Polki pójdą na emerytury w wieku 53 lat, a Polacy 58? Kto zapracuje na świadczenia i opiekę zdrowotną? [24.02.20]

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Kolejna propozycja "pod obecnych wyborców" ma pomóc Andrzejowi Dudzie pokonać Małgorzatę Kidawę Błońską, kandydatkę Koalicji Obywatelskiej oraz pozostałych kandydatów w majowych wyborach prezydenckich. Szymon Starnawski /Polska Press
35 lat pracy i 35 lat emerytury – tak niebawem może wyglądać życie niejednej Polki. Prezydent Andrzej Duda chce, by każda kobieta nad Wisłą mogła przejść na emeryturę po przepracowaniu 35 lat, wliczając w to urlopy macierzyńskie. U mężczyzn staż uprawniający do odejścia z pracy miałby być o pięć lat dłuższy. Obietnica ta ma dać Dudzie zwycięstwo w majowych wyborach prezydenckich.

Prezydent może liczyć na poparcie związków zawodowych oraz tysięcy Polek i Polaków w wieku przedemerytalnym. Eksperci ostrzegają jednak, że rozwiązanie to pogłębi problemy na rynku pracy: w ciągu roku może zniknąć nawet 400 tys. wartościowych pracowników, których nie ma kto zastąpić. Co w tej sytuacji zrobią firmy, którym zawdzięczamy wzrost gospodarczy i rosnące wpływy do budżetu?

WIDEO: Trzy Szybkie

Ponieważ wiele Polek zaczęło przed laty karierę zawodową w wieku 18 lat (a nawet wcześniej), jest wysoce prawdopodobne, że na garnuszku ZUS będziemy mieli wkrótce panie 53-letnie – z perspektywą 35-letniego życia na emeryturze. W przypadku mężczyzn – do pięćdziesięciokilkuletnich górników-emerytów dołączyć mogą wkrótce ich rówieśnicy - przedstawiciele innych fachów, zwłaszcza fizycznych; tu potencjalny okres życia na emeryturze jest znacząco krótszy (ok. 25 lat) z uwagi na zdecydowanie krótsze życie mężczyzn.

Skuteczne w wyborach, lecz szkodliwe dla gospodarki

Z danych GUS wynika, że pracowników (pań i panów) spełniających proponowane przez prezydenta i związki kryterium stażowe jest obecnie ponad 400 tys. To potężna armia wyborców – w większości mocno zainteresowanych propozycją prezydenta Dudy i gotowych go z tego powodu poprzeć w majowej elekcji. Ludzie ci uważają emerytury stażowe za sprawiedliwsze od obecnie obowiązującego systemu – i mają sporo racji.

Dzisiaj osoby zaczynające kariery zawodowe późno, np. w wieku 26 lat, mają prawo przejść na emerytury w tym samym wieku, co ci, którzy pracują od szesnastego, bądź osiemnastego roku życia (kobiety w wieku 60 lat, mężczyźni – 65). Nakłada się na to sporo wyjątków i przywilejów, np. wspomnianych górników oraz mundurowych, prokuratorów, sędziów.

W efekcie przeciętny Polak pracuje tylko 33 lata, a przeciętna Polka – 30 (dla porównania: Szwed - 42 lata, a Czech – 36). Proponowany przez prezydenta i związki zawodowe próg (35 i 40 lat) na pierwszy rzut oka nie stanowiłby więc żadnego wyłomu w systemie. W rzeczywistości jednak byłby jednak kolejnym ciosem wymierzonym przez rząd polskiej gospodarce – a ściślej: rynkowi pracy.

W większości krajów Europy wiek emerytalny pań i panów jest identyczny i wynosi 67 lat, a w Holandii, Irlandii i Wielkiej Brytanii trwa nawet jego podwyższanie. Na początku mijającej dekady rząd PO i PSL też zaczął zrównywać i podnosić wiek emerytalny do 67 lat (u pań miało to trwać aż 40 lat), ale PiS, po dojściu do władzy w 2015 r., skasował tę reformę, przywracając poprzedni wiek: 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Warto przypomnieć, że to rozwiązanie wprowadzono w Polsce tuż po II wojnie światowej, gdy przeciętny Polak żył mniej niż 55 lat, a przeciętna Polka 61; dziś jest to odpowiednio – 74 (19 lat więcej) i 82 (21 lat więcej!)…

Obniżenie wieku było spełnieniem wyborczej obietnicy Andrzeja Dudy – w dużej mierze dzięki niej kandydat PiS wygrał w 2015 r. z ówczesnym prezydentem Bronisławem Komorowskim. Był to krok w Europie niespotykany i na dłuższą metę bardzo groźny dla gospodarki, ale z punktu widzenia taktyki wyborczej okazał się mistrzowski: ludzie w wieku okołoemerytalnym, zagrożeni w poprzednich latach bezrobociem, poczuli się bezpieczniej. I są do dziś wdzięczni Dudzie – oraz PiS.

Teraz sztab Dudy chce najwyraźniej powtórzyć ów manewr przy okazji reelekcji – nie przejmując się w ogóle sytuacją na polskim rynku pracy, która w coraz większym stopniu uderza w gospodarkę.

O 400 tysięcy pracowników mniej. I nie ma ich kto zastąpić

Głównym problemem pracodawców w Polsce jest od trzech lat brak pracowników. Dotyczy on właściwie wszystkich sektorów i branż, odnosi się zarówno do robotników, jak i specjalistów czy menedżerów. Już teraz nie obsadzone pozostaje co trzecie stanowisko informatyka oraz inżyniera w przemyśle (w branży motoryzacyjnej niedobory sięgają 40 proc.) oraz co czwarte stanowisko logistyka. W usługach medycznych i opiece deficyt przekroczył także 25 proc. ogółu stanowisk. W energetyce i budownictwie – 20 procent.

Część wykonawców prostych i powtarzalnych prac fizycznych można w miarę szybko zastąpić automatami i robotami lub imigrantami (pod warunkiem zasadniczych uproszczeń i ułatwień w przepisach i procedurach dotyczących zatrudnienia cudzoziemców), w niektórych branżach, zwłaszcza w usługach, jest to jednak bardzo trudne. Największym zagrożeniem dla naszej gospodarki jest jednak brak wysokiej klasy specjalistów i menedżerów w innowacyjnych branżach.

W zgodnej opinii ekspertów, do owego deficytu walnie przyczyniło się właśnie obniżenie wieku emerytalnego przez PiS. Wprawdzie rząd podkreślał, że nowy-stary wiek to tylko przywilej, a nie coś, z czego koniecznie trzeba skorzystać. Ba, radził, by kierować się tutaj zdrowym rozsądkiem, zgodnie z zasadą „im dłużej pracujesz, tym więcej otrzymasz”. W praktyce okazało się jednak, że uprawnieni masowo przeszli na garnuszek ZUS. Dotyczy to zwłaszcza 60-letnich kobiet.

Wedle ZUS, w 2010 r. na emeryturę przeszło 92,3 tys. Polek i Polaków, w 2011 – 102,5 tys., w 2012 – 120 tys., w 2013 – 104,4 tys., w 2014 – 158,2 tys., w 2015 – 224,4 tys., w 2016 – 229,4 tys., natomiast po obniżeniu wieku emerytalnego: w 2017 – 417 tys. i w 2018 – 355 tys. W pierwszym półroczu 2019 r. przybyło kolejnych 133 tys. emerytów. Czyli w pełne trzy lata będzie to – najpewniej - ponad milion. Większość to kobiety.

Dane te – oraz wstępne badania opinii zainteresowanych - sugerują, że po wprowadzeniu emerytur stażowych liczba młodych emerytów lawinowo wzrośnie. Nakłada się to na coraz bardziej dramatyczną sytuację demograficzną: w 2020 r. ustawowy wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn) osiągnie ponad 700 tys. Polek i Polaków, natomiast w dorosłość wkroczy zaledwie 360 tys. Nie ma więc mowy o zastępowaniu w pracy jednego pokolenia przez drugie: deficyt przekracza 300 tys. osób rocznie! Emerytury stażowe pogłębią ten problem.

Wedle wyliczeń organizacji pracodawców, do 2025 roku polskiej gospodarce zabraknie co najmniej 1,5 mln pracowników. Jeśli PiS przyjmie rozwiązanie Andrzeja Dudy – będzie to ponad 2,5 mln. Pojawia się pytanie: kto zapracuje na świadczenia milionów emerytów oraz ich opiekę zdrowotną i socjalną, która przy wydłużającym się życiu wymaga znacząco wyższych nakładów. Pytanie to dotyczy zwłaszcza Polek, które postanowią na garnuszku ZUS przeżyć 35 i więcej lat, czyli tyle samo, ile wcześniej pracowały.

Na dniach ZUS ma przedstawić analizy dotyczące proponowanej regulacji.

Kto skorzysta, ten straci i będzie musiał wyżyć za tysiąc złotych

Z danych GUS wynika, że 12 proc. Polek dostało w tym roku emeryturę poniżej minimalnej. Lawinowo, w tempie ponad 30 proc. rocznie, przybywa tzw. groszowych emerytek – rekordzistka dostaje 4 grosze miesięcznie, czyli 300 razy mniej niż kosztuje obsługa jej konta w ZUS; osób takich jest już prawie ćwierć miliona! Ponad 60 proc. Polek dostaje poniżej 2 tys. zł brutto, czyli 1680 zł na rękę. Ponad 3 tys. zł na rękę otrzymuje z ZUS zaledwie 5 proc. nowych emerytek. U mężczyzn jest to 30 procent.

Oficjalne prognozy ZUS pokazują, że świadczenia kolejnych pokoleń emerytów będą, mimo waloryzacji, relatywnie niższe niż dziś. Są podstawowe dwa powody: będziemy najpewniej żyli coraz dłużej, zaś w gronie ubezpieczonych stale przybywa tych, którzy nie pracowali przed 1999 rokiem (kiedy przeprowadzono reformę), a więc nie mają wypracowanego i naliczonego tzw. kapitału początkowego.

Pokolenie obecnych 50-latków ma w większości na swych kontach w ZUS, oprócz składek gromadzonych po zmianie systemu w 1999 r., także kapitał początkowy z tytułu wcześniejszej pracy. Kwoty te są różne, zależne od tego, ile i jak długo ktoś wcześniej zarabiał. W przypadku 50-letniej kobiety zarabiającej od 20 roku życia średnią krajową może to być jakieś 200 tys. zł ekstra. To dużo, zważywszy, że osoba zarabiająca przez 35 lat kariery zawodowej równowartość obecnych 4 tys. zł brutto, czyli dość sporo, odłoży przez cały ten czas na koncie w ZUS niespełna 350 tys. zł. Owo 350 tys. plus 200 tys. zł (kapitał początkowy) podzielone przez 253 (liczba pozostałych miesięcy życia) da jej w wieku 60 lat dość przyzwoite świadczenie – w wysokości 2,2 tys. zł. Jeśli taka osoba zdecyduje się popracować o dwa lata dłużej, jej emerytura wzrośnie do 2,8 tys. zł.

Tymczasem Polka mająca dziś 40 lat lub mniej nie zgromadziła na koncie w ZUS kapitału początkowego (bo mało która pracowała przed rokiem 1999), czyli owych – średnio – 200 tys. zł. Cały jej kapitał to wyłącznie składki gromadzone w toku kariery zawodowej. Jeśli zarabia ok. 4 tys. zł, to w wieku 60 lat będzie miała tylko 350 tys. zł, które ZUS podzieli przez 253 (lub więcej, jeśli statystyczne trwanie życia w Polsce się wydłuży), co da niespełna 1,4 tys. zł brutto, czyli niecałe 1200 zł na rękę.

A mówimy tu o kobiecie zarabiającej przez większość życia w okolicach średniej krajowej. 70 proc. pań w Polsce zarabia mniej i nie płaci składek przez 35 lat średnio przez 30.

ZUS wskazuje, że dzisiaj tzw. stopa zastąpienia, czyli relacja między wysokością emerytury a dotychczasowymi zarobkami, jest w Polsce przyzwoita i przekracza 50 proc. Ale w perspektywie 20 lat (interesującej dla obecnych 40-latek) ma spaść do ok. 30 proc. A może nawet poniżej 25 proc. Propozycja prezydenta Dudy znacząco zwiększa prawdopodobieństwo spełnienia takiej czarnej wizji.

W obecnym systemie jedynym sposobem na uchronienie się przed totalna nędzą na starość jest wydłużenie okresu aktywności zawodowej, bez oglądania się na obniżony wiek emerytalny. Oraz gromadzenie dodatkowych oszczędności, nie tylko w bardzo korzystnym dla pracowników systemie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK), który właśnie wystartował, ale też w innych formach.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Polki pójdą na emerytury w wieku 53 lat, a Polacy 58? Kto zapracuje na świadczenia i opiekę zdrowotną? [24.02.20] - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2,156

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Nie uchwalą emerytur stażowych przed wyborami Duda stracił mój głos zyska Kosiniak

K
Ka
24 lutego, 7:43, Monika:

Ja chcę mieć po prostu wybór!!! Niech się ci wielcy eksperci nie martwią o to, że wg nich za małą emeryturę dostanę, jeśli przejdę na nią 2 lata przed 60-tką. A może mi tyle wystarczy, bo mam jeszcze męża, który nieźle zarabia! Chcę mieć wybór! Jeśli za mało mi zaproponują, to będę pracować dalej ale niech to będzie moja decyzja i mój wybór, a nie przymus harowania do śmierci. A to, żeby tą ilość emerytów ograniczyć wystarczy dać taką możliwość np. 2 lata przed osiągnięciem wieku: kobiety 58, mężczyźni 63 i tyle w temacie.

Walczymy o 35/40 proszę pamiętać.

K
Ka
24 lutego, 11:13, Dyrektor w zakładzie:

Jestem wykształconym człowiekiem pracuję jak normalnemu człowiekowi przystoi ale jestem za tym aby pracownicy po przepracowaniu 40 lat mieli prawo przejścia na godną emeryturę , nie ubliżając im oni już nie mają sił na efektywną pracę na ich etaty czekają młodzi ludzie którzy zrobili by więcej i lepiej a starsi już odłożyli na siebie w Zusie to dlaczego im bronić

Dziękuję za mądry komentarz. Szkoda że w Rządzie mają inne zdanie. Ale nic, czekamy na program Prezydenta A. Dudy. Oby ludzie nie poszli za Kamyszem bo on obiecał te emerytury a zapomnieli już że kiedyś podniósł wiek na 67 K/M. To pis obniżył na 60/65.i to jest FAKT

z
zimny_rozsądek
24 lutego, 11:09, Biedak:

Jeżeli PiS nie wprowadzi wcześniejszych emerytur to PO każe nam pracować do śmierci tak że należy głosować na Dudę bo w nim nadzieja dla zwykłych starych ludzi a reszta to złodziejstwo i egoiści którzy by wykożystali naród za kilka srebrników

Nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Wcześniejsze emerytury to niższe emerytury - po prostu dostaniesz kilka srebrników za głos w wyborach na PiS... Oni się obłowią na posadkach w spółkach skarbu państwa, a ty będziesz na starość wrzucał do garnka obietnice wyborcze!!!!

K
Krzysztof
A kiedy uchwalą emerytury stażowe. Emerytury stażowe były obiecane i co gdzie one są. Gdzie to spełnianie obietnicy wyborczej. Nie ma pieniędzy Mam pomysł żeby zmniejszyć koszty. Niech przyszli emeryci zjedzą bezrobotnych. Im więcej tym lepiej dla mnie. Po drugie zabrać dotacje na te wszystkie partie polityczne. Po trzecie niech każdy płaci na ZUS między innymi sędziowie, prokuratura, mundurowi. Wprowadzenie emerytury stażowej. A nie że pójdzie na emeryturę pracując zaledwie kilka lat. Uszczelnić wydatki a nie patrzeć skąd wziąć czy podnosić podatki.I nikt nam nic nie DAJE emerytury wypracowaliśmy sobie sami. A emerytury powinny być tylko stażowe a nie żaden wiek emerytalny. Całe życie przesiedzi na zasiłkach 65 roku życia będą brać emeryturę taką jak ja po 40 latach pracy
D
Dyrektor w zakładzie

Jestem wykształconym człowiekiem pracuję jak normalnemu człowiekowi przystoi ale jestem za tym aby pracownicy po przepracowaniu 40 lat mieli prawo przejścia na godną emeryturę , nie ubliżając im oni już nie mają sił na efektywną pracę na ich etaty czekają młodzi ludzie którzy zrobili by więcej i lepiej a starsi już odłożyli na siebie w Zusie to dlaczego im bronić

B
Biedak

Jeżeli PiS nie wprowadzi wcześniejszych emerytur to PO każe nam pracować do śmierci tak że należy głosować na Dudę bo w nim nadzieja dla zwykłych starych ludzi a reszta to złodziejstwo i egoiści którzy by wykożystali naród za kilka srebrników

G
Gość
24 lutego, 10:19, Gość:

Panie szybciej na emeryturę niż panowie. A co na to feministki?

To że te feministki urodziły dzieci,wychowały je jednocześnie pracując,nie mówię już o dbaniu po pracy o dom i o was.

G
Gość

Panie szybciej na emeryturę niż panowie. A co na to feministki?

M
Monika

Ja chcę mieć po prostu wybór!!! Niech się ci wielcy eksperci nie martwią o to, że wg nich za małą emeryturę dostanę, jeśli przejdę na nią 2 lata przed 60-tką. A może mi tyle wystarczy, bo mam jeszcze męża, który nieźle zarabia! Chcę mieć wybór! Jeśli za mało mi zaproponują, to będę pracować dalej ale niech to będzie moja decyzja i mój wybór, a nie przymus harowania do śmierci. A to, żeby tą ilość emerytów ograniczyć wystarczy dać taką możliwość np. 2 lata przed osiągnięciem wieku: kobiety 58, mężczyźni 63 i tyle w temacie.

G
Gość
23 lutego, 20:06, ciekawe przeliczenie:

35 lat życia ze składki ok.19 % pensji ?

Ciekawe co na to matematyka ?

Nawet jakby przyjąć dobrą waloryzację/korzystne oprocentowanie - to finalnie będzie to niewielkie świadczenie .

W takie życie chce prezydent wpakować ludzi ?

24 lutego, 05:18, Monter:

Oni sami się pchają na żebraków do końca życia.

A teraz do roboty i nie marudzić

Mądry człowiek nie nie myślał tylko o tym,że kiedyś Państwo da ,po swojemu też odkładał ,teraz tylko chce odzyskać swoje pieniądze żeby jeszcze zdążyć trochę oddychnąć od pracy zawodowej

G
Gość
23 lutego, 18:45, Słaby:

Sami sobie pracujcie do śmierci ja mam przepracowane 42 lata i nie mam zdrowia a to są moje pieniądze które ja wypracowałem i od nich wara

23 lutego, 18:54, Monter:

Wara to duża warga a twoje pieniądze poszły sie je..... bać na bierząco dawno temu. Na 1 emeryta musi pracować 5.To znaczy żeby dostać emeryturę musisz jeszcze poczekać aż statystycznie zbliżysz się do św. Piotra

23 lutego, 20:03, Gość:

Głupie komentarze POmylonych. Każdy powinien sam decydować o swoim życiu i co mu jest potrzebne.

24 lutego, 06:22, Gość:

ok .pracuj nawet20 lat ale wara od zasiłków z pieniędzy ludzi .którzy pracują dłużej bo chcą godnie żyć

Dwadzieścia lat pracują Ci,którzy właśnie nie mają stażu a nie wiek,więc nie wypowiadaj się o ludziach którzy mają przepracowane 40 lat stażu,to oni pracują za nich

G
Gość
23 lutego, 18:45, Słaby:

Sami sobie pracujcie do śmierci ja mam przepracowane 42 lata i nie mam zdrowia a to są moje pieniądze które ja wypracowałem i od nich wara

23 lutego, 18:54, Monter:

Wara to duża warga a twoje pieniądze poszły sie je..... bać na bierząco dawno temu. Na 1 emeryta musi pracować 5.To znaczy żeby dostać emeryturę musisz jeszcze poczekać aż statystycznie zbliżysz się do św. Piotra

23 lutego, 20:03, Gość:

Głupie komentarze POmylonych. Każdy powinien sam decydować o swoim życiu i co mu jest potrzebne.

ok .pracuj nawet20 lat ale wara od zasiłków z pieniędzy ludzi .którzy pracują dłużej bo chcą godnie żyć

M
Monter
23 lutego, 20:06, ciekawe przeliczenie:

35 lat życia ze składki ok.19 % pensji ?

Ciekawe co na to matematyka ?

Nawet jakby przyjąć dobrą waloryzację/korzystne oprocentowanie - to finalnie będzie to niewielkie świadczenie .

W takie życie chce prezydent wpakować ludzi ?

Oni sami się pchają na żebraków do końca życia.

A teraz do roboty i nie marudzić

G
Gość
23 lutego, 20:39, WOLNY:

Nie ma staźu nie ma glosów. Wyborców się nie oszukuje. 1. Problem polega na tym, że obietnice były nieco większe. Otóż 5 maja 2015 r. Piotr Duda w imieniu Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” podpisał z kandydatem na Prezydenta RP Andrzejem Dudą „Umowę programową” oraz oficjalnie udzielił mu poparcia. W tejże umowie znalazł się zapis, że Andrzej Duda już jako prezydent będzie prowadzić politykę zmierzającą „do powiązania uprawnień emerytalnych ze stażem pracy.

To była reklama

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3