Podkarpacie > Za pojemnik spermy płacą kilkaset złotych

Sylwia Śmigiel
W Rzeszowie można oddać do przechowania nasienie. Chętnych jest niewielu, bo mało, kto wie o takiej możliwości.

Znacznie więcej mężczyzny chciałoby sprzedawać swoją spermę. Niestety u nas nie jest ona skupowana.

- Zdarzało się, że przychodzili do nas młodzi ludzie, którzy mieli nadzieję, że zostaną dawcami nasienia. Liczyli, że zarobią 100 czy 200 zł - mówi Przemysław Mazurek, prezes MEDICOR Klinika Macierzyństwa w Rzeszowie.

Zamrażają kilkadziesiąt rocznie

To jedyna na Podkarpaciu klinika, która ma własny bank nasienia. Stworzyła go dla pacjentów, którym np. grozi utrata płodności. Najczęściej zamrażana jest sperma żołnierzy, strażaków, policjantów oraz mężczyzn, których czeka leczenie onkologiczne. To właśnie oni często decydują się na przechowywanie nasienia. Co roku do płynnego azotu w tej klinice trafia kilkadziesiąt pojemniczków z taką zawartością.

Wśród żołnierzy ten sposób zabezpieczenie się nie jest zbyt popularny. Myśli o nim tylko kilku rocznie.

Usługa nie jest tania. Przeważają pacjenci pacjenci onkologiczni. Oni za pierwszy rok przechowywania nasienia płacą 400 zł, a za kolejne po 100 zł. Pozostałe osoby muszą wyłożyć 500 zł za pierwszy rok i 200 zł za kolejne lata.

Można wybrać nawet kolor oczu

- Jeśli jest potrzeba przeprowadzenia zabiegu in vitro, czy inseminacji przy użyciu nasienia dawcy, kupujemy go w krakowskim laboratorium. Nasienie dostajemy doskonale przebadane. Pacjenci np. małżeństwo, które nie może mieć potomstwa samo wybierają dawcę kierując się jego wykształceniem, grupą krwi, kolorem oczu, wzrostem czy profilem psychologicznym - mówi P. Mazurek.

Nie wszyscy mogą być dawcami

Pobieraniem nasienia od polskich dawców zajmuje się tylko kilka ośrodków w kraju m.in. Centrum Leczenia Niepłodności Ab ovo w Lublinie.

- Dawca m.in. przechodzi cały szereg badań. Musi być idealnie zdrowy, prowadzić zdrowy tryb życia, a także uprawiać regularnie seks, oczywiście z jedną partnerką. Na dawców nadaje się tylko około 10 proc. chętnych. - wyjaśnia Marzena Rzeszowska z Ab ovo.

Dawca dostaje od 100 do 500 zł. Dobrze płacą w Warszawie, bo tutaj jest mało dawców. Mało w Lublinie, gdzie chętnych, zwłaszcza studentów, nie brakuje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie