PKO Ekstraklasa. Wkraczamy obecnie na drogę, na którą dekadę wcześniej wkroczyły kluby na przykład słowackie i czeskie [ROZMOWA]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
fot. szymon starnawswki / polska press
Naszym zdaniem w klubach dzieje się dużo pozytywnych rzeczy. Wkraczamy obecne na drogę, na którą wcześniej wkroczyły kluby na przykład słowackie i czeskie. Oni to co teraz my robimy zaczęli 10-15 lat temu i przynosi to efekty, bo ich kluby grają w fazie grupowej Ligi Europy, a nawet Ligi Mistrzów - mówi nam Mariusz Chłopik, dyrektor Biura Ekstraklasy i Gamingu w PKO Banku Polskim, tytularnym sponsorze najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Rozmawialiśmy również m.in. o szkoleniu, marketingu w sporcie i emeryturach dla piłkarzy.

Mieliśmy już Orange Ekstraklasę, T-Mobile Ekstrakalasę, Lotto Ekstraklasę, a teraz mamy PKO Bank Polski Ekstraklasę. Co ma w sobie ta nasza liga, że tyle firm się do niej garnie?
Powód jest oczywisty – nie znajdziemy w Polsce drugiej sportowej ligi zawodowej, która by generowała tyle emocji, takie zasięgi mediowe i mielibyśmy ją praktycznie we wszystkich województwach. Piłka nożna to nasz sport narodowy i nawet jeśli czasem nam w niej nie idzie – czy to na poziomie klubowym, czy reprezentacyjnym – to i tak cieszy się niezmiennym zainteresowaniem. My kochamy piłkę, każdy się na niej zna, każdy lubi się na jej temat wypowiadać, lubimy się nią emocjonować.

Czy nie był to jednak, mimo wszystko, trochę ryzykowny pomysł? O ile polska piłka na poziomie reprezentacyjnym jest dziś znacznie lepiej postrzegana niż choćby dekadę temu, o tyle na poziomie klubowym już tak dobrze nie jest. Jednym ekstraklasa kojarzy się z emocjami i bramkami, a innym wciąż z kibolami i zadymami.
Jeżeli spojrzymy na statystyki, dotyczące różnego rodzaju zajść na stadionach to widać czarno na białym, że są to incydentalne przypadki. W ubiegłym sezonie w ogóle nie było u nas elementów, które można by uznać za ewidentne wykroczenie. Są oczywiście race i niezbyt kulturalne przyśpiewki, ale nie popadajmy w przesadę i nie mówmy, że to się nie zdarza za naszą zachodnią granicą. Tak się dzieje od Portugalii po Niemcy, we wszystkich tych ligach element kibicowski jest bardzo mocny. On przyciąga na trybuny, tworzy otoczkę wokół klubów. A co do ryzyka, to my jako PKO Bank Polski współpracujemy z każdym klubem ekstraklasy. Z każdym- od Legii Warszawa po ŁKS Łódź czy Raków Częstochowa, rozmawiamy i staramy się dzielić naszymi doświadczeniami, jeśli chodzi o prowadzenie biznesu.

Na przykład?
Żebyśmy się dobrze zrozumieli – my nie mówimy prezesom, jak mają zarządzać klubami. My się dzielimy swoją wiedzą i pomysłami. Jako PKO Bank Polski znamy się na biznesie, na zarządzaniu finansami, analizach danych. Nasze spojrzenie na kluby jest troszeczkę bardziej radosne, jeśli mogę użyć takiego słowa niż sposób w jaki są postrzegane przez opinię publiczną. Naszym zdaniem w klubach dzieje się dużo pozytywnych rzeczy. Wkraczamy obecnie na drogę, na którą wcześniej wkroczyły kluby na przykład słowackie i czeskie. Oni to co teraz my robimy zaczęli 10-15 lat temu i przynosi to efekty, bo ich kluby grają w fazie grupowej Ligi Europy, a nawet Ligi Mistrzów.

Co konkretnie ma Pan na myśli?
Na przykład budowanie akademii, stawianie na swoich piłkarzy, a nie sprowadzanie na potęgę z zagranicy takich, którzy nie podnoszą poziomu naszej ligi.

A w dodatku ledwie się ktoś wybije, a już wyjeżdża za granicę.
To prawda, powstaje jednak coraz więcej akademii. A to spowoduje, że do ligi wchodzić będzie co raz więcej nowych, młodych i perspektywicznych zawodników. Co zaowocuje, że ewentualne wyjazdy najzdolniejszych będą automatycznie uzupełniane. Akademie obecnie budują bądź skończyły budować Legia, Lech, Zagłębie, Jagiellonia, Cracovia. Legia kilka dni temu wrzuciła do sieci film, w którym pokazuje jak wygląda jej obiekt w Książenicach pod Grodziskiem Mazowieckim. Robi wrażenie. Podobne obiekty od dekady powstawały w Czechach, na Słowacji, w Kazachstanie czy Luksemburgu. Moim zdaniem popełniliśmy w Polsce błąd przy okazji organizacji Euro 2012. Przy stadionach nie powstały wówczas boiska treningowe.

W przypadku PGE Narodowego to by mogło być trudne.
Ale w przypadku stadionów we Wrocławiu i Gdańsku nic nie stało na przeszkodzie. Wiadomo było, że po Euro będą grały tam Śląsk i Lechia. Moim zdaniem diagnoza jest jednak pozytywna, bo w polskich klubach zaczęły się zmiany jeśli chodzi o sposób zarządzania. Zaczynają się, o czym wspominałem, inwestycje w rozwój infrastruktury sportowej, pojawiają się w klubach nowe technologie, rozwijana jest medycyna czy fizjoterapia. Budowana jest otoczka wokół klubu np. poprzez zatrudnianie w klubach byłych piłkarzy, którzy się identyfikują z klubem i potrafią wprowadzać nowych zawodników do drużyny. Bardzo fajną sprawą jest również przepis o młodzieżowcu – tu wystarczy spojrzeć na zestawienie kto i za ile został w ostatnim czasie sprzedany za granicę. Numerem jeden jest Radek Majecki. To oczywiście niesamowity talent i pewnie i tak by grał, niezależnie od przepisów o młodzieżowcu. Ale czy graliby inni – tu niech każdy sobie wstawi kilka nazwisk? Wątpię. Takie zmiany legislacyjne wymuszają zmianę podejścia i bardzo dobrze.

Jak Wy jako bank, zamierzacie skorzystać na współpracy z ekstraklasą?
Pomysłów mamy dużo – od kart płatniczych z logiem ulubionego klubu, promujemy młodzieżowców, pokazujemy w social media otoczkę wokół piłki nożnej, po bardziej złożone projekty, jak uruchomiony niedawno Program Partnerski czy temat, o którym wspominał mój prezes Zbigniew Jagiełło, czyli emerytury dla piłkarzy.

Emerytury?
Konkretnie projekt oszczędnościowy, przygotowywany we współpracy z PKO TFI. Rozmawialiśmy o tym z szefami klubów i też są zdania, że to dobry pomysł, by zwiększać wiedzę z zakresu finansów osobistych u piłkarzy, w tym młodzieżowców. Kariera piłkarska nie trwa wiecznie i dobrze mieć po jej zakończeniu jakieś zabezpieczenie.

Co jeszcze zyskujecie?
Szeroko pojęte budowanie marki, utożsamianie jej z naszymi klientami. Dbanie o nich, dostarczanie im emocji. Podobnie postępują firmy o zasięgu globalnym, które np. sponsorują Ligę Mistrzów. mistrzostwa świata czy Europy. Te firmy organizują koncerty, festiwale… Robią to po to, aby wzrosła pozycja i rozpoznawalność ich marki. Tak, by ich klienci chcieli się z nią identyfikować. Wtedy mogą przyjść właśnie do nas przy swoich ważnych życiowych decyzjach, jak np. wzięcie kredytu hipotecznego, założenie lokaty, kupno obligacji czy skorzystanie z oferty domu maklerskiego. Chcemy być ich pierwszym wyborem. Na zasadzie, że skoro my inwestujemy w piłkę i robimy dużo fajnych rzeczy, to klient zdecyduję się na nas w sytuacji, gdy ma kilka podobnych ofert banków.

Bo podoba mu się to, co robicie...
Dokładnie. Temu wszystkiemu również mają służyć wspomniane już karty płatnicze – w marcu wprowadzimy nowe wizerunki, opracowane wspólnie z klubami. Te kluby robiły często w tym celu wewnętrzne konkursy z kibicami, więc będzie to bardzo unikatowy produkt. Będzie też jedna karta zunifikowana dla tych, którzy chcą utożsamiać się z polską piłką, ale niekoniecznie tylko z jednym klubem, jak na przykład dziennikarze. Chodzi rzecz jasna o to, żeby nikt nie posądzał ich o stronniczość. A kończąc ten wątek dodam, że dla nas ważny jest również ekwiwalent reklamowy. To jak często wymieniona zostanie nazwa banku w telewizyjnych transmisjach z meczów, jak wygląda branding na stadionie i td. Tu zadziało się od początku sezonu coś dużego, bo dzięki kontraktowi z TVP znacząco wzrosła liczba kibiców oglądających naszą ligę w telewizji. Ekstraklasa robi teraz jeszcze jedną ważną rzecz, bo w jej aplikacji, która ma najwięcej pobrań ze wszystkich lig zawodowych na świecie, będzie można w dość szybkim czasie mieć wszystkie bramki i najciekawsze akcje. To ważne, bo czasy gdy kibic mógł oglądać mecze tylko na stadionie, albo na ekranie telewizora z pilotem w ręku odchodzą do lamusa. Wystarczy spojrzeć choćby na mecz NBA – tam ludzie siedzą na trybunach z telefonami w rękach, ale nie siedzą bynajmniej na Facebooku. Oglądają powtórki najlepszych akcji.

Nie mam aż tak rozległej wiedzy, ale takie aplikacje mogą zachęcić do oglądania ekstraklasy młodszych kibiców. Tych, którzy nie wyobrażają sobie życia bez smartfona.
To prawda.

Z nimi jest jednak chyba trudniejsza sprawa, bo – nie mam dokładnych danych, mówię to na podstawie obserwacji własnego syna i jego kolegów – mecze reprezentacji chętnie oglądają, ale polską ligę już niekoniecznie. Wolą angielską, hiszpańską, niemiecką czy włoską.
Polską też lubią, ale trzeba postawić sprawę jasno. Piłka nożna jest elementem kultury konsumpcyjnej niezależnie od tego, czy to się komuś podoba czy nie. Jeśli więc taki młody człowiek może sobie za pośrednictwem telefonu obejrzeć najlepsze akcje meczu Real – Barcelona, to mając do wyboru mecz Realu z Barceloną i np. Widzewa z ŁKS-em, raczej wybierze to pierwsze. Jeżeli jednak byłby mecz Widzewa z ŁKS-em i w składach obu drużyn byli piłkarze wychowani na Bałutach, Widzewie itd., to byłby element tożsamościowy z klubem, który mógłby przyciągnąć na stadion ich kolegów i sąsiadów.

Zmieńmy temat – jak Wy, jako sponsor tytularny, podchodzicie do pomysłów reformowania ekstraklasy - zwiększenia liczby drużyn z 16 do 18 i likwidacji systemu ESA37?
Odnajdziemy się w każdej sytuacji, nie chcemy jako sponsor zabierać głosu w tej dyskusji. To nie nasza rola. My możemy np. wejść do dyskusje dot. poprawy frekwencji na stadionach.

Na razie różnie z tym bywa.
No niestety. Kluby muszą zrobić wszystko, żeby zapełnić swoje stadiony i mieć jak największe przychody z dnia meczu, w postaci biletów, praw telewizyjnych, sprzedaży pamiątek i td.

To może być trudne w przekroju całej ligi.
Dlatego uważam, że naturalnym procesem rozwoju każdej ligi jest wykształcenie się elity, która finansowo pociągnie za sobą resztę. Tak jest w ligach na zachodzie Europy, gdzie przed startem sezonu można mniej więcej przewidzieć kto znajdzie się na koniec w czołowej czwórce. W polskiej ekstraklasie jest to bardzo trudne.

Ktoś powie, że dzięki temu nasza liga jest ciekawsza.
Ale dla rozwoju ligi – zarówno pod względem finansowym, jak i sportowym – lepsze jest rozwiązanie z kilkoma silniejszymi klubami. Po pierwsze dlatego, że te kluby będą miały pieniądze na transfery wewnątrz ligi, bo na razie jest tak, że ten rynek wewnętrzny praktycznie nie istnieje. Są pojedyncze przypadki, ale jak w Polsce jakiś piłkarz zmienia klub to zazwyczaj na zagraniczny. Teraz trochę się ruszyło, ale trzeba to jeszcze ożywić. Po drugie trzeba sobie to mocno i brutalnie powiedzieć, że nie z każdego klubu ekstraklasy da się wyjechać na zachód. Formalnie oczywiście się da, ale na zachodzie kluby rzadko dają nowym piłkarzom dużo czasu na adaptację. Trzeba być dobrym od razu. Dla dużych klubów nie jest dziś problemem zainwestowanie po kilka milionów euro w czterech czy pięciu piłkarzy, bo jak im jeden wypali to i tak wyjdą na swoje. Pozostałymi nikt się potem nie przejmuje. Lepszym pomysłem jest moim zdaniem najpierw zmiana klubu w Polsce na większy, żeby można było potrenować z lepszymi piłkarzami, powalczyć o miejsce w składzie i przekonać się co to rywalizacja, a dopiero potem wyjechać na zachód. Tak jak zrobił to np. Robert Lewandowski, który opuszczał nasz kraj jako król strzelców ekstraklasy.

A i tak w Borussii Dortmund na początku usiadł na ławce.
Zgadza się, ale jak już z niej wstał, to miejsca w składzie nie oddał. W Polsce niestety mamy często do czynienia z sytuacją, że jakiś piłkarz jest w klubie takim rodzynkiem. Wszyscy na niego chuchają, ułatwiają życie jak mogą. A potem taki rodzynek wyjeżdża na zachód i zderzenie z rzeczywistością bywa bardzo brutalne. Długo można by wymieniać nazwiska wielkich talentów, którym nie udało się zrobić kariery i tych trochę mniej zdolnych, którzy jednak się przebili.

Exodus piłkarzy z Ekstraklasy. Kogo nie zobaczymy wiosną?

Wideo

Materiał oryginalny: PKO Ekstraklasa. Wkraczamy obecnie na drogę, na którą dekadę wcześniej wkroczyły kluby na przykład słowackie i czeskie [ROZMOWA] - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

L
Lena

Cześć! Nazywam się Lena, mam 27 lat. Chcę znaleźć mężczyznę do intymnych spotkań i komunikacji. Z przyjemnością odpowiem wszystkim, napisz do mnie na stronie randkowej, oto moja strona - http://loveto.one/lena92

G
Gość

My jak zwykle za...……...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3