Poczuli smak zwycięstwa

Jerzy Mielniczuk
Janusz Iwanicki (z lewej) wrócił na boisko po kontuzji i się nie oszczędzał. Tu w walce z Arkadiuszem Sojką.
Janusz Iwanicki (z lewej) wrócił na boisko po kontuzji i się nie oszczędzał. Tu w walce z Arkadiuszem Sojką. JERZY MIELNICZUK
Po ciężkim boju z KSZO, "stalówka" nareszcie zwycięska.

Po serii remisów stalowcy nareszcie wygrali po raz pierwszy od 4 listopada ubiegłego roku, kiedy na własnym boisku pokonali 2-1 Unię Janikowo. Kolejny raz gospodarze mieli kłopoty ze skutecznością. Na szczęście pomocników i napastników wyręczył nie pierwszy raz obrońca Jaromir Wieprzęć. Jednocześnie wygrana z KSZO jest pierwszą pod kierunkiem Albina Mikulskiego, który ze Stalą jeszcze w lidze nie przegrał.

Wynik, choć skromny, to jednak jak najbardziej zasłużony. Podopieczni Albina Mikulskiego kontrolowali grę przez 90 minut. Ciekawostką meczu jest to, że gości pogrążył Jaromir Wieprzęć, który wcześniej grał w KSZO. Dodajmy, że jesienią Stal przegrała w Ostrowcu, po golu Krystiana Kanarskiego, który wcześniej występował w Stali. Taki piłkarski los. Nikt z Ostrowca nie miał pretensji do Wieprzęcia, o czym świadczyły uściski działaczy ostrowieckiego klubu, po zakończonym spotkaniu.

Nie licząc strzałów z dystansu Łatkowskiego i Kosiorowskiego, które nie mogły zaskoczyć świetnie dysponowanego Tomasza Wietechy, goście nie stworzyli w pierwszej połowie żadnej innej sytuacji do zdobycia bramki. Zdecydowanie więcej z gry mieli gospodarze. Gdyby nie Paweł Kapsa, nie byłoby remisu w nawiasach. Golkiper KSZO najpierw ładnie wybronił strzał z 16 m Janusza Iwanickiego, a troczę później podobne uderzenie z pola karnego Kamila Gęśli.

W drugiej odsłonie, to gracze z Ostrowca najpierw zagrozili bramce Stali. W 64. minucie Kardas, po podaniu z lewej strony, uderzył z pierwszej piłki, ale Wietecha dokładnie śledził jej lot i nie dał się zaskoczyć.

Jedyny meczu gol padł po rzucie rożnym. Wprowadzony dopiero, co na boisko Przemysław Pałkus, idealnie zacentrował na 5. metr. Do piłki wyskoczył Wieprzęć i skierował ją do siatki. Goście najpierw sygnalizowali faul na bramkarzu, a gdy to nic nie dało, Kapsa zaczął się wściekać na swoich kolegów, którzy źle pilnowali krótkiego słupka. Przez następne 20. minut gospodarze szanowali piłkę, strzegąc wyniku. Niewiele brakowało, a zostaliby ukarani za boiskowe asekuranctwo. Wprowadzony na boisko Cichos, już w doliczonym czasie przedarł się pod pole karne gospodarzy i huknął jak z armaty, ale na szczęście dla Stali, nad poprzeczką bramki.

STAL STALOWA WOLA - KSZO OSTROWIEC 1-0 (0-0)
1-0 Wieprzęć (71. głową, asysta Pałkusa).
STAL:
Wietecha 6 - Ławecki 6, Kusiak 6, Wieprzęć 7, Maciorowski 6 - Iwanicki 6, Ożóg 7, Dopierała 6, Stręciwilk 6 (85. Czyżyk) - Gęśla 6 (75. Myszka), Kowalczyk 6 (69. Pałkus).

KSZO: Kapsa 6 - Sojka 5, Kardas 5, Kiczyński 4, Łatkowski 5 (76. Wojtal) - Robaszek 5, Rogoziński 4 (80. Wójcik), Kosiorowski 4, Woźniczka 5 - Kanarski 5 (76. Cichos), Frańczak 4.

SĘDZIOWAŁ: Artur Radziszewski (Warszawa). ŻÓŁTE KARTKI: Kusiak, Wieprzęć, Ożóg, Dopierała, Stręciwilk - Kosiorowski, Rogoziński. WIDZÓW 3 tys.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie