Piłka nożna | PKO BP Ekstraklasa. PGE Stal Mielec zawędrowała z nieba do piekła

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Grzegorz Tomasiewicz wyprowadził PGE Stal Mielec na prowadzenie. Później było jednak już gorzej...
Grzegorz Tomasiewicz wyprowadził PGE Stal Mielec na prowadzenie. Później było jednak już gorzej... Anna Kaczmarz
PGE Stal Mielec przegrała na wyjeździe z Wisłą Kraków, ale wcale tak być nie musiało. Zadecydowały o tym błędy mielczan, ale i po prostu pech.

Piłkarze PGE Stali Mielec wiedzieli, że porażki doznało Podbeskidzie Bielsko, a więc mogli zwiększyć przewagę nad rywalem plasującym się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. I po godzinie gry mielczanie znaleźli się w niebie, bo prowadzili przy ulicy Reymonta 1:0 po bramce Grzegorza Tomasiewicza. Później jednak było tylko gorzej...

PGE Stal zagrała w Krakowie bardziej defensywnie, ale na początku to ona miała dwie wyśmienite sytuacje do zdobycia bramki. Po tym, jak ich nie wykorzystała, mieleccy kibice zapewne sobie przypomnieli wiele wcześniejszych spotkań, w których to się mściło. Teraz jednak szczęście było też po stronie mielczan, bo od utraty bramki uratowała ich poprzeczka. To szczęście było jednak tylko do czasu...

Przyjrzyjmy się bowiem bramkom traconym przez gości. Pierwsza? Mieliśmy mały bilard przed polem karnym, futbolówka nieszczęśliwie odbiła się od Macieja Jankowskiego i Felicio Brown Forbes stanął oko w oko z Rafałem Strączkiem. Druga? Znów sporo szczęścia po stronie krakowian, bo piłka przypadkowo trafiła w rękę Marcina Flisa i sędzia, po analizie VAR, wskazał na wapno.

- Jeden sędzia zdecydowałby się na odgwizdanie, drugi nie. Arbiter pewnie miał prawo

- stwierdził po meczu Leszek Ojrzyński, trener PGE Stali.

Trzecia bramka to było już pokłosie odkrycia się mielczan. O przegranej zadecydowały więc zarówno błędy, ale i brak farta. Inna rzecz, że przyjezdni trochę się o to prosili. W drugiej połowie mocno się cofnęli, a po strzeleniu gola już całkowicie myśleli tylko o utrzymaniu tego wyniku.

- Sił nam nie zabrakło, ale daliśmy się zepchnąć do defensywy i nad tym w szczególności musimy popracować - przyznawał Leszek Ojrzyński. - Powinniśmy skrócić pole gry, grać odważniej i wypychać Wisłę spod naszego pola karnego - dodawał.

Opiekun gości, widząc co się dzieje wprowadził na boisku świeżych graczy ofensywnych, ale niewiele to zmieniło.

- Zrobiliśmy trzy zmiany, weszli gracze, którzy mieli odciążyć resztę i atakować, a nie bronić, jak miało to miejsce. Liczyliśmy, że wezmą grę na siebie i będziemy częściej na połowie przeciwnika, a daliśmy się zepchnąć - słyszeliśmy.

Skończyło się więc na przegranej mielczan, którzy w tym roku trzeci raz grali w gościach, a przebieg meczu był identyczny. To PGE Stal pierwsza strzelała gola, ale mecz kończyły bez zdobyczy punktowej.

- Zawsze, jak przegrywasz i wiesz, że byłeś na dobrej drodze ku wygranej, to pewne rzeczy byś skorygował po czasie. Trzeba podejmować decyzje w ferworze walki. Nie zawsze szczęście jest przy nas i tak było przy dwóch pierwszych bramkach

- mówił Leszek Ojrzyński.

Mielczan chwalił Peter Hyballa, trener Wisły.

- To było trudne zadanie. Stal Mielec jest bardzo dobrze zorganizowaną i kompaktową drużyną. Już na początku meczu było widać, że zbierali drugie piłki i mieli ogromną okazję, by wyjść na prowadzenie - przyznawał.

- W drugiej połowie wyglądało to lepiej. Straciliśmy bramkę w sposób nieco pechowy, natomiast później pokazaliśmy bardzo dobrą grę. Statystyki mówią same za siebie. Zdobyliśmy trzy gole i należy się drużynie za to komplement - zakończył.

Teraz w PKO BP Ekstraklasie będziemy mieli przerwę związaną ze zgrupowaniem reprezentacji Polski. Mieleccy piłkarze mogą więc złapać lekki oddech, ale i mocno popracować, bo przed nimi piekielnie trudny finisz sezonu. 3 kwietnia do Mielca przyjedzie Raków Częstochowa, obecnie 3. zespół w lidze.

A później? Wcale nie będzie łatwiej. W kwietniu rywalami PGE Stali jeszcze będą kolejno: Warta Poznań (wyjazd), Zagłębie Lubin (dom), Jagiellonia Białystok (w) i Pogoń Szczecin (d). To może być kluczowy miesiąc dla mieleckiej drużyny.


Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie