone przez sytuację.

    Odgrywa rolę kompetentnego śledczego, ale...

    Wielu obserwatorów uważa, że w sejmowej komisji śledczej Nałęcz ma swoje pięć minut. To dla niego bardzo medialna posada i chyba nagroda za cierpliwość. Wiceprzewodniczący UP miał kierować Komitetem Badań Naukowych. Mówiło się też, że zastąpi Łybacką w resorcie edukacji. Niestety, skończyło się na niczym. Wicemarszałek wie, że szansy, jaką dał mu los, czy może SLD, nie może zaprzepaścić. Na razie świetnie odgrywa rolę kompetentnego śledczego. Nieraz podczas posiedzeń komisji stawał w obronie posłów Rokity czy Ziobry, pokazując, że potrafi wznieść się ponad polityczne podziały. Czy jednak - dla uczciwości i przejrzystości życia politycznego - Nałęcz jest gotów poświęcić swoją karierę? Wątpię. On już dziś nie cieszy się poparciem w szeregach SLD, co potwierdza działacz Sojuszu z Radomia: - Ludzie świetnie pamiętają, że uciekł z SdRP, odciął się od korzeni, a teraz wrócił na uprzywilejowanej pozycji.
    Musi być tylko lojalny
    Myślę więc, że Tomasz Nałęcz będzie chciał za wszelką cenę udowodnić premierowi, iż nadal stoi po jego stronie. Przecież profesor zdaje sobie sprawę, że na lewicy karty rozdaje Miller i tylko Miller. Kiedyś sejmowa komisja śledcza zakończy prace, a Nałęcz.. Jest przecież tyle możliwości. Musi być tylko lojalny.







    Autor jest studentem politologii w Wyższej Szkole Społeczno-Gospodarczej w Tyczynie. Mieszka w Czudcu.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo