Pogotowie ratunkowe a fałszywe zgłoszenia. Każdego dnia po pomoc medyczną dzwonią dowcipnisie

Sabina Tworek
Sabina Tworek
Krzysztof Kapica
Z nieuzasadnionym wzywaniem karetek pogotowia na co dzień muszą się mierzyć podkarpackie stacje pogotowia ratunkowego. Tego typu zgłoszenia stanowią około trzy czwarte wszystkich odbieranych przez dyspozytorów telefonów.

Obecnie, kiedy uwaga medyków skierowana jest głównie na walkę z koronawirusem, równolegle toczy się życie. Ratownicy medyczni wyjeżdżają codziennie do nagłych stanów zagrożenia zdrowia i życia.

- W 2019 roku dyspozytornia Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie otrzymała ok. 67 153 tys. zgłoszeń telefonicznych z prośbą o udzielenie pomocy – mówi Łukasz Hudzik, kierownik dyspozytorni medycznej w Rzeszowie.

- Karetki wyjeżdżały ok. 38 tys. razy. Niestety, wśród tych wyjazdów, zdarzyło się kilkanaście procent zgłoszeń „ślepych”, tzn. takich, kiedy zespół ratownictwa medycznego docierał pod wskazany adres i nie zastał tam chorego albo nieuzasadnionych, kiedy zgłaszający np. przedstawiał dyspozytorowi zupełnie inaczej stan chorego niż był on w rzeczywistości.

Wśród 67 153 odebranych połączeń telefonicznych dyspozytornia w Rzeszowie wysłała karetki 38 557 razy, a w 6 877 przypadkach odmówiła zadysponowania zespołów ratownictwa medycznego. Telefonicznie udzielono 12 304 porady. W 936 przypadkach medycy stwierdzili brak stanu zagrożenia życia lub zdrowia. Aż 8 479 wezwań okazało się zgłoszeniami fałszywymi i głuchymi.

Z nieuzasadnionymi wezwaniami muszą się także mierzyć pracownicy dyspozytorni Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego, obejmującego teren czterech powiatów: sanockiego, leskiego, brzozowskiego i bieszczadzkiego.

Tylko w okresie od 1 kwietnia do 31 grudnia 2019 roku karetki BPR wyjeżdżały do poszkodowanych ponad 10 tys. razy.

- Dyspozytorzy przyjmują codziennie kilkadziesiąt, a bywają dni, że dużo ponad sto telefonów – mówi Piotr Hołubowski, ratownik z podstacji w Ustrzykach Dolnych. - Niestety, sporą i niechlubną część wezwań stanowią zgłoszenia fałszywe, skutkujące tzw. wyjazdem bezpodstawnym.

Jak zaznacza Piotr Hołubowski, nawet najbardziej doświadczony dyspozytor nie jest w stanie odróżnić prawdziwego wezwania od głupiego żartu.

- Niestety, często zdarzają się osoby, które wzywają karetkę dla zabawy – mówi ratownik z Ustrzyk Dolnych. – Przykładem jest choćby mieszkaniec gminy Lutowiska, który na przestrzeni niespełna dwóch miesięcy dzwonił po karetkę kilkanaście razy. Za swoje zachowanie został ukarany grzywną w wysokości 5 tys. zł.

Czy to dużo?

- Biorąc pod uwagę to, że za każdym razem, kiedy Zespół Ratownictwa Medycznego jest zadysponowany do nieuzasadnionego wyjazdu, a ktoś inny zostaje pozbawiony szansy na szybką pomoc, zdecydowanie za mało – twierdzi Piotr Hołubowski.

Ratownik podaje również drugi przykład bezmyślnego zachowania.

- Pamiętam dramatyczne wezwanie którejś zimy do wypadku samochodowego na trasie Ustrzyki Dolne – Arłamów. Zgłaszającym był kierowca z „wschodnim” akcentem, który powiedział tyko, że wypadł z drogi, dachował, po czym wyszedł z samochodu, w którym została zakleszczona kobieta, a on traci przytomność i nie wie dokładnie, gdzie się znajduje. Po tych słowach rozłączył się, a jego telefon stracił sygnał.

Takie zgłoszenia zawsze powodują u ratowników szybsze bicie serca, wyrzut adrenaliny i spory stres. Rodzi to również ryzyko wypadku z udziałem ambulansu, który jadąc z dużą prędkością, stara się dotrzeć na miejsce zdarzenia w możliwie jak najszybszym czasie.

- Po przejechaniu około 40 km nie znaleźliśmy poszkodowanego ani rozbitego samochodu – mówi ratownik. – Było to jedno z wielu fałszywych wezwań.

Ratujemy życie, a nie leczymy

Jak zaznacza kierownik dyspozytorni w Rzeszowie, istnieje duża potrzeba edukacji na temat zadań ratownictwa medycznego.

- Należy podnosić społeczną świadomość tego, jak działa system opieki zdrowotnej po to, by w razie potrzeby pacjenci zwracali się o pomoc do właściwej jednostki – tłumaczy Łukasz Hydzik.

- Nocną i świąteczną opiekę lekarską świadczą odrębne podmioty, natomiast pogotowie ratunkowe służy nam w sytuacji zagrożenia życia. Dlatego też należy go wzywać jedynie w sytuacjach nagłych i ostrych.

Kierownik dyspozytorni stwierdza, że nieuzasadnione zgłoszenia stanowią około trzy czwarte wszystkich telefonów.

- Pamiętajmy, jeśli zespół ratowników medycznych wyjedzie np. do osoby z bólem nogi, w tym samym czasie może zabraknąć karetki dla poważnie rannych w zdarzeniu masowym – dodaje.

Kolejne karetki trafiły do podkarpackich stacji pogotowia [ZDJĘCIA]

ZOBACZ TEŻ: Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji robią pompki dla chorych dzieci

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie