Podkarpackie: dziwne, śmieszne i straszne

Piotr Wróbel
Rys. Tomasz Wilczkiewicz
Z czego Podkarpackie zasłynęło w minionym roku w całej Polsce? Z tego, że mamy mnóstwo ślubów i wciąż nie mamy ani jednego kilometra autostrady.

Na przejściu granicznym w Korczowej ujawniono przemyt 2 tysięcy pijawek. Co się później z nimi stało? Złośliwi twierdzą, że porozłaziły się po całym województwie i zasiadają teraz w urzędach. W listopadzie twarze niektórych pijawek nawet poznaliśmy. Na plakatach wyborczych.

Nie na plakaty, ale do "Księgi zasłużonych dla miasta" trafili byli radni Stalowej Woli. Sami się tam wpisali, a to z zamiłowania do dużych samochodów, z mocnym silnikiem, a przy tym tanich w eksploatacji. Dzięki temu, że się do "Księgi" wpisali, nawet po zakończeniu kadencji będą jeździć miejskimi autobusami za darmo.

Autobusami brzydzi się za to wójt Leżajska. Dla siebie i urzędników za pieniądze podatników kupił samochód za 118 tys. zł. Z telewizorem i klimatyzacją. Dodatki owe są niezbędne, bo jeżeli jakiś urzędnik zobaczy w telewizorze Anetę Krawczyk, to tak się możne podniecić, że potem konieczne jest natychmiastowe schłodzenie organizmu.

Kontynuując wątek komunikacyjny… Zauważyliśmy gdzieś artykuł zatytułowany "Kaczyński pomyśli o Podkarpaciu…". No i Kaczyński pomyślał. Tak mu się myślenie spodobało, że pomyślał raz jeszcze. I wymyślił: nie pozwolił, żeby Rzeszów powiększył się terytorialnie.

To logiczne; skoro Kaczyński jest mały, to dlaczego Rzeszów ma być duży? Dla niego najlepiej by było, aby było tak, że jak się w Rzeszowie zatrzymuje autobus, to przednie drzwi są w Zwięczycy, a tylne w Przybyszówce.

"Wielki" za to jest burmistrz Ulanowa. Zamówił sobie do urzędu fotel w stylu Ludwika XVI. Pewnie chce mieć coś "z króla". Dobrze, że nie z rycerza, bo wielu urzędników z rycerza to ma jedynie… zakuty łeb.

Napój weselny… "Wśród nocnej ciszy"

Dobrzy jesteśmy w piciu. Na rzeszowskim osiedlu Baranówka znaleziono zalanego faceta z kołkiem w… odbycie. Od dawna wiadomo, że alkohol szkodzi organizmowi, ale dotąd wszyscy sądzili, że chodzi raczej o wątrobę.

Walkę z alkoholem podjął ksiądz z Dębicy. Nie chce, aby nowożeńcom stawiano na drodze tzw. bramy, bo to próba wyłudzania pieniędzy, a także - bywa - napoju weselnego, czyli bimbru nazywanego przez producentów "Wśród nocnej ciszy…".

Nam pomysł, aby na drogach nie stawiać bram, podoba się jeszcze z innego powodu. Bo to zagrożenie dla pijanych kierowców, którzy jeżdżą tak nawaleni, że mogliby spowodować kolizje nawet na pustym lotnisku.

Były już proboszcz z Rakszawy tak się spieszył "z duszpasterską posługą", że siadając za kierownicę zapomniał, że ma 3,5 promila alkoholu we krwi. Nawaleni - jak stodoła sianem - wsiadali też za kółko kierowcy autobusów. Ten, który wiózł pasażerów z Krosna do Tarnowca miał ponad 2 promile, a inny, w Sanoku - ponad 1. To dlatego firmy transportowe są przeciwne, aby pijanym kierowcom odbierać samochody. Bo gdyby do tego doszło, wkrótce zabrakłoby im autobusów.

Nie autobusem, ale samochodem jeździł po Dębicy zastępca dyrektora Komunalnego Zakładu Budżetowego. Miał 3 promile. Podobno sprawdzał, jak jego ludzie sprzątają miasto. Niektórzy twierdzą jednak, że chciał raczej sprawdzić, czy mu nie sprzątnęli niedopitej flaszki, którą zostawił w krzakach.

Kiełbasa i stringi

Drastycznie biednieje nam wymiar sprawiedliwości. Sędzia z Tarnobrzega chciał ukraść w sklepie kiełbasę. Zapewne z głodu. Jak jest aż taki głodny, to niech idzie do schroniska Brata Alberta i się tam zupy naje.

Szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie ukradła stringi w hipermarkecie. Ubrała w szatni i chciała je wynieść na sobie. Radio - bodajże - "Zet" tak to skomentowało: Są kobiety, które dostają stanowisko za ściąganie stringów. A ona straciła stanowisko, bo stringi… ubrała.

Polepsza się nam za to służba zdrowia. O dziewczynce ze Zwięczycy (z zespołem Downa) jakiś lekarz powiedział, że "jest zdrowa, tylko ma taki wyraz twarzy". To tak, jakby pacjentowi, który ma jedną nogę krótszą, oznajmić, że też jest zdrowy. Bo co z tego, że jedną ma krótszą. Za to drugą ma dłuższą.

Inni lekarze (stanęli przed sądem) byli bardziej spostrzegawczy. Podejrzanym w aferze Galicyjskiego Trustu Kapitałowo-Inwestycyjnego zaglądnęli do ucha i spostrzegli, że podejrzani ci "mają szumy w uszach". Sąd jednak tego nie uznał, bo stwierdził, że niektórzy lekarze to mają szumy, ale w… mózgu.

"Boleść w sobie" poczuwał także rektor jarosławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej zawsze wtedy, gdy przywożono go do sądu. Zarzuca mu się branie łapówek. Raz to pan rektor podobno aż zawył z bólu. Bo się dowiedział, że… mógł brać do kieszeni dużo więcej.

Ci, których nie stać na fachową poradę u fachowych lekarzy, radzą sobie sami. Wyczytaliśmy gdzieś, że bardzo zdrowe jest korzystanie z różnych zwierzęcych maści, "no bo skoro kozie nie zaszkodzą, to i człowiekowi zaszkodzić nie mogą". Tu należy być jednak ostrożnym. Lepiej uważać, bo nie wiadomo, czy aby takimi maściami nie smarują się Lepper, Giertych i żona prezydenta Kaczyńskiego.

Duża poprawa jest też w wojsku polskim. W 21 Brygadzie Strzelców Podhalańskich służy żołnierz bez palca wskazującego. Armia uznała, że służyć może, bo żołnierz ów ma zdrowe nogi i jakby co, to szybko będzie mógł uciekać przed imperialistami i terrorystami.

Autostrada na lotnisku

W znacznym stopniu poprawił się pęd do wiedzy, i to za wszelką cenę. Pewna kobieta w Stalowej Woli tak się stęskniła za edukacją, że kupiła sobie dyplom wyższej uczelni za 2 tysiące. Dzięki temu dostała intratną posadę w magistracie.

Za to zastępca prezydenta Przemyśla postanowił nie płacić, ale samemu zdać. Maturę! Niektórzy pytali, czy to aby nie przesada, że gość bez matury pełni taką fuchę i płacą mu za to ponad 8 tys. zł (brutto). My radzimy nie rozgrzebywać jednak tematu, bo jak się ten zastępca prezydenta wnerwi, to jeszcze studia skończy. I wtedy zażąda dla siebie 16 tys. zł pensji.

Zresztą prawda jest taka, że politykowi potrzebne jest wykształcenie, jak krowie rajstopy. M. Kuchciński, poseł, nie ma wykształcenia wyższego, a jest jednym z "najwyższych" postaci w kraju. Ostatnio tak się wstawił za Podkarpaciem, że nie zagłosował, aby była kasa na budowę autostrady E-4. I słusznie, bo politykom jedyna autostrada, jaka jest potrzebna, to pas startowy dla samolotów, którymi latają sobie do Warszawy.

Wprawdzie nie mamy autostrady, ale za to rekordową liczbę ślubów. Należy mieć tylko nadzieję, że wnukowie tegorocznych nowożeńców autostrady się doczekają.

Organy i ptactwo

A teraz o sprawach poważnych. W Jarosławiu zawrzało. Niektórzy oburzyli się, że knajpa nazywa się "Rybka plus Pipka". W sprawie wypowiedzieli się nawet językoznawcy, którzy stwierdzili, że "pipka to popularna nazwa kobiecego organu płciowego". Bardzo odkrywcze! Przychodzi goła baba do chłopa i pyta: - Ładne mam organy? Na to znudzony chłop: - Ładne. Ale w Oliwie są ładniejsze.

Sukces policji. Jakiś rencista z Łukowa został zatrzymany za to, że strzelał do ptactwa. Zważywszy na moje nazwisko, cieszę się, że to nie jest… mój sąsiad.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie