Plebiscyt Nowin: Janusz Iwanicki - Chluba Brzózy Królewskiej

Rekomenduje red. Janusz Słupek
JANUSZ IWANICKIWIEK: 24 lata. W 2006 ROKU: awans ze Stalą SW do II ligi, kilka ważnych goli.
JANUSZ IWANICKIWIEK: 24 lata. W 2006 ROKU: awans ze Stalą SW do II ligi, kilka ważnych goli. DARIUSZ DANEK
Dla Janusza Iwanickiego ubiegły rok był najlepszy w karierze. A że sympatyków futbolu w regionie nie brakuje, zaś "Iwan" jest jedynym jego reprezentantem w plebiscycie, może on liczyć na wysokie notowania u Czytelników.

Urodził się w Brzózie Królewskiej. Stąd niedaleko do Leżajska, więc związał się z Pogonią. Przeszedł w tym klubie przez wszystkie kategorie; do I zespołu wprowadził go trener Roman Gruszecki.

Na szersze wody Janusz wypłynął w sezonie 2002/03. Pogoń awansowała do IV ligi i pod wodzą Stanisława Gielarka była rewelacją rozgrywek, ustępując na mecie tylko Resovii.

- Już jak go pierwszy raz zobaczyłem, wiedziałem, że może zajść wysoko - mówi Gielarek o Iwanickim. - Nie był może wirtuozem techniki, ale predyspozycje szybkościowe pozwalały mu na bieganie przez 90 minut od pola karnego do pola karnego.

Superasystent

Kolejny sezon był dla Iwanickiego znakomity. Zespół prowadzony przez Jacka Dubiela wygrał w cuglach ligę, zdobywając aż 90 goli. W ataku brylowali Stanisław Bednarz, Paweł Kowalczyk i Andrzej Danielak, a Iwanicki im w tym pomógł.

Po objęciu Pogoni przez Ryszarda Kuźmę, Iwanicki miał jeszcze więcej swobody w środku pola. Razem z Andrzejem Błotnim stanowili o sile II linii zespołu, ale powoli zdawał sobie sprawę, że czas pomyśleć o grze w mocniejszym zespole.

Adamus się nie zastanawiał

Szybkiego pomocnika nie mógł nie zauważyć trener Stali Stalowa Wola, Sławomir Adamus. Ściągnięcie Iwanickiego do Stali było strzałem w dziesiątkę. W walczącej o powrót do II ligi "Stalówce" Janusz od początku był postacią znaczącą, ale dopiero wiosną ubiegłego roku pokazał, na co go stać.

W meczu z Kolejarzem Stróże zdobył obie bramki. W kluczowym pojedynku z Avią Świdnik zaliczył najlepszy występ i jedynego gola. W barażach z HEKO Czermno kolejny raz udowodnił, jak wielki ma charakter i serce do gry. To jego przepiękna bramka zadecydowała o wygranej 1-0 w I meczu.

Obca mu woda sodowa

"Iwan" pozostał skromnym człowiekiem i, jak podkreśla, raczej nie uderzy mu do głowy woda sodowa. II liga to zupełnie inna bajka i tak jak całemu zespołowi Stali, nie było mu jesienią łatwo. Nawet jednak, gdy drużynie nie szło, starał się zarazić kolegów entuzjazmem i nie odpuszczał rywalom. Ci dobrze wiedzieli, co może im grozić, gdy choć na moment spuszczą go z oka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie