Piłka nożna | 2 liga. Stal Rzeszów dostała prawdziwe lanie od rezerw Lecha Poznań

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Krzysztof Kapica
Stal Rzeszów w debiucie Daniela Myśliwca została rozbita przez rezerwy Lecha Poznań. To było fatalne spotkanie w wykonaniu biało-niebieskich.

Stal Rzeszów na inaugurację piłkarskiej wiosny pojechała do Wronek, gdzie mierzyła się z rezerwami Lecha Poznań. Było to starcie w ramach 19. kolejki, a więc ostatniej z rundy jesiennej 2 ligi.

Tak się składa, że i ubiegły rok rzeszowianie otwierali pojedynkiem z tym samym przeciwnikiem. Wtedy lepszy okazał się "Kolejorz", wygrywając 2:1.

Mecz z Lechem II Poznań był debiutem na ławce trenerskiej Stali Rzeszów, Daniela Myśliwca. Po drugiej stronie debiutował natomiast Artur Węska.

Rzeszowianie, chcąc się wciąż liczyć w walce o awans, a taki wciąż przyświeca im cel, musieli we Wronkach po prostu wygrać. Biało-niebiescy nie mają bowiem najmniejszego marginesu błędu, a wszystko jest oczywiście pokłosiem bardzo przeciętnej rundy jesiennej.

Dla drużyny trenera Myśliwca liczyły się więc tylko trzy punkty. Podobny cel mieli jednak również gospodarze, którym bardzo zależy na utrzymaniu zespołu rezerw na poziomie centralnym.

Można się więc było spodziewać otwartej gry z obu stron, bo taką preferuje Lech Poznań, ale również Daniel Myśliwiec.

Mecz zaczął się od prawdziwej nawałnicy w wykonaniu Stali Rzeszów. Już w 1. minucie przed szansą stanął Błażej Szczepanek, ale jego strzał zablokował obrońca. Za moment oko w oko z bramkarzem znalazł się Mariusz Sławek, ale skutecznie nogą bronił bramkarz.

W końcu rzeszowianie dopięli swego, kiedy po zagraniu Rafała Maciejewskiego niefortunnie piłkę do własnej bramki wpakował Adrian Laskowski.

Ten początek meczu w wykonaniu gości mógł imponować. Grali wysokim pressingiem, konstruowali kolejne akcje, rozklepując defensywę rywala.

Wszystko skończyło się w 25. minucie. Gospodarze wyszli z szybką kontrą, Łukasza Szramowskiego w polu karnym sfaulował Damian Kostkowski, za co obejrzał czerwoną kartkę, a jedenastkę na gola zamienił Siergiej Kriwiec.

Od tego momentu wiatru w żagle nabrali "Lechici", a gracze Stali wyglądali na oszołomionych takim obrotem wydarzeń. Jakby tego było mało, to jeszcze kontuzji doznał Damian Michalik i musiał opuścić boisko.

A to nie był koniec nieszczęść, bo miejscowi zadali jeszcze jeden cios. Goście przysnęli, Lech ładnie klepnął i sam na sam z Wiktorem Kaczorowskim znalazł się Jakub Karbownik. 19-latek zachował w tej sytuacji spokój i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

Pewne było, że w drugiej połowie Stal musi zaatakować, choć zadanie było mocno utrudnione. Nie miała jednak nic do stracenia...

Druga część dla rzeszowian zaczęła się jednak koszmarnie. Gospodarze przejęli futbolówkę w środku pola, poszła szybka piłka do Karbownika, który znów okazał się lepszy od Kaczorowskiego w pojedynku sam na sam.

Stal, pomimo gry w osłabieniu, cały czas grała bardzo wysoko, przez co była narażona na długie piłki zagrywane z głębi pola.

W 59. minucie przed szansą stanął Filip Marchwiński, ale on nie wykorzystał swojej świetnej sytuacji.

Rzeszowianie próbowali atakować, ale niewiele byli w stanie zdziałać. Defensywa gospodarzy dyrygowana przez doświadczonego Tomasza Dejewskiego grała pewnie i kolejne próby gości były rozbijane już w zarodku.

A miejscowi w zasadzie na boisku się bawili. W 65. minucie wręcz ośmieszyli rzeszowian, kiedy Karbownik wyłożył piłkę Marchwińskiemu, a ten przymierzył bez pudła. To był już prawdziwy nokaut. A graczom "Kolejorza" wciąż było mało i za moment znów z gola cieszył się Marchwiński.

Gracze Stali już marzyli tylko o tym, aby to spotkanie już się skończyło, a najlepszym dowodem na to był rzut karny egzekwowany przez Wojciecha Reimana, który w 69. minucie huknął bardzo wysoko nad bramką.

Kolejne szanse na gole mieli gracze Lecha, ale z czasem i ich impet do ataków osłabł i ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.

Lech II Poznań – Stal Rzeszów 5:1 (2:1)

Bramki: 0:1 Laskowski 8-samobójcza, 1:1 Kriwiec 26-karny, 2:1 Karbownik 42, 3:1 Karbownik 46, 4:1 Marchwiński 65, 5:1 Marchwiński 67.

Lech II: Bąkowski – Borowski, Onsorge ż, Dejewski, Palacz ż – Laskowski (79 Białczyk), Kozubal, Marchwiński (79 Ławrynowicz) – Szramowski (72 Ratajczyk), Kriwiec (69 Jacenko), Karbownik (72 Smajdor). Trener Artur Węska ż.

Stal: Kaczorowski – Sylwestrzak ż (66 Olejarka), Kostkowski żcz [25, faul taktyczny], Fojut (57 Góra), Głowacki – Michalik (39 Wolski), Szczepanek, Reiman – Pieczara (66 Goncerz ż), Maciejewski ż (66 Mustafaev), Sławek ż. Trener Daniel Myśliwiec.

Sędziował Kochanek (Opole).

Dodają uroku i łagodzą obyczaje. Piękne Polki z gwizdkiem


Łukasz Góra, obrońca Stali Rzeszów: Wszystko jest do odrobienia. Ja w to wierzę [STADION]

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
27 lutego, 17:50, Gość:

Wszystko wygrywamy i pierwszą ligę mamy.Myśliwiec ,za chwilę Cię zwolnią .W Stali od lat dziadostwo pernamętne i tylko Don Carleone zaprowadził by porządek

A może Alfons Capone ?

G
Gość

Wszystko wygrywamy i pierwszą ligę mamy.Myśliwiec ,za chwilę Cię zwolnią .W Stali od lat dziadostwo pernamętne i tylko Don Carleone zaprowadził by porządek

G
Gość

6 bramek w meczu 0 zdobytych przez Stal

Czerwona kartka

Zmarnowany karny

Plan taktyczny wykonany w 100%

Z
Zbyszek

Jeszcze w ubiegłym roku pisałem tu właśnie, że Kostkowski mimo talentu, bo grać umie, jest zawodnikiem zupełnie nieprzydatnym, gdyż często bez powodu fauluje, co kończy się albo czerwonymi kartkami, albo karnymi. Jedno i drugie destrukcyjnie działa na drużynę i na końcowe wyniki. Przykre to, ale prawdziwe. Trzeba tego zawodnika pozbyć się ze Stali, jeżeli chce się uzyskać awans (który coraz szybciej się oddala). Takiego fuksa jak w sezonie 2019/20 już nie będzie.

Dodaj ogłoszenie