Piłka nożna | PKO BP Ekstraklasa. PGE Stal Mielec przegrała na wyjeździe z Górnikiem Zabrze [RELACJA, ZDJĘCIA]

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Spotkanie zamykające 17. kolejkę PKO BP Ekstraklasy, w którym Górnik Zabrze podejmował PGE Stal Mielec zakończyło się wygraną gospodarzy. Decydująca bramka padła w ostatniej akcji meczu.

Piłkarze PGE Stali Mielec przystępowali do tego pojedynku po dwutygodniowej przerwie. Przypomnijmy bowiem, że mecz 16. kolejki, w którym mielczanie mieli podejmować Wisłę Płock został odwołany.

W związku z tym postawa drużyny Leszka Ojrzyńskiego była pewną niewiadomą. Znów, w pewnym sensie, jego podopieczni mogli się czuć jak przed inauguracją. O rytmie meczowym nie było bowiem mowy.

Co innego Górnik Zabrze, który w tym roku rozegrał oba mecze ligowe, a do tego grał w Fortuna Pucharze Polski. Ogranie było więc po stronie zespołu Marcina Brosza, ale już wyniki nie napawały optyzmizmem. Zabrzanie w PKO BP Ekstraklasie w ostatnich czterech meczach wywalczyli zaledwie punkt, na inaugurację piłkarskiej wiosny z Lechem Poznań. W pucharze natomiast przegrali z Rakowem Częstochowa.

To jednak w miejscowej drużynie należało upatrywać faworyta. Co by nie mówić, to Górnik plasuje się na piątym miejscu w ligowej tabeli, a PGE Stal spadła na ostatnią pozycję.

Za gospodarzami przemawiała również statystyka - PGE Stal w Zabrzu wygrała zaledwie raz!

Języczkiem u wagi była oczywiście osoba Bartosza Nowaka, który jeszcze w poprzednim sezonie był graczem mieleckiego klubu, ale po wywalczeniu awansu postanowił zmienić otoczenie i przeniósł się na Górny Śląsk.

W zabrzańskiej drużynie od razu stał się bardzo ważną postacią i oczywiście również przeciwko PGE Stali wybiegł w pierwszym składzie.

Dodatkowym smaczkiem był fakt, że trener Ojrzyński w sezonie 2015/2016 pracował w Górniku Zabrze, ale po 25. kolejce stracił tam pracę, a sezon zabrzanie zakończyli spadkiem na zaplecze ekstraklasy.

Leszek Ojrzyński posłał w bój trochę zmieniony skład w porównaniu do inauguracji ze Śląskiem Wrocław. W pierwszej jedenastce znaleźli się bowiem Rafał Strączek i Andreja Prokić, a na ławce znaleźli się Michał Gliwa oraz Damian Pawłowski, którzy starcie z wrocławianami zaczynali w podstawowym składzie.

Na papierze to zestawienie prezentowało się ofensywnie, co tylko mogło pokazywać, że mielczanie do Zabrza przyjechali po trzy punkty.

Pewnym było, że jeśli mielczanie będą chcieli "coś" ugrać w Zabrzu to będą musieli zagrać w pełni skoncentrowani i musieli być przygotowani na maksymalny wysiłek, bo Górnik to najwięcej biegający zespół w polskiej ekstraklasie.

Goście nie zamierzali się jednak patrzeć na to, co pokażą miejscowi, tylko sami zaatakowali z animuszem od początku i szybko zostali za to nagrodzeni.

Mocno futbolówkę w pole karne zagrywał Marcin Flis, ręką zagrał Alasana Manneh, a sędzia odgwizdał rzut wolny. Jeszcze sprawdzał czy nie miało to miejsca w szesnastce, ale ostatecznie skończyło się na rzucie wolnym. Wiele to jednak nie zmieniło, bo Maciej Domański świetnie dośrodkował, a bramkarza Górnika pokonał Aleksandyr Kolew.

Gospodarze po takim gongu mieli spore problemy, aby się odnaleźć i sporo czasu im zajęło, nim skonstruowali jakąś sensowną akcję. Zadania nie ułatwiali im agresywnie grający mielczanie.

Z czasem jednak akcje napędzane przez Bartosza Nowaka zaczęły się zazębiać i coraz groźniej zaczęło się robić pod bramką przyjezdnych. Raz naprawdę wykazać się musiał Rafał Strączek, kiedy kapitalnie uprzedził Nowaka.

Gospodarze zaczęli z większą łatwością zdobywać teren, ale to PGE Stal powinna była zdobyć drugą bramkę. W polu karnym faulowany był bowiem Andreja Prokić i sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Maciej Domański, ale jego intencje wyczuł Martin Chudy i wciąż było tylko 1:0 dla gości.

Ta sytuacja nie podłamała jednak mielczan. To zespół Leszka Ojrzyńskiego cały czas parł do przodu, a zabrzanie znów zaczęli wyglądać na zagubionych. Trzeba jednak dodać, że zadania nie ułatwiali im przyjezdni, bo cały czas byli blisko rywali, nękali ich i nie zostawiali za wiele miejsca na boisku.

Po pierwszych 45 minutach prowadzili, w pełni zasłużenie, mielczanie, a zespół gospodarzy na pewno rozczarowywał. Podopieczni Marcina Brosza łącznie pokazali może kwadrans niezłej gry, ale wobec dobrze dysponowanych i walecznych gości to było zdecydowanie za mało.

Po zmianie stron mielczanie bardziej się cofnęli, pozwalali rywalom operować piłką, ale byli też przyczajeni, aby zadać zabójczy cios.

Z przewagi Górnika w posiadaniu piłki za wiele nie wynikało i tak naprawdę jedyne o co można było mieć obawy, to o to, że coś wyczaruje Bartosz Nowak, który jako jedyny prezentował odpowiednią klasę w zespole gospodarzy.

Z każdą kolejną minutą napór miejscowych rósł, a przyjezdni byli coraz bardziej cofnięci. To nie mogło zwiastować niczego dobrego.

I stało się. Zabrzanie wywalczyli rzut rożny, dośrodkował - oczywiście - Bartosz Nowak, a Przemysław Wiśniewski świetnie wyszedł w powietrze i uderzeniem głową doprowadził do wyrównania.

Ataki miejscowych zaczęły nabierać rozmachu. W 70 minucie Rafała Strączka przeegzaminował Alasana Manneh, ale bramkarz mielczan był na posterunku.

Za moment uderzał Bartosz Nowak, ale znów dobrze spisał się golkiper gości, by po chwili w sukurs musiał mu przyjść Krystian Getinger wybijając piłkę sprzed linii bramkowej.

Oblężenie bramki gości trwało w najlepsze. Po rzucie rożnym uderzał Richmond Boakye, ale Strączek sparował futbolówkę na słupek.

PGE Stal przeżywała bardzo trudne chwile i ciężko było być optymistą.

Bramka dla Górnika wisiała w powietrzu. Kiedy przewrotką uderzał Piotr Krawczyk pewnie już wszyscy kibice zabrzańskiej drużyny widzieli piłkę w bramce, ale ta tylko musnęła słupek i wyszła za boisko.

Mielczanie przetrwali ten napór, ale widać było, że marzą już tylko o tym, aby to spotkanie zakończyło się remisem.

I byli bliscy osiągnięcia tego celu, ale w końcu szczęście się od gości odwróciło. W 93 minucie podanie Jesusa Jimeneza nieszczęśliwie przeciął Mateusz Żyro, futbolówka dotarła do Piotra Krawczyka, a ten zapewnił Górnikowi wygraną.

Górnik Zabrze – PGE Stal Mielec 2:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Kolew 7-głową, 1:1 Wiśniewski 64-głową, 2:1 Krawczyk 90+3.

Górnik: Chudy – Gryszkiewicz ż, Wiśniewski, Paluszek ż (46 Evangelou ż) – Masouras (65 Boakye ż), Manneh, Kubica (46 Wojtuszek), Nowak, Janza – Sobczyk (65 Krawczyk), Jimenez. Trener Marcin Brosz ż.

PGE Stal: Strączek – Matras, Czorbadżijski, Flis ż – Granlund (69 Forsell), Tomasiewicz, Domański (80 Lisowski), Getinger – Prokić (60 Dadok), Kolew (69 Zjawiński), Jankowski (80 Żyro). Trener Leszek Ojrzyński.

Sędziował Stefański (Bydgoszcz).


Łukasz Góra, obrońca Stali Rzeszów: Wszystko jest do odrobienia. Ja w to wierzę [STADION]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie