MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Podkarpackie szlaki dostaw na Ukrainę. Czy są i pozostaną bezpieczne?

Norbert Ziętal
Początek lutego 2022 r. Na lotnisko w Jasionce trafiają pierwszy dostawy amerykańskiego sprzętu. Zdjęcia na twitterze (X) publikuje ówczesny minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.
Początek lutego 2022 r. Na lotnisko w Jasionce trafiają pierwszy dostawy amerykańskiego sprzętu. Zdjęcia na twitterze (X) publikuje ówczesny minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. x/mblaszczak
Skala wsparcia militarnego, jakiego państwa Zachodu od dwóch lat udzielają Ukrainie, jest bezprecedensowa. Nie jest tajemnicą, że główne szlaki dostaw - kolejowy i drogowy - wiodą przez województwo podkarpackie, a najważniejszym hubem logistycznym jest port lotniczy Rzeszów - Jasionka skąd transporty trafiają na granicę z Ukrainą. Czy drogi transportu są bezpieczne i właściwie chronione przez nasze służby?

Luty 2022 roku, pełnoskalowa wojna w Ukrainie jest nieunikniona, choć wiele osób łudzi się, że zgrupowanie znacznych sił rosyjskich przy granicy z Ukrainą to tylko straszak Władimira Putina. Na Podkarpacie ściągają żołnierze amerykańscy. Wojskowe pojazdy US Army pojawiają się w różnych zakątkach województwa podkarpackiego. Żołnierze spokojnie wykonują swoje zadania, a jednym z nich było właściwe przygotowanie tras dostaw sprzętu wojskowego dla Ukrainy. Jest kluczowe, co pokazują już ponad dwa lata wojny.

Amerykańskie konwoje jednych ciekawią, traktowane są przez nich jako coś egzotycznego; innych denerwują pojazdy bez tablic rejestracyjnych, które np. w grupie kilkunastu sztuk, bez żadnych zabezpieczeń, parkują dłuższy czas na awaryjnym pasie autostrady A4, stwarzając niebezpieczeństwo dla innych kierowców. Fotografie obcych, choć sojuszniczych pojazdów zalewają social media. Zapewne oglądają je również funkcjonariusze rosyjskich służb, nie gardząc dobrym materiałem z otwartych źródeł.

Nie jest specjalną tajemnicą, że lotnisko w Rzeszowie jest hubem przeładunkowym pomocy wojskowej i humanitarnej. Największego od czasów II wojny światowej transferu uzbrojenia nie da rady ukryć. Nie jest objęty klauzulą tajności. O sprawie co jakiś czas piszą głównie amerykańskie media, wymieniając mniej lub bardziej szczegółowo rodzaje uzbrojenia. Nie trzeba również nadmiernego szczęścia, aby na autostradzie zauważyć mniejszy lub większy konwój wojskowych pojazdów. Drogi nie można zamknąć dla cywilnych aut.

Rosjanie chcą monitorować podkarpacki szlak dostaw. W dalszych planach dywersja?

Szybko okazuje się (co było do przewidzenia), że Rosjanie nie zadowolą się tylko białym wywiadem z social mediów, ale będą chcieli bardziej szczegółowo obserwować szlak dostaw. Werbują współpracowników przez Telegram (popularny we wschodnich państwach odpowiednik Facebooka).

W marcu 2023 r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozbija grupę złożoną z trzynaściorga Ukraińców, dwojga Białorusinów i Rosjanina. Ich zadaniem było monitorowanie szlaków dostaw broni, m.in. z lotniska w podrzeszowskiej Jasionce na granicę. Instalowali kamery monitoringu. To płotki, tzw. jednorazowi agenci, z którymi nijaki "Andriej" (zapewne funkcjonariusz obcych służb specjalnych, prawdopodobnie Federalnej Służby Bezpieczeństwa) kontaktował się przez Internet. Kierowani przez profesjonalistę mogli być niebezpieczni. Na początku dostawali łatwe zadania (np. kolportaż ulotek czy malowanie haseł zniechęcających do wsparcia Ukrainy), potem trudniejsze, jak montaż monitoringu, a jak wynika ze śledztwa, później szykowano również działania dywersyjne na szlakach dostaw.

- Nie jest prawdą, że penetracja obcych służb na Podkarpaciu się zwiększyła. Ona cały czas była, może teraz ich zainteresowanie koncentrują się na linii dostaw. Wszystkie istotne służby działają w danych państwach. Mają różne cele. Służby specjalne nie działają doraźnie, ale długofalowo - tłumaczy dr hab. nauk o bezpieczeństwie, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego Andrzej Zapałowski (obecnie również poseł).

Struktury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego są odbudowywane

Dla niego, ale również dla wielu innych ekspertów, niezrozumiałe jest, dlaczego w 2017 r. podjęto decyzję o likwidacji wielu delegatur Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Polsce, m.in. w Rzeszowie i Olsztynie. Wojna w Ukrainie nie rozpoczęła się w lutym 2022 r., lecz w 2014 roku, gdy Rosja bezprawnie anektował półwysep krymski, podjęła działania w Donbasie, a w późniejszych latach prowadziła wojnę hybrydową, choćby wywołując kryzys migracyjny na granicy z Białorusią. Struktury ABW są obecnie odbudowywane, a do Rzeszowa, Olsztyna i innych miast już do 1 lipca powrócą delegatury.

- Rozpracowana przez ABW grupa jednorazowych agentów mogła być sygnałem od Rosji, abyśmy przekonali się, że oni wiedzą, gdzie można uderzyć. Z drugiej strony może faktycznie planowali coś, a nasi to wykryli i tym razem, szeroko w mediach ujawniając sprawę, to my dajemy Rosjanom sygnał, że wiemy o nich, a ludziom z Podkarpacia na przykładzie pokazujemy, jak werbują obce służby - twierdzi anonimowo były funkcjonariusz naszych służb.

W kwietniu obecnego roku polskie służby poinformowały o zatrzymaniu Polaka, który przygotowywał dla Rosji informacje, dzięki którym w Jasionce mogło dojść do zamachu na prezydenta Ukrainy Wołodymira Załeńskiego. Ukraiński przywódca często korzysta z podrzeszowskiego lotniska. Po tym incydencie minister-koordynator służb specjalnych zapowiada silniejszą ochronę lotniska w Jasionce koło Rzeszowa.

- Myślę, że minister miał na myśli ochronę kontrwywiadowczą, bo Amerykanie w miarę dobrze nasycili to lotnisko systemami obrony przeciwlotniczej. Do tej pory działania białoruskich czy rosyjskich służb na terenie Polski miały miękki charakter. Np. wykorzystywanie przestępczości zorganizowanej do zadaniowania określonych celów. Jednak w pewnym momencie mogą przejść do poważniejszych działań, tzw. twardych. Mogą do nich należeć punktowe zamachy terrorystyczne. Chodzi w nich nie o zniszczenie konkretnych obiektów czy transportów, ale o wywołanie w społeczeństwie poczucie permanentnego zagrożenia życia. Podkarpacie może być takim obszarem, w który takie działania mogą się zdarzyć. Trzeba do tego poważnie podchodzić – twierdzi A. Zapałowski.

Na szczęście przez ponad dwa lata obecnego konfliktu nie doszło do żadnego aktu sabotażu na ważnej, podkarpackiej linii dostaw. Nie było żadnych zakłóceń. A warto zauważyć, że to również szlak podróży na i z Ukrainy najprzeróżniejszych VIP-ów z różnych stron świata, na czele z prezydentem USA Joe Bidenem. Być może to efekt obaw Rosji o atak w kraju należącym do NATO. Jednak nie sposób nie zauważyć, że to również zasługa właściwej pracy polskich służb specjalnych, czego dowodem jest wyeliminowanie wspomnianej wcześniej grupy, która była przygotowywana do aktów dywersji.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24