PKO BP Ekstraklasa. Podrażniona straconym golem Wisła Kraków ograła PGE Stal Mielec 3:1

Waldemar Mazgaj
Waldemar Mazgaj
Mielczanie (niebieskie stroje) nie zrewanżowali się Wiśle. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Miłe złego początki, ale PGE Stal Mielec na stadionie Wisły Kraków grała poprawnie tylko do 60. minuty. Potem niestety inicjatywa należała już tylko do krakowian, którzy wypunktowali beniaminka PKO BP Ekstraklasy zwyciężając 3:1. Kluczowy gol, na 2:1, padł jednak po dosyć kontrowersyjnym rzucie karnym.

W połowie października Stal, jeszcze pod wodzą Dariusza Skrzypczaka, przegrała z Wisłą 0:6! To była jedna z najwyższych porażek mielczan w historii jej występów w krajowej elicie, więc liczono na rewanż na Stadionie Miejskim im. Henryk Reymana.

- Po to są rewanże, żeby się poprawić. Wtedy drużyna została upokorzona, ale teraz trzy punkty są dla nas najważniejsze. Zobaczymy, kto kogo przechytrzy – zapowiadał trener Leszek Ojrzyński, który w wyjściowej „11”, w porównaniu do poniedziałkowego meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, dokonał tylko jednej zmiany – Maciej Tomasiewicz za Andreję Prokicia.

Mecz w Krakowie stalowcy zaczęli odważnie; już w 30. sekundzie Maciej Domański po kontrze został zablokowany. W 7. min Plewka zdobył gola, ale sędziowie zauważyli, że podający mu prawoskrzydłowy był na minimalnym spalonym.

Dwie minuty później, po dalekiej centrze Krystiana Getingera i przedłużeniu obrońcy Wisły, w stuprocentowej sytuacji znalazł się Bożidar Czorbadżijski, ale Bułgar z 6 m strzelił tak, że Mateusz Lis zdołał odbić piłkę.

Kolejną akcję, po rzucie z autu, wypracował Domańskiemu z lewej strony Aleksandyr Kolew, lecz strzał pomocnika mielczan został zablokowany.

„Elektryczny” w grze nogami Rafał Strączek w 20 minucie dał okazje Silvie i chwilę później musiał interweniować po groźnym strzale z 20 m.

Od tego momentu to wiślacy mieli więcej z gry, a najbliżej gola był po strzale z dystansu Mawutor, jednak z 30 m trafił w poprzeczkę. Gdyby futbolówka leciała ciut niżej, Strączek raczej byłby bez szans.

- Nikt nawet nie myślał, że to będzie łatwe spotkanie. Trochę pracy więc miałem i oby w drugiej połowie było jej mniej – mówił w przerwie, przed kamerami Canal+Sport, bramkarz Wisły Mateusz Lis.

- Jesteśmy przygotowywani, żeby wyjść wysoko do rywala. Mieliśmy dwie sytuacje na początku i szkoda, że nie zostały wykorzystane. Może poprawimy się w drugiej połowie – przyznawał Maciej Domański, pomocnik Stali.

Drugą część bardziej ofensywnie zaczęli gospodarze i sporo pracy mieli obrońcy Stali oraz Strączek, m.in. Mawutor strzelał ostro z 15 m.

Mielczanie długo usypiali rywala, aż wreszcie Albin Granlund wybiegł im zza pleców, w pierwszym tempie został jeszcze zablokowany, ale po podaniu Domańskiego ładnie zagrał przed bramkę, a z błędu defensywy - naciskanej przez Kolewa - skorzystał Grzegorz Tomasiewicz zdobywając swojego trzeciego gola w sezonie.

Po tym golu mecz się ożywił, także dzięki zmianom w zespole z Krakowa. Wiślacy długimi momentami zamykali Stal na jej połowie. W 75. minucie, po koronkowej akcji i trochę w sumie nieco przypadkowym podaniu Yeboaha do Felicio Browna Forbesa (źle przeciął je Maciej Jankowski, w zasadzie notując asystę) i reprezentant Kostaryki pewnym strzałem lewą nogą doprowadził do remisu.

W 87. minucie, prawie dwie minuty po przypadkowym zagraniu Flisa ręka w polu karnym, arbiter po analizie VAR dopatrzył się „11”. Michał Frydrych huknął mocno i było 2:1.

Czujemy się pokrzywdzeni, sędzia pewnie miał prawo do odgwizdania tego karnego, ale jeden by gwizdnął, inny nie

– mówił Leszek Ojrzyński, trener Stali.

Stal ruszyła do przodu i w doliczonym czasie gry Jankowski był przytrzymywany przez Macieja Sadloka w polu karnym, ale tym razem i gwizdek arbitra i wóz VAR milczały.

Potem, w otwartej końcówce, strzelali jeszcze Getinger i Yeboah, lecz górą byli bramkarze. Chwilę później Stefan Savić, po kontrze, kiwnął „Czorbę” i uderzył w krótki róg, zaskakując Strączka i zdobywając pierwszego gola w PKO Ekstraklasie. Arbiter już nie wznowił gry.

- Trzeci nasz wyjazd w tym roku i podobny scenariusz. Prowadzimy 1:0 i oddajemy inicjatywę rywalowi, sami prowokujemy pewne sytuacje, jak przy golu na 1:1, gdzie mieliśmy liczebną przewagę – żałował trener Ojrzyński.

eWinner 2 liga. Stal Rzeszów wygrała w Stalowej Woli ze Znic...

Wisła Kraków - PGE Stal Mielec 3:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Tomasiewicz 60, 1:1 Brown Forbes 75, 2:1 Frydrych 88 (karny), 3:1 Silva 90+4.

Wisła: Lis – Burliga (46 Szot), Radaković, Frydrych, Sadlok – Yeboah, Mawutor (68 Kuveljić), Plewka (46 Żukow), Savić, Silva (68 Starzyński) - Brown Forbes. Trener Peter Hyballa.

PGE Stal: Strączek – Granlund, de Amo (64 Prokić), Czorbadżijski, Flis, Getinger – Domański (64 Jankowski), Matras, Tomasiewicz - Forsell – Kolew (73 Zjawiński). Trener Leszek Ojrzyński.

Sędziował: Raczkowski (Warszawa).
Żółte kartki: Brown Forbes, Radaković, Mawutor, Lis – do Amo, Granlund.
Widzów: mecz bez udziału publiczności.


ZOBACZ TAKŻE - Stephane Antiga, trener roku 2020 w plebiscycie „Nowin”: Każdy z nas ciężko pracuje, marzy, żeby zakończyć sezon ze złotym medalem [WIDEO]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie