PKO BP Ekstraklasa. PGE Stal Mielec zremisowała na wyjeździe z Cracovią, choć do przerwy prowadziła

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Cracovia - PGE Stal Mielec
Cracovia - PGE Stal Mielec Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Udostępnij:
Pewnie przed meczem jeden punkt w PGE Stali Mielec braliby w ciemno. Skoro jednak drużyna Adama Majewskiego do przerwy prowadziła 3:1, to końcowy rezultat nie może cieszyć.

PGE Stal Mielec nie pojechała do Krakowa w roli faworyta. Cracovia w poprzednich pięciu meczach wywalczyła bowiem 11 punktów, a w ostatniej kolejce wygrała na wyjeździe z Piastem Gliwice.

Wyniki osiągane przez zespół Michała Probierza musiały więc robić wrażenie, ale mielczanie nie zamierzali się nad roztrząsać, tylko chcieli grać swoje. I nie zmienił tego nawet fatalny początek i szybko stracona bramka. Nie popisał się tutaj Mateusz Żyro, którego z łatwością ograł Sergiu Hanca.

Riposta była jednak natychmiastowa, a był to zwiastun świetnej współpracy całego ofensywnego trio, na jakie postawił trener Adam Majewski.

- Wiadomo, że swoje ofensywne atuty bardziej mogę wykorzystać grając na „10”, czy na skrzydle, ale na wahadle też jest dobrze. Poprawiłem grę w defensywie, a trener będzie decydował, gdzie mnie wystawić - mówił nam po meczu z Radomiakiem Maksymilian Sitek.

Tym razem, pierwszy raz w sezonie, od początku meczu został ustawiony wyżej i odpłacił się za to golem wyrównującym. Młodzieżowiec mieleckiej drużyny ładnie ograł Jakuba Jugasa, a kilkanaście minut później to samo z Matejem Rodinem zrobił Mateusz Mak i to PGE Stal była na prowadzeniu.

Na grę gości patrzyło się z przyjemnością. Przyjezdni po odbiorze piłki szybko przechodzili do ataków, ale nie było lagowania, tylko zdobywanie terenu krótkimi podaniami.

Prowadzenie mielczan nie było przypadkowe, a tuż przed przerwą sytuacja zrobiła się jeszcze lepsza. W polu karnym upadł Mateusz Matras, faulowany przez Rodina. Sytuacja ta długo była sprawdzana przez VAR, sam główny arbiter zdecydował się sam ją ocenić i w końcu wskazał na wapno.

Co ciekawe do piłki podszedł Fabian Piasecki, a nie Grzegorz Tomasiewicz, a więc etatowy wykonawca jedenastek. Efekt był jednak taki sam - piłka zatrzepotała w siatce.

Trzeba przyznać, że napastnik PGE Stali sam nałożył siebie sporą presję, bo wcześniej nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem "Pasów". Wytrzymał jednak tę grę nerwów i zdobył swoją drugą bramkę dla mieleckiej drużyny.

W przerwie trener Probierz dokonał dwóch zmian, a na boisku wybiegł m.in. Otar Kakabadze. Trzeba przyznać, że pierwsza akcja Gruzina była dosyć osobliwa, bo próbując przerzucić piłkę na lewą stronę, zrobił to fatalnie i przyjezdni mieli rzut rożny.

Poprawił się jednak w 62. minucie, kiedy sfinalizował podanie Michala Siplaka i gospodarze złapali kontakt.

Już wcześniej mielczanie dostali kilka ostrzeżeń, bo Cracovia, grając w drugiej połowie z wahadłami, napędzała kolejne ataki bocznymi sektorami i zaczęła posyłać sporo piłek w pole karne. W końcu miejscowi dopięli swego, ale wciąż przegrywali.

Znów jednak przekonaliśmy się, że PGE Stal kompletnie siada po przerwie. "Pasy" natomiast napędzały się każdą kolejną akcją, jej piłkarze mieli sporo miejsca na bokach i to się nie mogło dobrze skończyć dla gości. W 77. minucie znów wzdłuż bramki zagrał Siplak, w futbolówkę nie trafił Michał Rakoczy, ale ta się odbiła od Krystiana Getingera i wpadła do bramki.

Mielczanie sami sobie byli winni, bo ponownie za bardzo oddali pole rywalom, a to się nie mogło skończyć dobrze.

W dużo lepszej sytuacji znaleźli się gospodarze, którzy złapali wiatr w żagle i szukali zwycięskiej bramki. Mielczanie natomiast nie byli już w stanie wrócić do grania, jakie prezentowali w pierwszej połowie.

Koniec końców drużyna Adama Majewskiego ugrała ten jeden punkt, a mogła zostać z niczym, bo w 94. minucie kapitalną szansę miał Filip Balaj, ale jego mocne uderzenie na ciało przyjął Mateusz Żyro, czym najpewniej uratował to jedno oczko dla swojej drużyny.

Cracovia – PGE Stal Mielec 3:3 (1:3)

Bramki: 1:0 Hanca 7, 1:1 Sitek 9, 1:2 Mak 22, 1:3 Piasecki 45+4-karny, 2:3 Kakabadze 62, 3:3 Getinger 77-samobójcza.

Cracovia: Hrosso – Rapa, Jugas (46 Kakabadze), Rodin ż, Pestka – Hanca, Sadiković (87 Balaj), Knap (63 Rakoczy), van Amersfoort, Siplak – Alvarez (46 Loshaj ż). Trener Michał Probierz.

PGE Stal: Strączek – de Amo, Matras Żyro – Wrzesiński (75 Granlund), Urbańczyk ż (46 Kościelny ż), Tomasiewicz, Getinger – Sitek, Piasecki ż, Mak (67 Hinokio). Trener Adam Majewski.

Sędziował Wajda (Żywiec).

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie