Podkarpacki paraolimpijczyk tracił w Chinach oddech na dystansie. W sprincie rywalizował z wielką gwiazdą

Tomasz Ryzner
Tomasz Ryzner
Piotr Garbowski i Jakub Twardowski liczyli na lepsze wyniki
Piotr Garbowski i Jakub Twardowski liczyli na lepsze wyniki paralympic.pl
Udostępnij:
Nie czułem się zmęczony. W drodze z Warszawy wysiadłem w Nowy Sączu i pojechałem do Ptaszkowej, gdzie startował mój syn, który trenuje narciarstwo biegowe - mówi PIOTR GARBOWSKI, zawodnik Przemyskiego Klubu Podkarpacie, biegacz, biathlonista, uczestnik Paraolimpiady w Pekinie (z przewodnikiem Jakubem Twardowskim).

Zza Wielkiego Muru wrócił pan z mieszanymi uczuciami. Jedno siódme i jedno jedenaste miejsce nie było szczytem marzeń.Przygotowywałem się do igrzysk bardzo mocno i wydawało się, że jestem w życiowej formie. Startowaliśmy mniej więcej na wysokości tysiąca siedmiuset metrów. Na dłuższych dystansach, po kilku kilometrach, po prostu mnie zatykało. Liczyłem właśnie na te konkurencje, ale nie miałem z czego odlecieć.

Przynajmniej w sprincie poszło nie najgorzej. Siódme miejsce, czyli półfinał.To tylko tysiąc trzysta metrów, więc świeżości mi nie brakło. Do tego mierzyliśmy się z Kubą z Brianem McKevverem, legendarnym Kanadyjczykiem, który na igrzyskach zdobył worek medali. Miło było z kimś takim stanąć na linii startu.

Jedenaste miejsce w biegu łyżwowym na dwanaście i pół kilometra satysfakcji już nie dało. Nie mogło, bo liczyliśmy na wiele więcej. Jak mówiłem, starty na dłuższych dystansach nie wyszły mi.

Wie pan, gdzie leży przyczyna?Dużo nad myślałem. Być może czkawką odzywa się zator płucny, który miałem osiem lat temu. Może płuca nie oczyściły się w stu procentach i wyszło to w Chinach. Niby czułem się dobrze, ale brakowało pary, a szkoda, bo w takim biegu klasykiem na 20 kilometrów czwarty był Fin, z którym nigdy wcześniej nie przegrałem.

Organizacyjnie Chińczycy dali radę? Do niczego nie można się było przyczepić. Startowaliśmy około 300 kilometrów od Pekinu, ale pociąg pokonywał tę trasę w niecałą godzinę. Można sobie wyobrazić, z jaką szybkością jechaliśmy.

Był pan na uroczystości otwarcia i zamknięcia igrzysk?Na zamknięcie nie pojechaliśmy. Byliśmy rozczarowani brakiem powołania do sztafety mikstów.

No tak, czytałem, że w efekcie odmówiliście startu w sztafetach open.To największa zadra po tych igrzyskach. Bardzo się nastawialiśmy na miksty, była szansa na dobry wynik.

Decyzja należy do trenerów.Gdybyśmy z Kubą usłyszeli, dlaczego podjętą taką, a nie inną decyzję, to jakoś byśmy to przetrawili. A tak, zrobiono wszystko bez jakichkolwiek konsultacji. Czuliśmy, że coś jest nie tak, ale gdy pytaliśmy, o co chodzi, zbywano nas, słyszeliśmy „jutro, jutro”. W końcu pięć minut przed przyjęciem zgłoszeń dowiedzieliśmy się, że nie startujemy. Nie mieliśmy już czasu na żaden ruch, na stworzenie drugiej sztafety.

Mocno pan rozgoryczony.Długo nie pogodzę się z tym, jak nas potraktowano. Zresztą ludzie z misji też byli zaskoczeni brakiem naszego startu.

Co pan jeszcze zapamięta z Pekinu?To, że nie można się było ruszyć z wioski. Tylko trasa i z powrotem. Do tego kontrole, jak na lotnisku. Zaglądali nam nawet pod czapki, a trenerowi chciano zabrać zapalniczkę.

Jedzenie było okej?Było go dużo, głodny nie chodziłem, ale nie jest to moja ulubiona kuchnia.

Drugie miejsce w klasyfikacji medalowej zajęli Ukraińcy. Rozmawialiście o wojnie?Na początku nie bardzo wiedzieliśmy, jak się zachować, ale z czasem rozmawialiśmy już otwarcie. To bardzo dobrzy koledzy i koleżanki. Jedna dziewczyna szybciej wyjechała, bo jej ojciec trafił do niewoli rosyjskiej. Inna zrobiła to samo, bo dowiedziała, że na jej dom spadła bomba. Po powrocie Ukraińcy mogli zostać w Polsce, ale wszyscy wrócili do siebie.

Jakie dalsze plany?Muszę zrobić porządek z kolanem, bo od października biegam z pękniętą łąkotką. Szukam odpowiedniej kliniki. Co dalej? Za siódme miejsce dostanę stypendium. Jeśli będę je pobierał, to trzeba będzie trenować i szykować się do kolejnych zawodów.Oby tylko Bóg dał zdrowie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie