Piłka ręczna: Mielczanie zdegradowani

Tomasz Leyko
Piłkarze ręczni dziękowali drugiej, co do liczebności publiczności w Polsce za doping w całym sezonie.
Piłkarze ręczni dziękowali drugiej, co do liczebności publiczności w Polsce za doping w całym sezonie. PRZEMYSŁAW CYNKIER
Tak jak przypuszczano pojedynek z Azotami był ostatnim występem Stali w ekstraklasie w najbliższym czasie.

Mielczanie wraz ze szczypiornistami Śląska zostali zdegradowni. Po meczu prezes klubu Antoni Weryński zapewnił, że zrobi wszystko, żeby za rok zespół ponownie wrócił do krajowej elity.

Zwycięstwo przedłużało szanse Stali na pozostanie w ekstraklasie pod warunkiem wygranej Śląska w Puławach w ostatniej kolejce. W obliczu porażki mielczan z Azotami, za tydzień mecze zespołów strefy spadkowej nie będą miały większej stawki. W sobotę mielczanom najbardziej doskwierał brak skuteczności, a i sędziowie dołożyli swoje trzy grosze, co zgodnie potwierdzili po meczu obydwaj trenerzy.

Jak zwykle nieskutecznie

Stal pierwsza trafiła do bramki rywala, ale wynik 1-0 utrzymywał się potem przez ponad 6 minut. Świetnie w tym czasie poczynał sobie w mieleckiej bramce Bartłomiej Pawlak, który niespodziewanie zagrał od początku spotkania. Koledzy z pola już nie mieli tyle szczęścia i pudłowali w doskonałych sytuacjach (Michał Salami i Paweł Piętak).

Do 18. minuty najczęściej na świetlnej tablicy widniał remis. Wtedy jednak trafili po kolei Grzegorz Balicki, dwukrotnie Paweł Noch i goście schodzili do szatni ze sporą zaliczką.

Gonili i dogonili

Cała druga połowa była wielka pogonią mielczan za rywalem. Puławianie jednak umiejętnie pilnowali przewagi. Stalowcom udało się zbliżyć na dystans trzech bramkek po golu Michała Salamiego z karnego (12-15), a później po efektownym rzucie pod poprzeczkę Tomasz Mochocki (15-18). W końcu zdenerwował się bramkarz Stali Pawlak i rzutem przez całe boisko sam wpisał się na listę strzelców, czym ośmieszył bramkarza Azotów Walentina Koszowego.

W 55 minucie był wreszcie remis (24-24), później gospodarzom brakło po prostu szczęścia, bo gospodarze stemplowali słupki i poprzeczki, a rywale strzelali bramki. Końcowa syrena tego meczu, tym razem oznaczała, że czas Stali w ekstraklasie się skończył przynajmniej na najbliższy sezon.
BRW STAL MIELEC - AZOTY PUŁAWY 26-27 (9-13)
STAL:
Pawlak 1, Lipka - wilk, Mróz, Piętak 2, Gąsior, Przybylski 1, Sobut 5 (3 z karnych), Mochocki 3, Kandora, Babicz 4, Kubisztal 2, Salami 2 (3).

AZOTY: Koszowy, Zianko - Balicki 1, Sieczkowski 2, Kurowski 4, Płaczkowski 6, Tylutki, Noch 6, Witkowski 2, Mazur, Chmielewski, P. Sieczka 2, Siemionow 2.

SĘDZIOWALI: Grzegorz Budziosz (Chęciny) i Tomasz Olesiński (Kielce). KARY: 16 i 18 minut. WIDZÓW: 800.

PRZEBIEG MECZU
I połowa 1-0, 1-1, 2-1,2-2, 2-3, 3-3, 3-4, 4-4, 4-5, 5-5, 6-5, 6-7, 7-7, 7-8, 7-10, 8-10, 9-11, 9-13
II połowa 10-13, 11-14, 12-15, 13-16, 14-17, 14-18, 16-18, 16-19, 18-19, 18-20, 19-20, 19-22, 21-22, 21-23, 22-23, 22-24, 24-24, 24-26, 25-26, 25-27, 26-27.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie