reklama

Po przebudowie al. Sikorskiego woda zalewa ludziom posesje

#Bartosz GubernatZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (14 zdjęć)
Potężna ulewa, jak przeszła w niedzielę rano nad Rzeszowem zalała posesję pani Agnieszki, mieszkanki osiedla Biała. Woda niczym wartki, górski strumień płynęła na nią wprost z przebudowanej niedawno alei Sikorskiego.

Zdjęcia i nagranie pani Agnieszka przesłała nam wczoraj. Widać na nim, jak w niedzielny poranek deszczówka wdziera się wprost z ulicy poprzez podjazd na jej posesję. Szybko zalewa podwórko. Autorka nagrania zwraca uwagę, że na tym odcinku aleja Sikorskiego była niedawno przebudowywana i poszerzana do czterech pasów ruchu.

- Przy okazji przebudowano także całą jej infrastrukturę. Niestety żaden z projektantów nie zastanowił się i nie sprawdził w terenie konsekwencji swoich projektów. Urząd klepnął projekt i już. A tu w niedzielę półgodzinna ulewa potrafiła zrujnować ogród na jednej posesji i zniszczyć podjazd – pisze nasza Czytelniczka. Zwraca uwagę, że jej dom i sąsiednie posesje leżą poniżej ulicy.

- Wloty do studzienek kanalizacyjnych są za małe, to nic dziwnego, że nasz podjazd stał się ujściem wody. Zrobiła się rzeka a potem wodospad, natomiast podwórze wyglądało jak staw. Woda spływała całym podjazdem, podmyła boki zjazdu, jedna trzecia się zawaliła. Niedawno też był duży deszcz i woda wydostawała się z dziurek wieka kolektora jak fontanna.

Przed przebudową jezdni, kiedy było tylko dwa pasy ruchu przez naszą działkę przebiegał rów o głębokości ok. 1 m i szerokości ok. 1 m. Owszem woda też spływała, ale rów gdy był pogłębiany przez nas to mieścił deszczówkę. Zamiast niego teraz jest kolektor o średnicy 600 mm, który nie mieści wody. Czyli mamy absurd, kiedy było mniej pasów woda miała ujście większą średnicą, teraz jest cztery pasy to zmniejszyli średnicę ujścia wody. A powinno być odwrotnie – denerwuje się pani Agnieszka.

Aleksander Szala, przewodniczący Rady Osiedla Biała zwraca uwagę że już na etapie przebudowy jezdni mieszkańcy osiedla zwracali uwagę na ich zdaniem, nie najlepiej zaprojektowane odwodnienie.

- Sugerowaliśmy, ze należy nanieść zmiany w projekcie. Znamy uwarunkowania, wiemy, ile wody i jak ona płynie u po ulewnych deszczach. Naszym zdaniem trzeba pomyśleć o zbieraniu deszczówki wzdłuż chodnika czy zjazdów na posesje. Ale wówczas nikt nas nie słuchał, odpowiedziano, że drogę zaprojektowali inżynierowie, którzy znają się na rzeczy – mówi Aleksander Szala.
W odpowiedzi na skargę pani Agnieszki, drogowcy pojechali wczoraj na osiedle Biała i naprawili uszkodzony przez wodę podjazd. O większych zmianach nie ma jednak raczej mowy.

- Tak intensywne opady zdarzają się rzadko, a kiedy już wystąpią, to żadna kanalizacja nie jest w stanie nadążyć z odbiorem wody. Deszczu było tak dużo, że studzienki nadmiaru już nie przyjmowały. Woda po prostu musiał gdzieś ujść - odpowiada Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Wskazuje, że na głównych ulicach – m.in. Okulickiego i Piłsudskiego kanalizacja także nie nadążała. Na pytanie, dlaczego takich problemów nie była na Sikorskiego przed poszerzeniem jezdni odpowiada. - Być może wcześniej ni było tak intensywnych opadów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 14

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

e
elektryk

Ten artykuł czytałem na stronie rzeszow-news.pl. Dobrze,że jest to nagłaśnianie przez media.     . Odpowiedziałem tam, odpowiem i tu, ale na zasadzie "kopiuj -wklej" które jest ulubionym elementem projektantów...

 Posłuchajcie.                                                                                                                                              W 2007 roku pracowałem we francuskim Val-d'isere przy remoncie hotelu/apartamentowca L'Aquila. Ściany poszczególnych apartamentów tego hotelu są wyłożone drewnem. W każdym z apartamentów deski ułożone są poziomie. Jest początek listopada, oddajemy poszczególne apartamenty, przyjeżdżają już piersi amatorzy białego szaleństwa. Przyjechał też Anglik właściciel jednego z większych apartamentów(ponad 250 metrów) i zaczęła się "burza". Okazało się,że w jego apartamencie deski miały być ułożone w pionie. Sieć "Pierre & vacances" do której należy ten apartamentowiec, została postawiona na równe nogi. Przyjechał jeden z szefów tego koncernu, przyjechał też szef firmy projektującej apartamenty. Okazało się, że projektanci zrobili projekt tego apartamentu na zasadzie "kopiuj-wklej".  Było niewiele ponad 3 tygodnie do otwarcia sezonu narciarskiego (6 grudnia 2007 roku). W ciągu godziny/może dwóch od spotkania firmy projektującej, "Pierre & vacances" i tego Anglika było wszystko wiadomo. W związku z tym incydentem firma projektująca wzięła wszystkie koszty na siebie, a koszty były niemałe, bowiem drewno na ściany to była jodła syberyjska. Zmodernizowaliśmy ten apartament, oddaliśmy go 4 grudnia. Ja byłem tam elektrykiem.                                                                                                 A w naszej ukochanej Polsce projektanci nie są obciążani żadnymi kosztami w związku z błędami w projektach (zaprojektuje się drugi raz, drugi raz się weźmie pieniądze...).                                  Wracając do tej sytuacji przy ul. Sikorskiego to trzeba też pamiętać,że każdy projekt zostaje przekazany do zatwierdzenia przez odpowiedni urząd (Urząd Miasta, Zarząd Dróg,etc.). Przecież ktoś, kto się na tym zna zapoznał się z tym projektem,zatwierdził go i podpisał się na nim.             Ale oczywiście ten ktoś z danego Urzędu nie zapoznał się dokładnie z tym projektem, albo kumpel był tym projektującym.
Dopóki w naszym kraju nie będzie odpowiedzialności za błędy wynikłe na etapie projektowania, dopóty będą takie sytuacje.

 

L
Lukasz

Pan Chlodnicki argumentuje jak polinteligent. Przepraszam polinteligentow.

m
mieszkaniec Rzeszowa

Chłodnicki jesteś żałosny. Mam nadzieję że już nie długo będę słyszeć twój bełkot.

s
stary wodnik
W dniu 09.07.2018 o 21:25, m napisał:

Często projektanci to ludzie z Marsa. W zupełnie innym miejscu, nieważne, gdzie, pan projektant zlikwidował na razie na projekcie, istniejącą kanalizację podziemną z kratkami, która to odbiera wodę z utwardzonego placu znajdującego się przy drodze i zaproponował jakieś rozpłaszczone korytka o maksymalnej głębokości bodajże 15 cm. Ciężko było przetłumaczyć mu, że w trakcie średnich i dużych opadów istniejąca kanalizacja nie wystarcza, a woda przelewa się i trafia na drogę. On swoje, "bo myśmy obliczyli komputerowo, przewidzieliśmy, zaprojektowaliśmy, bla bla bla". Na argumenty, że w rzeczywistości jest inaczej, niż im się wydaje i że to coś, co projektują na pewno nie odbierze tej ilości wody, co istniejące rozwiązanie i że wystarczy sobie popatrzeć wtedy, gdy pada deszcz, długo był odporny. A wystarczyłoby odtworzyć istniejące rozwiązanie, może wkopać rurę o trochę większej średnicy jak ta pani mówiła, bo i tak rozwalają pobocze, bo co innego jakiś mały przepływ z mżawki, a co innego gwałtowne opady. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, a projektant, który nigdy nie przepracował w wykonawstwie w swoim zawodzie to bardzo często autor kiepskiej twórczości, którą poprawia pierwszy lepszy majster, choć czasem zdarzają się wyjątki.


Czy Rejtana zalewa albo inne ulice?
Nie. A wiecie dlaczego nie? Bo tam kanalizację deszczową obliczano wg starych sprawdzonyxh zasad z lat 30-tych, które w Wuropie Zachodniej i Polsce obowiązywały qłaściwie do końca lat 90-tych. To było tzw obliczanie zlewni i przekrojów na deszcz ulewny, nazywało się to formułą Manninga.
Potem zaczęło się gldzenie o zatrzymywaniu/retebcji wody deszczowej w Polsce przez dwie młode pańcie doktor, papużki nierozłączki zmieniające uczelnie. Że takuch dużych średnic nie trzeba, że wystarczy 40% przekroju tego co dobierano dotychczas, że szkoda żeby woda do kanalizacji uciekała, że formuła Manninga przestarzała, że niepotrzebnie wysokie koszty budowy, że jak zalewa to rzadko.
Potem jest to co na Niemirskiego, co było na Witosa (już poprawili), na Piłsudskiego pod kładką i w paru innych miejscach a teraz na Sikorskiego.
Sam byłem świadkiem jak do rurę deszczową fi 600mm kontynuowano w stronę ujścia kanału "250"-ką, a wszyatko zgodnie z projektem i nowym "tryndem". Niestety, część kolegów projektantów nie ma wyobraźni, do tego dochodzi pośpiech i często gotowy, darmowy "program", który sam liczy a wszystko byle szybko.
Od lat mówię komu mogę: wróćmy do sarych rozwiązań, ale nie, bo "nie będę przecież na piechotę i z nomogramu liczył jak mam program".
Skutek mamy jaki mamy.
T
Tubylec

Prezydent milczy...

T
Tubylec
W dniu 09.07.2018 o 20:32, portofino napisał:

Co na to prezydent Tadeusz Ferenc?Zwolni kogoś dyscyplinarnie?Chyba to potrafi....

T
Turbodymomen

A pan Bartosz przysiądzie nad językiem polskim,ok?

T
Turbodymomen

A pan Bartosz przysiądzie nad językiem polskim,ok?

T
Turbodymomen

Pani Agnieszko !Pani chyba nie miała przyjemności jechać autostradą na Przemyśl w czasie ulewy bez wioseł,to dopiero byli projektanci

m
m

Często projektanci to ludzie z Marsa. W zupełnie innym miejscu, nieważne, gdzie, pan projektant zlikwidował na razie na projekcie, istniejącą kanalizację podziemną z kratkami, która to odbiera wodę z utwardzonego placu znajdującego się przy drodze i zaproponował jakieś rozpłaszczone korytka o maksymalnej głębokości bodajże 15 cm. Ciężko było przetłumaczyć mu, że w trakcie średnich i dużych opadów istniejąca kanalizacja nie wystarcza, a woda przelewa się i trafia na drogę. On swoje, "bo myśmy obliczyli komputerowo, przewidzieliśmy, zaprojektowaliśmy, bla bla bla". Na argumenty, że w rzeczywistości jest inaczej, niż im się wydaje i że to coś, co projektują na pewno nie odbierze tej ilości wody, co istniejące rozwiązanie i że wystarczy sobie popatrzeć wtedy, gdy pada deszcz, długo był odporny. A wystarczyłoby odtworzyć istniejące rozwiązanie, może wkopać rurę o trochę większej średnicy jak ta pani mówiła, bo i tak rozwalają pobocze, bo co innego jakiś mały przepływ z mżawki, a co innego gwałtowne opady. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, a projektant, który nigdy nie przepracował w wykonawstwie w swoim zawodzie to bardzo często autor kiepskiej twórczości, którą poprawia pierwszy lepszy majster, choć czasem zdarzają się wyjątki.

z
zenek

u mnie też zalewa i co ? 

p
portofino

Co na to prezydent Tadeusz Ferenc?

Zwolni kogoś dyscyplinarnie?

Chyba to potrafi....

M
MONIKA

Jeszcze nie słyszałam żeby inżynier robót publicznych - PROJEKTANT poniósł konsekwencje złego projektowania. Najniższa jakość projektów jest dla robót publicznych. Inwestor prywatny cię zje...bie jak jest źle i więcej nie weźmie a do przetargu publicznego startować każdy może.... W urzędach sprawdzają działki, własności, zgody itp itd a NIKT NIE SPRAWDZA JAKOŚCI PROJEKTU!!! Bo projektant dobrze zrobił - kropka!!! Potem pisze projektant jak jest jakieś wyjaśnienie kolizji, problemu że WSZYSTKO W PORZĄDKU I PROJEKT DOBRZE ZAPROJEKTOWANY. 

Przetarg na projekt wygrywa najniższa cena a na pytanie czy jednostka projektowa jest w stanie za rażąco niską cenę zaprojektować odpowiada, że ma 3 stażystów, 5 drukarek, a właściciel wielkiego biura pracuje w domu przez co jest w stanie zaprojektować po taniości a potem... oooo przeliczył się, nie uwzględnił problemów, nie miał pieniędzy na problemy.....

Potem przetarg na roboty wygrywa kolejna "rażąco niska cena", wychodzą roboty nieprzewidziane lub przemilczane przez projektanta i kula śnieżna nabiera rozpędu....

Wykonawca albo upada albo liże rany długo jeszcze potem albo dokłada do interesu.

NAJNIŻSZA I NAJWYŻSZA CENA W PRZETARGU PUBLICZNYM POWINNA BYĆ ODRZUCONA.

x
xxx

  Co by nie mówić ten odcinek Sikorskiego to fuszerka - zobaczcie jak kawałek Grunwaldzkiej w Tyczynie - t.j. przedłużenie Sikorskiego robi firma z Krosna. Tak powinna wyglądać droga z dwoma pasami ruchu.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3