PKO BP Ekstraklasa. PGE Stal Mielec odpowiada na zarzuty Krzysztofa Sobieraja. Niby przerwa, a mamy zamieszanie

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Krzysztof Sobieraj (w żółtej koszulce) to były piłkarz m.in. Arki Gdynia. Ostatnio był trenerem KP Starogard Gdański
Krzysztof Sobieraj (w żółtej koszulce) to były piłkarz m.in. Arki Gdynia. Ostatnio był trenerem KP Starogard Gdański Piotr Hukało
Krzysztof Sobieraj miał zostać asystentem Leszka Ojrzyńskiego, trenera PGE Stali Mielec. Problem w tym, że najważniejsi ludzie w klubie nic o tym nie wiedzieli. Wybuchła więc mała afera, z wątkiem korupcyjnym w tle.

Ale po kolei. Najpierw PGE Stal Mielec poinformowała, że ze sztabu Leszka Ojrzyńskiego odchodzą Damian Skiba i Daniel Wojtasz. Jasnym więc było, że mielczanie niebawem zatrudnią kogoś nowego. I tutaj pojawia się Krzysztof Sobieraj, który bardzo dobrze zna się z trenerem Ojrzyńskim. Był jego podopiecznym w Arce Gdynia, a później pracowali razem w Wiśle Płock.

- Ze Stalą Mielec negocjowałem od zeszłej środy. Dzwonił Leszek Ojrzyński, który namawiał mnie, żebym mu pomógł w ośmiu ostatnich meczach i dołączył do jego sztabu. Najpierw było zapytanie, czy jestem w stanie dołączyć, czy chcę i tak dalej. Dzień po dniu trener mnie coraz bardziej mnie przekonywał. Przejechałem 600 kilometrów w jedną stronę, żeby obejrzeć sparing Stali z Termaliką. Przy okazji prowadziliśmy dalsze rozmowy i w sobotę udało się osiągnąć porozumienie. Zostałem zaproszony do Mielca na poniedziałkowy trening. Z samego rana pozamykałem sprawy służbowe. Prowadzę swoją firmę w Gdyni i musiałem pewne kwestie poustawiać. Potem znów ruszyłem do Mielca. Przyjechałem o 15.45, kwadrans przed rozpoczęciem zajęć. Nie było czasu na formalności. Szybka „przebiórka”, pobranie ciuchów, trener Ojrzyński z kierownictwem klubu przedstawił mnie zespołowi jako drugiego trenera Stali - opowiadał dla Weszło.

I tutaj pojawia się problem. Nic bowiem o tym nie wiedział Jacek Klimek, prezes mieleckiego klubu, a to on podpisuje kontrakty.

- Mnie w ogóle nie było w poniedziałek w klubie. Nie mógł więc zostać przedstawiony drużynie przez kierownictwo

- słyszymy od Jacka Klimka.

Krzysztof Sobieraj, jak sam twierdzi, przeprowadził poniedziałkowe zajęcia.

- Po pierwsze dla mnie dziwna to sytuacja, żeby ktoś przyszedł do pracy, nie mając kontraktu. Z tego co się dowiedziałem, aczkolwiek zaznaczam, że mnie nie było na tym treningu, prowadziło go kilku trenerów. Piłkarze mówili mi, że nie zauważyli, aby był jakiś jeden wiodący, a jeśli już, to można tak powiedzieć o Aleksie Trukanie - mówi nam Jacek Klimek.

- Ja w ogóle nie rozmawiałem do tego czasu z panem Sobierajem. Nie znałem go, nie miałem nawet jego numeru telefonu. Nie mieliśmy żadnej, choćby ustnej umowy. Dzwonił do mnie jego prawnik i zapytałem go, czy jakbym przyszedł do jego kancelarii pracować bez jego wiedzy, to czy wszystko by było „ok”. Można się chyba domyślać, co usłyszałem w odpowiedzi - uśmiecha się sternik mieleckiego klubu.

Wszystko nie odbyło się tak jak należy, ale nie to decydowało o tym, że Krzysztof Sobieraj nie zostanie asystentem Leszka Ojrzyńskiego.

- Główną przyczyną był fakt, że pan Sobieraj w przeszłości uczestniczył w aferze korupcyjnej. Nie działo się to może w ostatnim czasie, ale nie mogliśmy sobie pozwolić na zatrudnienie kogoś z taką przeszłością. W Stali nigdy nie będzie miejsca na takie zachowania. Kiedy się z nim żegnałem, to powiedział, że pójdzie z tym do prasy. No i tak zrobił, ale przez to sam przypomniał o swojej przeszłości, czym wywołał niepotrzebny temat. Przypomniał całej Polsce, że brał w tym udział. Ja nie będę biernie się przyglądał, jak ktoś uderza w Stal Mielec

- stwierdził Jacek Klimek.

Wychodzi więc na to, że trener Ojrzyński na własną rękę szukał nowego asystenta, co jest zrozumiałe, ale najpewniej nie poinformował o tym nikogo z władz klubu. Jak mówi nam Jacek Klimek, stosunków z trenerem to jednak nie popsuło.

- Rozmawialiśmy kilka razy i nawet nie poruszyliśmy tego tematu. Jestem przekonany, że trener zdaje sobie sprawę, że troszkę go poniosło w kwestii zarządzania i zrozumiał, że tak się nie postępuje.

Nieoficjalnie wiadomo, że Leszek Ojrzyński przebywa obecnie na kwarantannie. Zajęcia prowadzi więc Alex Trukan. Wychodzi więc na to, że może i mielczanom jest na rękę, że zaplanowane na sobotę spotkanie z Rakowem Częstochowa zostało przełożone. To całe zamieszanie pewnie w jakimś stopniu odbiłoby się na drużynie, która teraz potrzebuje przecież spokoju. Przed nią bowiem półtora miesiąca walki o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie, a takie niepotrzebne historie mogą tylko zaszkodzić. To już zresztą nie pierwsze zamieszanie wokół mieleckiego klubu w ostatnich miesiącach. Swoją teorię na ten temat ma Jacek Klimek, ale woli zachować ją dla siebie. - Tak będzie lepiej - słyszymy.

Niebawem powinno się wyjaśnić, kto dołączy do sztabu Leszka Ojrzyńskiego, bo pewne jest, że nowa twarz się pojawi.

- Przewija się jedno nazwisko, ale wolę je na razie zachować dla siebie. Na pewno nie jest łatwo teraz znaleźć kogoś, kto się zdecyduje podpisać kontrakt do 16 maja z opcją przedłużenia w przypadku utrzymania - kończy Jacek Klimek.

Należy mieć tylko nadzieję, że tym razem wszystko zakończy się po myśli klubu...

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie