Pijak, zbrodniarz i nieudacznik. Oto cała prawda o "Walterze"

Dorota Mękarska
Komunistyczna propaganda sprawiła się tak dobrze, że nawet dziś generał ma czcicieli. A pomnik gen. Świerczewskiego w Jabłonkach to obowiązkowa pozycja na trasie bieszczadzkich wycieczek.
Komunistyczna propaganda sprawiła się tak dobrze, że nawet dziś generał ma czcicieli. A pomnik gen. Świerczewskiego w Jabłonkach to obowiązkowa pozycja na trasie bieszczadzkich wycieczek. Wojciech Zatwarnicki
Udostępnij:
Karol Świerczewski znów budzi emocje. Gmina Baligród chce wykorzystywać jego pomnik do promocji. To zbrodniarz i nieudacznik - oponują historycy. Kim był generał, "który się kulom nie kłaniał"?

Pseudonim gen. Karola Świerczewskiego "Walter" narodził się w czasie wojny domowej w Hiszpanii. Ponoć wziął się od pistoletów walther, z których Świerczewski, często w pijanym widzie, ubrany tylko w kalesony, własnoręcznie rozstrzeliwał dezerterów.

Prawdziwe nazwisko Świerczewskiego brzmi Tenenbaum. Jednak to nie przyszły generał doprowadził do tej zmiany, ale jego ojciec. Młody Karol stał się bolszewikiem w wieku 20 lat, kiedy to został ewakuowany do Rosji, po zajęciu przez wojska niemiecko-austriackie Królestwa Polskiego.

W wojnie domowej walczył po stronie czerwonych, a w 1920 roku razem z Armią Czerwoną poszedł na Polskę. Podczas wojny domowej w Hiszpanii, w której wziął udział jako ochotnik, niczym szczególnym się nie wyróżnił, oprócz tego, że zaistniał jako Golz na łamach książki Ernesta Hemingwaya "Komu bije dzwon".

Zasadzka w Jabłonkach

W październiku 1941 r. jako dowódca dywizji piechoty znalazł się w kotle pod Wiaźmą, z którego z życiem uszedł tylko on i piątka żołnierzy. Towarzysze radzieccy darowali mu tę klęskę, ale nie powierzyli już nigdy dowództwa żadnej jednostki linowej w Armii Czerwonej.

W 1943 roku Świerczewski oddelegowany został do formowanych w ZSRR Polskich Sił Zbrojnych. Powierzono mu stanowisko dowódcy II Armii Wojska Polskiego. W marcu 1945 roku skierowano ją nad Nysę Łużycką. Sforsowanie tej rzeczki zajęło Świerczewskiemu aż 7 dni.

W kwietniu 1945 r. generał wziął się za zdobywanie Drezna, doprowadzając nieudolnością, brakiem doświadczenia i pijaństwem, do hekatomby polskich żołnierzy pod Budziszynem. Szacuje się, że zginęło 5 tysięcy żołnierzy, zaginęło prawie 3 tysiące, a 10 tysięcy zostało rannych.

Większych strat Wojsko Polskie nigdy więcej nie poniosło. Za karę Świerczewski został publicznie spoliczkowany, ale odpowiedzialności jako dowódca nie poniósł.

Awansowano go za to na wiceministra Obrony Narodowej. W tej roli zatwierdzał wyroki śmierci dla żołnierzy AK - wrogów socjalistycznego państwa.

Nie wiadomo, ilu jeszcze Polaków zginęłoby przez Świerczewskiego, gdyby śmiertelnie nie ugodziły go kule wystrzelone przez dwóch kaemistów "Ducha" i "Ubycza" z oddziału UPA, który 28 marca 1947 r. zorganizował zasadzkę w bieszczadzkich Jabłonkach.

Idealna postać do mitologizacji

Kult Świerczewskiego narodził się zaraz po jego śmierci. 29 marca 1947 r. w "Życiu Warszawy" napisano o generale: "Jeden z największych, jakich kiedykolwiek mieliśmy strategów i z którego imieniem na zawsze związana będzie granica nad Nysą Łużycką - nie żyje".

Życiorys generała nie był jednak dobrym materiałem do tworzenia panegiryków. - Oficjalna propaganda nie eksponowała jego życiorysu, koncentrując się na wybranych epizodach - zaznacza prof. Bohdan Halczak z Uniwersytetu Zielonogórskiego.

- Gen. Świerczewski był niemal idealną postacią do mitologizacji - podkreśla prof. Grzegorz Motyka, członek Rady IPN w Warszawie. - Walczył w wojnie domowej w Hiszpanii, zdobywając uznanie nawet amerykańskiego pisarza, którego trudno było posądzić o całkowite prokomunistyczne zaślepienie. To on nazwał go przecież "generałem, który się kulom nie kłaniał". W czasie II wojny światowej dowodził II Armią WP, co można było przedstawiać jako przywiązanie do polskości, a w końcu zginął w trakcie inspekcji podkomendnych służących na odległym i niebezpiecznym posterunku. By osiągnąć pełny efekt należało tylko nie wspominać o niewygodnych szczegółach z biografii takich, jak udział w wojnie 1920 r. po sowieckiej stronie.

- Kandydatów na bohaterów było wielu, ale mieli zasadniczą wadę - żyli - uważa dr Zbigniew Palski z Instytutu Studiów Politycznych PAN. - Świerczewski poległ zaś w walce. Jakie były okoliczności tej śmierci, to zupełnie inna rzecz. Eksponowano, jak troszczył się o prostych żołnierzy, jak lubił wśród nich przebywać, jak przeprowadzał nieszablonowe inspekcje, sprawdzając, w jakich warunkach śpią i czy mają, co jeść. Świerczewski zginął też we właściwym czasie i z właściwym przeciwnikiem.

- PRL potrzebował nowych bohaterów, a nowa władza nie miała lepszego kandydata - dodaje dr Andrzej Zapałowski z Uniwersytetu Rzeszowskiego. - Gen. "Walter" wspaniale wpisywał się w jej plany. Jego śmierć zbiegła się idealnie z wcześniej przygotowaną decyzją o akcji "Wisła".

Nowy "ojciec narodu"

Kult Świerczewskiego był intensywnie propagowany przez co najmniej przez dwa pokolenia. Jego podobizna pojawiła się na monetach, obierano go na patrona szkół, ulic, placów. Poeci poświęcali mu strofy, a pisarze pisali książki. Pełno go było w szkolnych książkach.

- W społeczeństwie polskim było bardzo duże przywiązanie do Józefa Piłsudskiego. Po II wojnie światowej odczuwano brak tej postaci. Świerczewskiego wykreowano, więc na nowego Piłsudskiego - uważa prof. Halczak.

W propagandzie nie było miejsca na błędy, czy niedopatrzenia. - Z dużym rozmachem zrealizowano o Świerczewskim kosztowny film biograficzny, ale po nakręceniu został on odłożony na półkę, bo jakiś drobiazg nie spodobał się podczas kolaudacji. Pokazano go dopiero po 1989 roku - mówi prof. Halczak.

- Wszystkie niewygodne szczegóły były bezwzględnie utajniane - dodaje dr Zapałowski. - Jeszcze w latach 80. w Akademii Sztabu Generalnego WP przeprowadzone konferencje dotyczące gen. Świerczewskiego. Materiały z tej konferencji, które wyszły w formie książki, zostały utajnione. Nie były dostępne nawet dla historyków w latach 90.

Bohater i "swój chłop"

Propagandziści całkiem gładko poradzili sobie z wątpliwymi talentami dowódczymi generał, przymiotami charakteru i nałogami.

- Podstawowym obowiązkiem adiutanta Świerczewskiego było przeniesienie w metalowym kubku alkoholu. Generał wypijał pół kubka spirytusu i dopiero po tym nawiązywał kontakt z otoczeniem - opisuje obrazowo dr Palski.

- Oficerowie LWP mieli do tej postaci słabość, bo trudno im się było identyfikować z postaciami z Polski międzywojennej - zauważa prof. Halczak. - Generał był dla nich kimś bliskim, bo lubił sobie wypić. Opowiadali sobie o jego problemach miłosnych, bo był znanym kobieciarzem. To im się podobało. Świerczewski był dla nich "swoim chłopem.
- W systemie radzieckim wszyscy pili. Dla walczących na froncie były nawet przydziały wódki - kwituje sprawę nałogu Świerczewskiego dr Zapałowski.

Jaka piękna śmierć!

Najbardziej popularyzowanym przez propagandę komunistyczną epizodem z biografii generała była jego śmierć.

- Opis ostatniego boju Świerczewskiego, autorstwa Jana Gerharda jest zgodny z wymogami literatury batalistycznej - zauważa prof. Halczak. - Autor stopniuje poziom napięcia aż do tragicznego finału. Powodowany troską o żołnierzy generał podejmuje odważną, lecz ryzykowną decyzję. W momencie walki, kiedy na oddział Wojska Polskiego spada grad pocisków i wszystko wokół płonie, generał zachowuje przytomność umysłu. Dowodzi żołnierzami, którzy stawiają heroiczny opór. Kiedy dowódca pada raniony, żołnierze spieszą mu na ratunek.

Jednakże równolegle z tworzeniem tego mitu rozpowszechniana była wersja o zamachu, dokonanym przez "swoich".

- Wersja ta pojawiła się w okresie stalinowskim, gdy komuniści przystąpili do rozliczeń we własnym obozie - wyjaśnia prof. Motyka. - Ktoś wymyślił, aby niektórym wyższym komunistycznym działaczom, którym zarzucano nieprawomyślność i tzw. prawicowe odchylenie, przypisać także śmierć gen. Świerczewskiego. W tym celu zmuszono aresztowanego Jana Gerharda - świadka śmierci gen. "Waltera" i późniejszego autora powieści "Łuny w Bieszczadach" - do złożenia "odpowiednich" zeznań. Twierdził w nich, że na rozkaz gen. Komara i gen. Spychalskiego nawiązał kontakt z francuskim wywiadem, a następnie osobiście z UPA, po czym "wystawił" generała pod kule partyzantów. W związku z odwilżą, jaka nastąpiła po śmierci Stalina, zrezygnowano z pokazowych procesów. Choć Gerhard odwołał swoje fantazje, to zapewne plotki na ten temat krążyły w różnych środowiskach, podsycając spiskowe historie.

Dr Palski przytacza inną wersję, o której miała mówić towarzyszka życia Świerczewskiego. - Według niej stał za tym Stalin, bo Świerczewski się "opolaczył". Ale ta wersja nie trzyma się kupy. Stalin ukręcał łby marszałkom, niejako w świetle jupiterów. Dlaczego w przypadku Świerczewskiego miałby się bawić w jakieś gry operacyjne?

- Powszechnie powątpiewano w prawdziwość oficjalnej wersji o zabójstwie Świerczewskiego przez UPA - stwierdza dr Halczak. - Przeważał pogląd, że śmierć generała była dziełem radzieckiej NKWD. Zwolennicy tej teorii mieli jednak problemy ze wskazaniem przyczyny, dla której radzieckie służby specjalne pragnęłyby "zlikwidować" generała. Uważano, że usiłował się on przeciwstawiać postępującemu procesowi "sowietyzacji" polskiej armii. Była to dosyć mało wiarygodna opinia, biorąc pod uwagę silne więzi generała z Armią Czerwoną.

Po 1989 roku Świerczewskiego strącono z piedestałów. Stało się to dzięki historykom, którzy obalili legendę o genialnym strategu, dzielnym dowódcy i wiernym synu narodu polskiego.

- W 2009 r. przeprowadzono badania sondażowe, dotyczące pamięci o II wojnie światowej - podsumowuje Bohdan Halczak. - Świerczewski został zaliczony przez respondentów do grona postaci, których naród polski powinien się wstydzić.

Wideo

Komentarze 86

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Przełęcz Tylicka
W dniu 06.05.2012 o 10:26, gość napisał:

Nie wiem czy ktoś pamięta piosenkę naszej młodości która uczyliśmy się na lekcji śpiewu.Piękna nam wpajano ideologię.Ziemia spadła na ciałoZapachniała jak senny lasAle serce zostało na przedmieściach hiszpańskich miastAle serce szło z nami do obrony Republik RadDo wolności przez PolskęA do Polski przez cały Świat.Wybuchało jak pocisk kto ułamki pozbieraKto ułoży z nich serce Generała Waltera...Nie bardzo pamiętam jak dalej bo pamięć ulotna.

Dzięki za przypomnienie tej piosenki w szkole na apelu ją śpiewaliśmy.

S
San

Neo banderowcy w natarciu - skandal aby w PL tak się rozpanoszyli.

W
Walter
W dniu 03.03.2015 o 19:47, Gość napisał:

ja jestem ZA!!!

dzielni chłopcy byli z tych banderowców, najlepiej im szło mordowanie na Wołyniu. 

W
Walter
W dniu 21.02.2018 o 22:35, Walter napisał:

 portal Nowiny 24 to faszyści ze wschodniej ukrainy, potomki banderowców. 

 zachodniej, sorry

W
Walter
W dniu 21.02.2018 o 22:35, Walter napisał:

 portal Nowiny 24 to faszyści ze wschodniej ukrainy, potomki banderowców. 

 zachodniej, sorry

W
Walter
W dniu 20.02.2018 o 17:35, York napisał:

Czemu naród Polski ma się wstydzić za żydowskiego zbrodniarza?

 portal Nowiny 24 to faszyści ze wschodniej ukrainy, potomki banderowców. 

W
Walter

Dzisiaj rozpoczęła się rozbiórka pomnika generała Karola Świerczewskiego w Jabłonkach pod Baligrodem, gdzie zginął on 28 marca 1947 roku w zasadzce Ukraińskiej Powstańczej Armii - poinformował rzeszowski portal Nowiny 24. - od kiedy to gloryfikujemy w Polsce banderowców, Ukraińskiej Powstańczej Armii z widłami i siekierami, najlepiej im szło, tym bohaterom walka z ciężarnymi kobietami, i z dziećmi nadzianymi na widły poinformował rzeszowski portal Nowiny 24. 

 
Y
York
Czemu naród Polski ma się wstydzić za żydowskiego zbrodniarza?
P
Paweł
W dniu 26.03.2017 o 12:30, Mieszkaniec Gory Ropczycki napisał:

Nie jestem obronca ukraincow, ale chce aby znano PRAWDE.Prawdopodobnie Swierczewski zginal na wskutek walki innej frakcji wsrod komunistow w Polsce.Swierczewski zginal nie od kuli z zasadzki jak to sie szeroko opowiada ale na wskutek zastrzelenia go przez Poplawskiego bezposrednio po tym gdy zolnierze pobiegli atakowac wzgorze z ktorego padly strzaly.Tak mi powiedzial zolnierz ktory byl w ochronie KBW jaka jechala ze Swierczewskim.Odleglosc z jakiej dokonany byl ostrzal jest tak duza ze trafienie w obiekt wielkosci BYKA z karabinu maszynowego, a tylko taki ostrzal byl ze wzgorza TO CUD BOSKI. Po wyjsciu zolnierzy do ataku na miejscu zostali tylko Poplawski i Swierczewski.Zolnierze po powrocie z ataku nie zostali dopuszczeni do zwlok a po powrocie do koszar osobno wywolywani na przesluchanie i rozeslani po calej Polsce tak ze juz nigdy nie mieli ze soba kontaktu.

A skąd tam miał się wziąć gen. Stanisław Popławski? Nie było nigdy praktyki, aby dwóch generałów broni sadzać w jednym samochodzie.
Popławski nie mógł też uczestniczyć incognito w inspekcji robionej przez Świerczewskiego. Przecież żołnierze rozpoznali by go. Nie bardzo też rozumiem, dlaczego Popławski miał zastrzelić swojego kolegę Świerczewskiego?
Obaj oni byli identycznymi p/o Polaków, z jedną różnicą, że Świerczewski zginął w 1947 r., a Popławski wrócił do ZSRR w 1956. Gdyby nie zginął wróciłby razem z Popławskim i ich szefem Rokossowskim.

P
Paweł
W dniu 29.06.2015 o 21:24, Łuny w Bieszczadach napisał:

Wybitny internacjonalista ,można go porównać do Che Gevary .Banderowcy zaciele jego pamięć niszczyli i niszczą .Walter rozpoczął zwycięską ofensywę przeciwko banderowcom.Cześć jego pamięci.

Che Guevara, to komunistyczny ch*** jeszcze stokroć gorszy od Świerczewskiego. Był on  szefem komunistycznej bezpieki na Kubie, odpowiednikiem Lawrentija Berii przy Fidelu Castro. Sterowanym bezpośrednio z Moskwy, wobec tego niewygodnym i niebezpiecznym dla Castro. Fidel  w końcu zdołał się go pozbyć, wysyłając go by robił partyzantkę, najpierw w Kongu, potem w Boliwii, gdzie tego zwyrodniałego mordercę wreszcie trafił szlag..

M
Mieszkaniec Gory Ropczycki
W dniu 03.03.2015 o 10:14, karolina napisał:

dobrze ze ukraincy zlikwidowali tego nieudacznika pijaka

Nie jestem obronca ukraincow, ale chce aby znano PRAWDE.

Prawdopodobnie Swierczewski zginal na wskutek walki innej frakcji wsrod komunistow w Polsce.

Swierczewski zginal nie od kuli z zasadzki jak to sie szeroko opowiada ale na wskutek zastrzelenia go przez Poplawskiego bezposrednio po tym gdy zolnierze pobiegli atakowac wzgorze z ktorego padly strzaly.

Tak mi powiedzial zolnierz ktory byl w ochronie KBW jaka jechala ze Swierczewskim.

Odleglosc z jakiej dokonany byl ostrzal jest tak duza ze trafienie w obiekt wielkosci BYKA z karabinu maszynowego, a tylko taki ostrzal byl ze wzgorza TO CUD BOSKI. Po wyjsciu zolnierzy do ataku na miejscu zostali tylko Poplawski i Swierczewski.

Zolnierze po powrocie z ataku nie zostali dopuszczeni do zwlok a po powrocie do koszar osobno wywolywani na przesluchanie i rozeslani po calej Polsce tak ze juz nigdy nie mieli ze soba kontaktu.

J
Jotefesem

Tak samo w skrócie można powiedzieć o Ogniu (Podhale) czy Łupaszce (Pomorze). Pozdrawiam

Ł
Łuny w Bieszczadach

Wybitny internacjonalista ,można go porównać do Che Gevary .Banderowcy zaciele jego pamięć niszczyli i niszczą .Walter rozpoczął zwycięską ofensywę przeciwko banderowcom.Cześć jego pamięci.

c
czesix
W dniu 20.02.2015 o 22:51, Gość napisał:

  A jak nazwać JP2?Hipokryta najwyższej klasy - nieślubny syn Adam Kinaszewski, ukrywane skandale seksualne (np Legion Chrystusa), finansowe (np sprawa Emanueli Orlandii we Włoszech), doktrynalne (np. komedia z lefebrystami).Teraz to wszystko musi porządkować papież Benedykt   fram  No cóż , do  beszczelnej  ,  wręcz ohydnej  prowokacji aż trudno się odnieść i w zasadzie nie powinno , szkoda słów i czasu .  Albo jesteś byłym ubekiem i to z wydz. IV, albo po dopalaczach podlanych alkoholem lub po prostu jesteś nienormalny. Nie wiem ile masz lat , wykształcenie, czy status społeczny ale myślę że jesteś czyimś synem (wyrodnym), czy wnukiem , być może uczęszczałeś kiedyś na katechizację może jak większość zadeklarowanych obecnie  ateistów byłeś ministrantem. Bez względu czym byłeś nie masz prawa porównywać największego w historii polaka , człowieka wybitnego i moralnie kryształowego do bolszewickiego zbrodniarza polskiego pochodzenia, alkoholika  jakim był niewątpliwie gen. Walter. który nawet nie mówił dobrze po polsku. Jakim prawem oskarżasz obecnego już  człowieka Świętego o  porwanie( niewątpliwie tragiczne dla rodziny) 15 letniej dziewczynki nie w centrum Watykanu lecz w centrum Rzymu (przyp.że w Polsce corocznie ginie ok. 3 tys. szczególnie ludzi młodych z których jedynie część się odnajduje), jakim prawem oskarżasz K. Wojtyłę o jakiś romans którego owocem ponoć był nieżyjący już A. Kinaszewski ( byłat to esbecka prowokacja i fałszywka realizowana i nadzorowana przez późniejszego zabójcę ks. Popiełuszki kpt. SB G. Piotrowskiego(obecnie Pietrzak),  nie wiem dlaczego obwiniasz Ojca Św. Jana Pawła za niewątpliwe grzechy obłudy twórcy Legionu Chrystusa M .Degollado. Naprawdę twoja myślę że smarkaczu beszczelność w oskarżaniu największego i najwybitniejszego autorytetu  i Polaka w historii przekracza wszelkie granice przyzwoitości , tej zwykłej , ludzkiej za co myślę odpowiesz kiedyś nie przed ludźmi ale wierzę że przed Bogiem . Na resztę szkoda słów.

Nie pień się bo pękniesz. JP2 nigdy nie był największym w historii polakiem i dzięki bogu że tak nie jest. Jest przed nim spora lista lepszych i godniejszych. Nie jest to żadną  tajemnicą, że JP2 doprowadził kościół do epoki średniowiecza. Ze swoją fałszywą moralnością siał przez wiele lat zacofanie, powiększał biedę i nierówność społeczną. Krył przestępców seksualnych a także zwykłych katów i morderców stawiał na piedestały i czynił ich świętymi. Poczytaj człowieku trochę literatury historycznej, opracowań naukowych itp. i to niekoniecznie po polsku bo w tym języku niewiele do dzisiaj wydano.
Nie pień się bo szkoda zdrowia, a ma się tylko jedno i jak pierdnie to "dobry Boże nie pomoże...."

G
Gość
W dniu 03.03.2015 o 10:14, karolina napisał:

dobrze ze ukraincy zlikwidowali tego nieudacznika pijaka

ja jestem ZA!!!

Dodaj ogłoszenie