Piłka nożna. Stal Rzeszów dwukrotnie przegrywała z Górnikiem Łęczna, ale wywalczyła jeden punkt

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Krzysztof Kapica
Piłkarze Stali Rzeszów z trudnego wyjazdu do Łęcznej przywiozą do Rzeszowa jeden punkt.

Stal Rzeszów wygrała cztery mecze z rzędu, a więc do Łęcznej udała się w dobrych nastrojach. Drużyna Krzysztofa Łętochy i Marcina Wołowca wróciła do walki o baraże, ale czekało ją niesamowicie trudne zadanie, mimo że gospodarze mieli za sobą słabszy okres, bo w dwóch poprzednich meczach wywalczyli tylko jeden punkt.

Górnik mierzy jednak w bezpośredni awans, a znając już wynik Widzewa Łódź, który przegrał z Apklan Resovią, łęcznianie mogli zrobić ogromny krok w stronę Fortuna 1 Ligi. A już w trakcie tego spotkania, kiedy okazało się, że GKS Katowice uległ Stali Stalowa Wola, wygrana dałaby miejscowym pewny awans. Oba zespoły miały więc o co grać.

Stal Rzeszów ten mecz zaczęła fatalnie. Już w pierwszej akcji sam na sam z Gerardem Bieszczadem znalazł się Bartosz Śpiączka. Tutaj gola jeszcze nie było, ale za chwilę nic gości nie uratowało. Gospodarze przeprowadzili szybką akcję swoją lewą stroną, piłka trafiła do niepilnowanego Pawła Wojciechowskiego, który tylko dopełnił formalności.

Taki obrót wydarzeń nie podłamał jednak rzeszowian, którzy ruszyli z animuszem i szybko odpowiedzieli. Piotr Głowacki ładnie złamał akcję do środka, zagrał prostopadle do Damiana Michalika, a ten strzałem z czuba doprowadził do wyrównania.

Goście złapali wiatr w żagle i kilka razy ładnie rozmontowali defensywę miejscowych, ale brakowało ostatniego podania.

Cały czas to Stal Rzeszów miała zdecydowanie większe posiadanie piłki, ale to Górnik Łęczna był groźniejszy, szczególnie po stałych fragmentach gry. Gerarda Bieszczada starał się pokonać Bartosz Śpiączka, ale uderzył nad bramką. Sporo szczęścia Stal miała w 24. minucie, kiedy piłka dotarła do Tomasza Midzierskiego, ale ten fakt chyba go trochę zaskoczył i nie trafił w bramkę.

W 31. minucie nie było już zmiłuj. Znów przyjezdni się zdrzemnęli, zostawili przed polem karnym za dużo miejsca Adrianowi Cierpce, a ten przymierzył bez pudła.

Stal Rzeszów nie zmieniała swojego sposobu gry, było sporo krótkich podań, dzięki którym rzeszowianie zdobywali teren, ale kłopoty zaczynały się w okolicach pola karnego, gdzie brakowało dokładności.

W pierwszej połowie skuteczniejsze okazały się prostsze środki w wykonaniu Górnika Łęczna, który zasłużenie schodził do szatni z prowadzeniem.

Gospodarze drugą połowę zaczęli z ogromnym animuszem. Wiedzieli bowiem, że 45 minut dzieli ich od awansu. Bieszczada szybko na nowo rozgrzał Aron Stasiak, ale golkiper Stali Rzeszów pokazał klasę.

Niebawem wykazać musiał się bramkarz Górnika, ale poradził sobie ze strzałem Wojciecha Reimana z rzutu wolnego.

Po przerwie Górnik nie pozwalał Stali już tak swobodnie rozgrywać piłki i rzeszowianie mieli problemy, aby przedostać się w okolice pola karnego rywala. Groźniej bywało pod bramką rzeszowian, ale Bieszczad nie był zmuszony do interwencji, bo dobrze spisywali się Sławomir Szeliga i Łukasz Góra, którzy blokowali strzały rywali.

Dotychczas w wielu meczach Stali Rzeszów bywało tak, że w powietrzu wisiała dla niej bramka, a sama ją traciła. Tym razem było inaczej.

To rzeszowianie w najmniej spodziewanym momencie zadali bowiem cios. W pole karne spod linii bocznej dośrodkował Reiman, a tam znalazł się Damian Kostkowski i doprowadził do wyrównania.

Do końca spotkania już nic ciekawego się nie wydarzyło i to spotkanie zakończyło się remisem, a tym samym Górnik Łęczna musi jeszcze odłożyć świętowanie awansu.

Górnik Łęczna – Stal Rzeszów 2:2 (2:1)

Bramki: 1:0 Wojciechowski 2, 1:1 Michalik 5, 2:1 Cierpka 31, 2:2 Kostkowski 72-głową.

Górnik: Kostrzewski – Sasin, Baranowski, Midzierski, Leandro – Goliński (77 Lewandowski), Stromecki, Cierpka, Stasiak – Wojciechowski (85 Korczakowski)i, Śpiączka ż. Trener Kamil Kiereś.

Stal: Bieszczad 7 – Sylwestrzak 6, Kostkowski 7, Góra 8, Głowacki 6 (67 Jarecki) – Michalik 6, Szeliga 6, Szczepanek ż 6, Reiman ż 7, Kłos ż 4 (68 Plewka) – Pląskowski 4. Trenerzy Krzysztof Łętocha i Marcin Wołowiec.

Sędziował Bukowczan (Żywiec). Widzów 937.


ZOBACZ TAKŻE - Dawid Pietrzkiewicz, kapitan Stali Stalowa Wola: Każdy może wejść do baraży lub spaść

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie