Poczułem się jak Leonardo da Vinci

Maciej Chłodnicki
Wykonana przez Adama Ochała metodą stiuku weneckiego Mona Lisa uśmiecha się podobnie jak dama z obrazu Leonarda da Vinci.
Wykonana przez Adama Ochała metodą stiuku weneckiego Mona Lisa uśmiecha się podobnie jak dama z obrazu Leonarda da Vinci. Archiwum
Udostępnij:
Adam Ochał z Rzeszowa, jako jedyny artysta w świecie, tworzy obrazy unikalną metodą stiuku. - Włosi wiele by dali, żeby odkryć, jak ja to robię. Ale to tajemnica.

- Gdy pokazałem we Włoszech moją Mona Lisę, tamtejsi znawcy oniemieli z wrażenia. Nie mogli uwierzyć, że można wykonać obraz techniką weneckiego stiuku. A ja poczułem się przez chwilę jak Leonardo da Vinci - opowiada Adam Ochał, rzeszowski artysta.

Stiuk był już znany 2 tysiące lat temu. W I wieku p.n.e. rzymski architekt Witruwiusz w swoim dziele "O architekturze ksiąg dziesięć" opisał sposób wykonania stiuku z zaprawy wapiennej z domieszką proszku marmurowego. Największą sławę stiukowi przyniosły czasy weneckich Dożów. Nikt jednak do tej pory nie wpadł na pomysł, aby tę technikę wykorzystać do tworzenia obrazów. Nikt... oprócz rzeszowianina Adama Ochała. Teraz on zadziwia świat.

Jak zwykle rządzi przypadek

[obrazek2] Metoda stiuku weneckiego opracowana przez rzeszowskiego artystę to jedyna technika, gdzie w pełnej glazurze można pokryć dowolną powierzchnię. Do tej pory większe prace składano z fragmentów glazury lub ceramiki. (fot. Archiwum)Włosi, którzy na sztuce znają się jak mało kto, nie mają wątpliwości - artysta z Rzeszowa dokonał wyjątkowej sztuki.

O wszystkim zadecydowało jedno niewinne spotkanie. Ponad 10 lat temu Ochał zetknął się z przedstawicielami firmy OIKOS z Włoch, która jest producentem mas do wykonywania stiuków dekoracyjnych.

- Od razu zafascynowała mnie ta technika. Pomyślałem, że warto by spróbować wykorzystać te masy do tworzenia obrazów - wspomina Ochał.

Z początku nie wiedział, jak do tego się zabrać. - Pracowałem metodą prób i błędów - opowiada. - Masy stiukowe składają się głównie z wapna gaszonego oraz mączki marmurowej. Nakłada się cieniutką ich warstwę na twarde podłoże. Później następną warstwę i następną. Dokładne dociskanie masy powoduje, że wapno w niej zawarte tworzy charakterystyczne cienie i linie.

Oryginalne stiuki weneckie były nakładane specjalnymi szpachlami. Na ich podstawie Ochał stworzył podobne narzędzia. - Są zrobione ze stopu chromowo-niklowego oraz ze stali - tłumaczy. - Najmniejsze ma szerokość jednego milimetra.
Latami doskonalił swoją technikę.

Aż wreszcie zaczął myśleć o tworzeniu ambitnych dzieł. Nawiązał kontakty z firmą Eko-kolor, która chciała zamówić jakąś oryginalną pracę jako dar dla firmy OIKOS. Ochał podjął się wykonania metodą stiuku... kopii Mona Lisy.

Włosi oniemieli z zachwytu

Praca zajęła mu kilka miesięcy. - Ważny jest każdy ruch szpachli oraz nacisk - tłumaczy artysta. - To prawie zegarmistrzowska robota, zwłaszcza gdy chce się uzyskać odpowiedni cień. Ale nie na wszystko mam wpływ, bo w trakcie nakładania warstw zachodzą reakcje chemiczne, które powodują zabarwienia.

Kiedy rzeszowianin zaprezentował swe dzieło we Włoszech, miejscowi znawcy nie kryli zachwytu. Wkrótce Ochał został zaproszony do Cesenantico. Odbywało się tam sympozjum dla architektów oraz artystów, na którym pokazywano m.in. co można zrobić ze stiuków. Na zakończenie pokazywano próbki.

- Moja Mona Liza stała w tym czasie przykryta płótnem. Gdy fachowcy wymienili już wszystkie - według nich - możliwości stiuków i zademonstrowali próbki, wtedy odsłoniłem swój obraz. Reakcja była niesamowita. Wszyscy oniemieli. Byli zszokowani, bo nigdy wcześniej czegoś podobnego nie widzieli. To było dla mnie olbrzymie przeżycie. Przez chwilę czułem się jak wielki Leonardo da Vinci - wspomina Ochał.

Od tej pory Włosi traktowali go po królewsku. Przy tym bardzo chcieli dowiedzieć się, jak on robi swoje obrazy.

- Dałem im tą Mona Lisą wielką zagadkę. Nie zdradziłem jednak tajników techniki ani narzędzi. Wiem, że do dzisiaj nad tym się głowią - opowiada z satysfakcją rzeszowski malarz.

Jego Mona Lisa nadal stoi na honorowym miejscu w siedzibie firmy OIKOS.

Cały czas się uczę

Do dzisiaj Ochał stworzył metodą stiuku 13 obrazów. - Ta technika uczy pokory. Cały czas widzę, jakie popełniam błędy. Dlatego ciągle się uczę. Wiele zawdzięczam też wsparciu firmy Arel z Rzeszowa, przedstawicielowi regionalnemu firmy OIKOS.

Swoje obrazy tworzy na drewnie. Nie może go jednak ustawić na sztaludze, bo ta nie wytrzymałaby nacisku szpachli. Układa go więc na stole. Nakłada pierwszą warstwę stiuku, później kolejne. Aby uzyskać kolory, dodaje pigmentów. Może również specjalnym narzędziem tworzyć grafiki. Najważniejsza jest ostatnia warstwa, czyli gładziutkie szkliwo. Jego grubość liczy się w mikronach.

- To szkliwo powstaje pod szpachlą. To nic innego jak skrystalizowane wapno oddające swoją wilgoć. Podobnie powstaje marmur - wyjaśnia Ochał.

Każde dzieło niepowtarzalne

Jego obrazów nie da się skopiować. On sam zresztą nie jest w stanie zrobić dwóch identycznych. - Bo każdy obraz żyje własnym życiem. To przez reakcje chemiczne, którym w trakcie nakładania podlega wapno. A na to nie mam żadnego wpływu - mówi.

Właśnie pracuje nad kolejnym obrazem. Przygotowuje go na aukcję dla fundacji Bliźniemu Swemu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie