Podkarpacki poseł Mieczysław Golba wywołuje skandal w Sejmie

Małgorzata Froń
Mieczysław Golba
Mieczysław Golba Archiwum
W Sejmie podczas debaty w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej poseł Mieczysław Golba z Solidarnej Polski stwierdział, że na sali sejmowej jest poseł, którego ojciec działał w bandzie UPA.

- Dom moich rodziców został spalony, podobnie jak reszta wsi - mówił poseł Golba - Ja wiem, że na tej sali jest poseł, którego ojciec działał w bandzie, która spaliła tę wieś. Pochodzę z miejscowości Wiązownica, która 17 kwietnia 1945 r została spalona przez bandę UPA, oddział "Mesnyky", czyli "Mściciele". Dlatego bardzo proszę panie premierze o to, żeby nie słuchać tego człowieka - dodał Golba.

Adresatem słów posła był najprawdopodobniej poseł Miron Sycz z PO, który w jednym z wywiadów prasowych mówił o przeszłości i działalności swojego ojca.

Do sprawy wrócimy.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 199

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
buhaha
W dniu 12.07.2013 o 12:14, Gość napisał:

Mówią, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, powinien przynajmniej przeprosić za czyny ojca, poza tym zasiadanie przez ukraińców i inne nacje w polskim sejmie jest nieobowiązkowe.

 


Oskarżanie syna za czyny ojca jest nie na miejscu. Atakuje pan niewinnego człowieka, którego powinien pan chronić.

 

Mówią, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, powinien przynajmniej przeprosić za czyny ojca, poza tym zasiadanie przez ukraińców i inne nacje w polskim sejmie jest nieobowiązkowe.

Prawda pada niedaleko.

a
ada

Kto wybrał tego Sycza? Durni Polacy? Pokazać mu jego miejsce, niech spada na Ukrainę.

b
bat

Wybić do NOGI , bandytów z UPA ... !!!

w
witold

Witam, ja też nie jestem PISOWCEM i szanuję tych co mają odwagę powiedzieć prawdę o historii naszego narodu. Przypominanie o tym, że zbrodniarze z UPA mordowali ludność cywilną tylko w imię własnych zasad. Panie Mieczysławie popieram powielanie prawdy o zbrodniach na Polskim Narodzie.

Witold

t
tr

F

j
jas

mo

To Twoje myślenie, nie Golby.

m
mo

Riezaj golba, riezaj, jak i oni riezali.

M
Marek85

poseł Golba ma rację, nie dziwię się że oburza się wiedząc jakie czyny wyprawiała banda ojca posła Sycza.

Sam Sycz mówił, że ojciec wychowywał go w nienawiści do Polaków. Pytanie czy syn będzie posłuszny ojcu i czy w głębi serca nie chciały dążyć do wymordowania Polaków zamieszkujących tereny które jeden czy drugi watażka ukraiński uważa za "etniczne ziemie ukraińskie"?

 

Wyborcom Sycza radze mocno zastanowić się na kogo będą głosować w trakcie kolejnych wyborów do parlamentu.

b
bubel1
W dniu 17.07.2013 o 20:07, Gość napisał:

Już nie wasza. Z dobrego źródła wiem, że tysiące hektarów "waszej ziemi" jest wykupywana przez rezunów i ich potomków z UK i Kanady ( tam gdzie zwiali po wojnie). Czyli jest to ziemia prywatna. Rząd was wyprzeda już wkrótce....

a
asdf
W dniu 17.07.2013 o 08:01, logeen napisał:

A mój ojciec został zabity przez milicjanta (to niestety nie żart) - mam znaleźć jego rodzinę i im to wytykać?! A może zabić kogoś z jego rodziny?!Panie pOśle Golba, proszę się zastanowić.. mieć pretensje do sprawcy, a mieć pretensje do jego dzieci (lub innych członków rodziny) to ogromna różnica. Idąc tym tokiem rozumowania powinniśmy się wszyscy nienawidzić, ponieważ biegnąc wstecz nasi przodkowie ze sobą walczyli - bez względu na narodowość lub wtedy gdy były jeszcze plemiona, lub jeszcze wcześniej..Jeśli TEN konkretny człowiek Panu nic nie zrobił, bez względu na partię w jakiej się znajduje, to proszę go nie obrażać, nie przeszkadzać.Takie głupiutkie występy dla zdobycia chwilowego rozgłosu nie pomogą w pańskiej karierze.. a podkarpaccy plebani ze swoimi ślepymi wiernymi nie zawsze stać będą za panem. Wszystkiego dobrego.. p.s. pamięć jest potrzebna, lecz jest cienka granica między nią a nienawiścią.

Tu nie chodzi o protensję .Pomyśl dlaczego syn UPowca może być Polskim Posłem a syn AKowca nie może być ukraińskim posłem .

b
bubel1

Ukraina

Ojciec dał do zjedzenia dla syna duży kawał słoniny. Syn gryzie, gryzie ale zjeść nie da rady. Ojciec to widząc pyta:
- Synok padrezać?
A syn pokazując na końce ust:
- Da papa zdzieś i zdzieś

 

G
Gość

 

l
logeen

A mój ojciec został zabity przez milicjanta (to niestety nie żart) - mam znaleźć jego rodzinę i im to wytykać?! A może zabić kogoś z jego rodziny?!

Panie pOśle Golba, proszę się zastanowić.. mieć pretensje do sprawcy, a mieć pretensje do jego dzieci (lub innych członków rodziny) to ogromna różnica. Idąc tym tokiem rozumowania powinniśmy się wszyscy nienawidzić, ponieważ biegnąc wstecz nasi przodkowie ze sobą walczyli - bez względu na narodowość lub wtedy gdy były jeszcze plemiona, lub jeszcze wcześniej..

Jeśli TEN konkretny człowiek Panu nic nie zrobił, bez względu na partię w jakiej się znajduje, to proszę go nie obrażać, nie przeszkadzać.

Takie głupiutkie występy dla zdobycia chwilowego rozgłosu nie pomogą w pańskiej karierze.. a podkarpaccy plebani ze swoimi ślepymi wiernymi nie zawsze stać będą za panem.

 

Wszystkiego dobrego..

 

p.s. pamięć jest potrzebna, lecz jest cienka granica między nią a nienawiścią.

b
bubel1
Cmentarz Obrońców Lwowa
poprzednie 8/11 następne

Cmentarz Obrońców Lwowa / CC / Wikimedia / Michał Klimont

 

Cmentarz Obrońców Lwowa

Cmentarz Obrońców Lwowa zwany także Cmentarzem Orląt, to jedno z tych miejsc we Lwowie, gdzie polskość w postaci głębokiego wzruszenia napływa każdemu rodakowi do gardła i trzyma przez długi czas. To miejsce spoczynku tych wszystkich młodych Polaków, którzy chwyciwszy za broń, zginęli w obronie tego, co mieli najcenniejszego - własnego domu, polskiego Lwowa. W roku 1918 i później walczyli z Ukraińcami, którzy bronili także swojego, ukraińskiego Lwowa.

Już w listopadzie i grudniu 1918 r. zaczęto chować poległych obrońców miasta właśnie na południowym stoku łagodnego wzgórza, na którym leży główna nekropolia Lwowa. Całość składała się z kilku części: kolumnady, łuku triumfalnego, katakumb, kaplicy oraz koncentrycznie półkolistych rzędów mogił. Prace przy cmentarzu posuwały się etapami. Łącznie pochowano tu do wybuchu wojny blisko trzy tysiące żołnierzy, z których przeszło 20% to chłopcy niespełna osiemnastoletni - owe bohaterskie Lwowskie Dzieci, owe Orlęta Lwowskie.

Z chwilą wejścia Lwowa w orbitę Związku Radzieckiego rozpoczął się systematyczny proces niszczenia cmentarza. Obelżywe napisy, kradzieże płyt, niszczenie schodów i balustrad, zniknięcie lwów spod Łuku Chwały. Preludium do całkowitej zagłady było zamienienie cmentarza w miejskie wysypisko śmieci. Apogeum zniszczenia nastąpiło 25 sierpnia 1971 r. W tym dniu czołgi sowieckie zrównały z ziemią groby Obrońców, gąsienice czołgów stratowały min.: grób, z którego pochodziły zwłoki Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Podobno biorących udział w tym akcie barbarzyństwa pojono alkoholem. W 1975 r. dopełniając miary zniszczenia, przebudowano cmentarz na warsztat kamieniarski i szlifiernię lastryka. Odcięto go też od świata murem i przeprowadzono drogę asfaltową przez groby północnej części cmentarza, gdzie w latach 30. chowano zmarłych Obrońców Lwowa.

Sytuacja taka trwała do 1989 r., kiedy to pracownicy polskiej Bazy Energopolu, za zgodą swego szefa Józefa Bobrowskiego, półlegalnie przystąpili do prac porządkowych. Wiernie pomagali im w tym miejscowi Polacy. Rozpoczęte wtedy prace trwają do dnia dzisiejszego. Końca prac nie widać, ciągle wybuchają wokół cmentarza nowe konflikty polityczno-dyplomatyczne.

Cmentarz Łyczakowski

Z Cmentarza Orląt wchodzimy na teren właściwego Cmentarza Łyczakowskiego - nekropolii elity narodu polskiego. Ten cmentarz nie różni się pod tym względem niczym od warszawskich Powązek czy Cmentarza Rakowickiego w Krakowie. Natomiast obecność mogił innych niż polskie upodabnia go do Cmentarza na Rossie w Wilnie. To, co go wyróżnia, to zdecydowanie odmienna, dramatyczna historia. Cmentarz Łyczakowski jako jeden z najstarszych cmentarzy polskich, założony został w 1786 r. Został zaprojektowany przez Konrada Bauera i Tytusa Tchórzewskiego jako założenie blisko 40-hektarowe o charakterze krajobrazowo-parkowym. Położony jest w malowniczym, pagórkowatym terenie z tarasami w otoczeniu ogromnej ilości zieleni. W okresie 200 z górą lat na Cmentarzu Łyczakowskim pochowano około pół miliona ludzi, przeważnie Polaków, ale także Ukraińców, Austriaków, Niemców, Żydów, Ormian, Rosjan i in. Spoczywa tu wielu przedstawicieli nauki, sztuki, polityki, uczestników powstań narodowych, bojowników o wolność i niepodległość Polski i Ukrainy

 

b
bubel1

Stary Lwów niszczony w sposób barbarzyński | Drukuj |
Dziedzictwo historyczno-architektoniczne Lwowa jest systematycznie rujnowane, gdyż samowola władz miejskich nie ma granic - w taki sposób ukraińskie Centrum Badań Prawnych i Politycznych (CBPP) apeluje do prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, aby położył kres niszczeniu lwowskiej Starówki.
“Przez bezprawne działania władz miasta i brak faktycznej kontroli ze strony obwodowej i centralnej władzy, Lwów codziennie traci unikalne obiekty dziedzictwa kulturalnego o znaczeniu światowym. Międzynarodowy komitet UNESCO niejednokrotnie apelował do władz, w związku z powstałą sytuacją…” - zaznacza w apelu do prezydenta Ukrainy CBPP. Liczba strat tylko za trzy ostatnie lata przeraża. Bezpowrotnie zniszczono Rynek. Także ulica Ruska i plac Katedralny zostały częściowo zniszczone podczas przygotowań do świętowania jubileuszu 750-lecia Lwowa. Na ulicy Fiodorowa i placu przed kościołem dominikańskim autentyczny bruk zalano betonem. W czerwcu 2006 roku zrównano z ziemią zabytkową szkołę św. Zofii, wybudowaną w 1878 roku. Bilans strat współczesnego barbarzyństwa władz lwowskich jest bardzo trudny do oszacowania.

Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów


Ratujmy polskie zabytki
Rozmowa z prof. historii Henrykiem Strońskim 
- prezesem Stowarzyszenia Naukowców Polskich na Ukrainie
 

Jak Pan ocenia stan polskich zabytków na Ukrainie?
- Niejednoznacznie. Od kilku lat można obserwować poprawę sytuacji. Wzrosło zainteresowanie nimi społeczeństwa oraz władz lokalnych. Dotyczy to polskich zamków, dworów i rezydencji, gdyż w niektórych regionach władze lokalne chcą przyciągnąć turystów do swych miejscowości.
Czy w takim razie odbywa się renowacja polskich zabytków?
- Raczej nie. Na przykład pod Tarnopolem, w Zbarażu, mieści się dawna rezydencja Wiśniowieckich, która jest w dobrym stanie. Być może dlatego, że tu od lat mieściła się biblioteka rejonowa, zatem władze lokalne siłą rzeczy dbały o tę rezydencję. Byłem niedawno w Krzemieńcu na święcie kultury polskiej. Podczas spotkań z władzami poruszono sprawę opłakanego stanu twierdzy krzemienieckiej. W trakcie dyskusji jeden z prelegentów powiedział, że to wojska ukraińskiego pułkownika Krzywonosa zniszczyły tę twierdzę w 1649 roku. Z kolei inny tłumaczył, że to samoloty hitlerowskie zbombordowały twierdzę w Krzemieńcu.
A Pana zdaniem - kto ma rację?
- Moim zdaniem, do rujnowania najbardziej przyczynił się czas.
I chyba obojętność władz ukraińskich?
- To też. Niedawno w prasie ukraińskiej zamieszczono 10 zabytków, które potrzebują natychmiastowej renowacji, cztery z nich to zabytki kultury polskiej. Oczywiście, do przeprowadzenia renowacji są konieczne duże nakłady finansowe.
Słyszałem także o handlu polskimi zabytkami na Ukrainie…
- Tak. Parę lat temu w Starym Rozdole w obwodzie lwowskim sprzedano prywatnemu inwestorowi polską rezydencję za śmieszną kwotę 400 tys. hrywien. Znany znawca kultury polskiej i właściciel galerii artystycznej we Lwowie prof. Woźnicki alarmował dwa lata temu, że tylko wnętrza tej rezydencji, według cen światowych, są warte co najmniej milion dolarów amerykańskich. Co nastąpi po tej nieuczciwej sprzedaży? Przedtem w tej rezydencji polskiej mieścił się dom wypoczynkowy, utrzymywany przez władze ukraińskie. Teraz to własność prywatna. Wyłącznie od nowego właściciela zależy, co stanie się teraz z tym dziedzictwem narodowym.
Ale to państwo ukraińskie musi regulować te sprawy…
- Właśnie o to chodzi. Zgodnie z przyjętymi w świecie normami, jeżeli państwo sprzedaje jakiś wartościowy zabytek, to obwarowuje taką sprzedaż pewnymi obostrzeniami. Na Ukrainie takie rzeczy, niestety, nadal są bagatelizowane, ale w sumie polityka państwa ukraińskiego zmierza w dobrym kierunku.
Tyle że ta polityka ogranicza się do deklaracji bez pokrycia…
- Na razie tak. Z jednej strony, bowiem państwa ukraińskiego nie stać na przeprowadzanie renowacji, z drugiej zaś - struktur biznesowych kraju nie bardzo interesują te zabytki. Zatem sprawy dziedzictwa Narodu Polskiego na Ukrainie wyglądają nie najlepiej.
A może ta kultura polska i europejska jest obca władzom ukraińskim?
- Tego bym nie powiedział. Na przykład parę lat temu Stowarzyszenie Naukowców Polskich na Ukrainie przeprowadziło w Winnicy konferencję poświęconą dworkom polskim. Widziałem wtedy zainteresowanie ukraińskich władz lokalnych tym tematem. Jedynym warunkiem władz winnickich odrestaurowania obiektów było to, aby sprowadzić do miasta polskich konserwatorów zabytków. Jako prezes naukowców polskich na Ukrainie sprowadziłem ekipę polskich konserwatorów. Zapoznała się ona na miejscu z pałacem magnatów Potockich w Tulczynie i pałacem hrabiów Grocholskich w Woronowicy.
Jaki jest rzeczywisty stan pałacu Potockich w Tulczynie?
- To jest jeden z największych zabytków polskich na Ukrainie. Lewa część pałacu znajduje się w dobrym stanie - mieści się tam technikum kultury. Jednakże stan prawej części pałacu jest fatalny. Chyba już niemożliwe będzie uratowanie tej części tak pięknego niegdyś pałacu. Ta rezydencja miała ponad tysiąc pokoi.
Jak wyglądają sprawy renowacji Starówki we Lwowie?
- Każdy kamień, każda ulica Lwowa świadczą o wielkiej historii polskiej. Całe miasto jest dziełem kultury w skali europejskiej i światowej. Ale bądźmy trochę wyrozumiali. Na przykład Kraków ratowali nie tylko Polacy, ale cały świat. Dużo w sprawie renowacji Krakowa pomogło UNESCO. Lwów także oczekuje takiej pomocy. Renowacja miasta wymaga dużych nakładów finansowych, ale także dużej wiedzy z historii i kultury miasta. Lwów nie ma fachowców w dziedzinie konserwacji zabytków i w tej kwestii przydałaby się współpraca z konserwatorami polskimi. Przede wszystkim władze miasta Lwowa muszą dbać o to, aby nie niszczyć, ale chronić to, co daje świadectwo kultury polskiej i innych narodowości tego znamienitego miasta.

 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3