Pokaż włodarzu, co masz w garażu. Zaglądamy do portfeli kandydatów na prezydenta Rzeszowa

Andrzej Plęs
Andrzej Plęs
Czy Grzegorz Braun „żyje z YouTube’a”, Marcin Warchoł głoduje, a Ewa Leniart bliska jest statusu milionerki? Prześwietlamy majątki kandydatów na prezydenta Rzeszowa.

Do polityki nie idzie się dla pieniędzy - rzekł klasyk. I jeśli brać na poważnie oświadczenia majątkowe osób na wysokich szczeblach służby narodowi, to… szału nie ma. Posadzkarz może „wyciągnąć” miesięcznie więcej niż sekretarz stanu, tym bardziej jeśli zarabia na czarno. A na ogół tak zarabia.

Jeśli wojewoda chce zarobić na przeprowadzce na fotel prezydenta wojewódzkiego miasta, to niech to będzie prezydentura Warszawy lub Poznania, ale nie Rzeszowa.

Przesiadka z fotela posła na tron władcy stolicy Podkarpacia też nie jest nobilitacją finansową, bo płace porównywalne, a darmowe przejazdy komunikacją publiczną już nie przysługują, bilet na pociąg samemu trzeba sobie opłacić. Immunitet poselski zresztą też nie przysługuje. A odpowiedzialność zawodowa niepomiernie wyższa niż pośród 460 posłów, których obowiązuje raczej odpowiedzialność zbiorowa, a nie jednostkowa, za los poddanych.

Niemniej jednak w służbie narodu z głodu umrzeć się nie da, jak sugerują oświadczenia majątkowe i rejestr korzyści materialnych czwórki kandydatów na prezydenta Rzeszowa.

Ewa Leniart, czyli oszczędnością i pracą…

Pokaż włodarzu, co masz w garażu. Zaglądamy do portfeli kandydatów na prezydenta Rzeszowa

Absolwentka Wydziału Prawa Filii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Rzeszowie, bo w 2000 roku taka jeszcze istniała. Potem trzy lata kierowania jednym z referatów rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Przez dwa następne dyrektorowała gabinetem wojewody Ewy Draus, że by po upadku pierwszego rządu PiS w 2007 objąć stanowisko dyrektora IPN w Rzeszowie. A „po godzinach” wykładała jeszcze w Zakładzie Historii Państwa i Prawa Uniwersytetu Rzeszowskiego. Od sześciu lat wojewoda podkarpacki, choć z kilkumiesięcznym antraktem, kiedy w 2019 została wybrana posłanką RP. W 2019 r. bezskutecznie starała się zdobyć mandat europosłanki, by z woli premiera RP w 2020 r. powrócić na stanowisko wojewody. I w rok od tego momentu rozpoczęła starania o władzę administracyjną nad Rzeszowem.

Z oświadczeń majątkowych wynika, że przez ostatnie lata służby publicznej majątku nie pomnożyła. W 2016 r. miała dom o powierzchni 170 m kw. na działce (0,62 ha), o wartości rynkowej ok. 500 tys. zł. Nadto trzy działki o łącznej powierzchni ok. 6 tys. m kw. i prawie 155 tys. zł. oszczędności. Plus 13 tys. USD i dwa samochody: dwuletnią wówczas Mazdę 6 i trzyletnią Toyotę RAV. Przez cały poprzedni rok zarobiła 180 tys. złotych brutto, na co złożyła się pensja dyrektora IPN, potem wojewody, i 46 tys. zł za wykłady na URz.

Po pięciu latach wartość jej majątku wzrosła, ale zobowiązania też. Prawie 137 tys. zł 14 155 USD oszczędności. Do posiadanego wcześniej domu na 170 m kw. (260 tys. zł) dołączył dom o powierzchni 115 m kw. (180 tys. zł) i mieszkanie (55,4 m kw.) o wartości 255 tys. zł. Wciąż ta sama działka (0,62 ha) o wartości 155 tys. zł. W żywej gotówce pani wojewoda zarobiła w 2019 r. 155,5 tys. zł brutto za kierowanie województwem, ponad 62 tys. zł za pracę w URz, prawie 135 tys. zł z tytułu renty rodzinnej i 5000 zł za wynajem mieszkania.

Z floty samochodowej pozostała Toyota RAV 6 z 2013 r.

A do spłacenia - dwa bankowe kredyty, zaciągnięte na zakup mieszkania i domu: 79,5 tys. zł oraz prawie 9 tys. franków szwajcarskich.

Grzegorz Braun - o wyższości YouTube’a nad dietą poselską

Pokaż włodarzu, co masz w garażu. Zaglądamy do portfeli kandydatów na prezydenta Rzeszowa

Reżyser, publicysta, wykładowca, działacz społeczny i polityczny, jak zaznaczył w oświadczeniu majątkowym. Prawie prezydent RP, ale jednak przegrał wybory w 2015 r. Prawie prezydent Gdańska, ale i te przegrał w 2019 r. Wygrał za to parlamentarne tego samego roku, czym zasłużył sobie na uposażenie poselskie.

Na maseczki - jak wiadomo - nie wydaje, choć niewielka to oszczędność. Gdzieś mieszkać musi, ale na pewno nie u siebie, bo nie jest ani właścicielem, ani współwłaścicielem żadnej nieruchomości. Z początkiem poselskiej kariery na koncie miał 11 tys. zł oszczędności i jeszcze 24 USD. Żadnych akcji, obligacji, udziałów w spółkach prawa handlowego, żadnych dochodów w radach nadzorczych. Wprawdzie jest założycielem i członkiem rady Fundacji Osuchowa i Fundacji Pobudka, ale w obu radach łącznie zarobił całe 0 zł, bo korzyści materialnych z członkostwa nie pobiera. Za to oboma realizuje program edukacyjny „Kościół, Szkoła, Strzelnica, Mennica”.

Dalej zaczyna się ciekawie: „Dodatkowo czerpię dochody z reklam w sieci internetowej, umieszczanych przez nadawcę YouTube”. A z tytułu praw autorskich, umów i tantiem autorskich zarobił w 2018 r. 69 tys. 634 zł i 46 groszy. Wtedy jeszcze samochodu żadnego własnego nie miał, miał za to jeden składnik majątku, wart więcej niż 10 tys. zł: książki.

Po kilku miesiącach w parlamencie nie tylko nie wzbogacił się, ale wręcz zbiedniał. Oszczędności stopniały mu do 3,3 tys. zł., a kapitał w walucie obcej z 24 do 10 USD. Wciąż żadnych akcji i obligacji, wciąż 0 zł z zasiadania w radach obu fundacji, wzrosły za do przychody z show businessu: ma prawach autorskich, tantiemach i reklamach „umieszczanych przez nadawcę moich programach autorskich na YouTube” zarobił w 2019 r. prawie 102 tys. zł. O uposażeniu poselskim nie wspomina, ani o tym, by nabył na własność samochód lub nieruchomość. Za najcenniejszy składnik swojego majątku wciąż uważa książki.

Marcin Warchoł, prawicowy kontynuator lewicowego prezydenta

Pokaż włodarzu, co masz w garażu. Zaglądamy do portfeli kandydatów na prezydenta Rzeszowa

Doktor habilitowany nauk prawnych, asystent min. Zbigniewa Ziobry latach 2006 - 2007, potem asystent Rzecznika Praw Obywatelskich, od 2019 r. poseł klubu Prawa i Sprawiedliwości, ale członek Solidarnej Polski, której legitymacji obiecał złożyć na okoliczność kandydowania w wyborach na prezydenta Rzeszowa. Obecnie sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości i pełnomocnika rządu do spraw praw człowieka.

W oświadczeniu majątkowym na koniec grudnia 2019 (a nawet dwóch oświadczeniach) zaznacza, że pracuje w Ministerstwie Sprawiedliwości i na Uniwersytecie Warszawskim. Pan minister dysponuje wspólnie z żoną mieszkaniem własnościowym o powierzchni 87 m kw. Poza tym jest wyłącznym właścicielem hektarowej działki i 14-arowej działki budowlanej. Co do zasobów gotówkowych oba oświadczenia majątkowe, składane w odstępie kilkunastu dni, różnią się nieco. W jednym - dysponuje prawie 32 tys. zł na koncie bankowym, i sumą ponad 1,2 tys. zł na drugim koncie. W drugim oświadczeniu podaje, że na tym pierwszym ma prawie 25 tys. zł, a na drugim koncie - prawie 3 tys. zł. Plus Hyundai Tucson z 2006 r. W korekcie oświadczenia majątkowego podaje, iż ma do spłaty ponad 244 tys. zł kredytu bankowego oraz prawie 18,5 tys. bankowej pożyczki. Oba oświadczenia majątkowe trudne do odczytania, bo kreślone odręcznie, pełne skreśleń i poprawek.

Nie chwali się, ile zarabia w ministerstwie sprawiedliwości. ”Widełki” płacowe w ministerstwach mówią, że na stanowisku sekretarza stanu zarabia się 8 768,16 zł pensji zasadniczej, 2 147,30 zł dodatku funkcyjnego i maksymalnie 1 753,63 zł dodatku za wysługę lat. W sumie daje to 12 669,1 zł miesięcznie brutto. Z pracy adiunkta uniwersyteckiego osiągnął przez rok 4644 tys. zł.

Konrad Fijołek - od kołyski człowiek z Rzeszowa

Pokaż włodarzu, co masz w garażu. Zaglądamy do portfeli kandydatów na prezydenta Rzeszowa

Rzeszowianin (czym się szczyci i co podkreśla) od kołyski, przez przedszkole, podstawówkę, liceum, studia socjologiczne, małżeństwo, po karierę samorządową. Przewodniczący klubu radnych rzeszowskich Rozwój Rzeszowa. Główny specjalista w podkarpackim urzędzie marszałkowskim.

W 2014 r., pracując w urzędzie marszałkowskim, zarobił 76,6 tys. zł brutto. I jeszcze 27,5 tys. zł brutto diety radnego. Był współwłaścicielem (50 proc.) domu o powierzchni 178 m kw., wartości 400 tys. zł plus mieszkania (67 m kw.) o wart. 220 tys. zł (własność w 1/6), działki pod domem (18 a) i garażu (33 m kw.) o wartości 120 tys. zł.

Przez 5 lat jego stan majątkowy niewiele się zmienił: ten sam dom o tej samej wartości, to samo 1/6 mieszkania, a i tu wartość nieruchomości się nie zmieniła. Podobnie w przypadku działki pod domem i garażu. Żadnych akcji, obligacji i udziałów w spółkach prawa handlowego. Za to 6 tys. zł oszczędności. Przybyła (w połowie 2020 r.) funkcja członka rady nadzorczej w Leskim Przedsiębiorstwie Komunalnym, co dało mu 3992, 20 zł dochodu brutto. I jeszcze 97 143,34 zł z pensji w urzędzie marszałkowskim i jeszcze 28 398,13 zł brutto diety radnego miejskiego, a poza tym 1,5 tys. zł za zasiadanie w radzie nadzorczej spółki Sport Lesko, zajmującej się zarządzaniem stadionów i pływalni, należących do Gminy Lesko. I na koniec 1977 zł dochodu ze źródła - „inne”.

Po stronie pasywów zapisał 187 tys. zł kredytu hipotecznego na budowę domu, z czego do spłaty zostało mu ok. 50 tys. zł.

Miliarderów Trumpów wśród kandydatów na prezydenta Rzeszowa nie ma, a walczą nie tylko o władzę i prestiż, ale też o niespełna 11 tys. zł miesięcznej pensji brutto. W 2019 r. prezydent miasta zarobił - włącznie z dodatkami i wysługą lat -145 tys. zł.

Wybory w Rzeszowie
Dodaj ogłoszenie