NOWINY24
    POPULARNE

    To czytają inni

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    To czytają inni

    • 11 listopada handel bazarowy w Rzeszowie kwitł
    • Na obwodnicy Radymna zderzyły się 3 osobówki i TIR
    • Podkarpackie odzywki czyli przezwiska w gwarze

    Polska porcelana - przekazują ją sobie pokolenia

    Polska porcelana - przekazują ją sobie pokolenia

    Wanda Mołoń

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    - Piękna, przedwojenna waza do zupy wyprodukowana w fabryce porcelany Koenigszelt (dzisiejszej "Karolinie”) to jedno z ulubionych cacek Sylwii

    - Piękna, przedwojenna waza do zupy wyprodukowana w fabryce porcelany Koenigszelt (dzisiejszej "Karolinie”) to jedno z ulubionych cacek Sylwii Tulik. ©Fot. KRYSTYNA BARANOWSKA

    Zagościła na polskich stołach dopiero w drugiej połowie XVIII wieku. Rozkochani w kruchych cackach możni tego świata zamawiali w rodzimych, a także światowych manufakturach serwisy złożone z setek sztuk. Pieczołowicie przechowywaną przekazywano z pokolenia na pokolenie.
    - Piękna, przedwojenna waza do zupy wyprodukowana w fabryce porcelany Koenigszelt (dzisiejszej "Karolinie”) to jedno z ulubionych cacek Sylwii

    - Piękna, przedwojenna waza do zupy wyprodukowana w fabryce porcelany Koenigszelt (dzisiejszej "Karolinie”) to jedno z ulubionych cacek Sylwii Tulik. ©Fot. KRYSTYNA BARANOWSKA

    Radziwiłłowie, Czartoryscy, Potoccy, Sapiehowie znakowali serwisy herbami rodowymi, często z datą zaślubin dzieci. Każda wytwórnia znakowała swoje wyroby niepowtarzalną pieczęcią - nazwą miejscowości, pierwszą literą miejsca manufaktury, charakterystycznym rysunkiem, kolorem, datą powstania zakładu. Wazy, talerze, dzbanki, filiżanki zdobiono motywami charakterystycznymi dla danej epoki. Malowano kwiaty, trawy, liście, żołędzie, owoce, warzywa, ptaki, motyle, meandry, girlandy, floresy, sceny rodzajowe, wzory ornamentalne, motywy wschodnie i antyczne.

    Pierwsza porcelana od Czartoryskich

    Pierwszą polską manufakturę porcelany zawdzięczamy Józefowi Klemensowi Czartoryskiemu.
    Magnat założył fajansjarnię we własnych dobrach, w malutkim miasteczku Korzec na Wołyniu, a kierowanie nią powierzył sprowadzonemu z Warszawy Franciszkowi Mezerowi, płacąc mu miesięcznie 10 czerwonych złotych. Pierwsze wyroby fajansowe, głównie użytkowe naczynia stołowe, wyprodukowano w roku 1784.

    Kiedy okazało się, że w pobliskiej Dąbrówce znajdują się złoża glinki kaolinowej, Mezer wraz z bratem Michałem, zaczęli starać się o uzyskanie twardej porcelany. W sześć lat później - rok 1790 - prezentowali już pierwsze egzemplarze porcelany królowi Stanisławowi Augustowi (a mistrz otrzymał w podzięce królewski pierścień). Wprawdzie masa porcelanowa koreckich wyrobów była zrazu nieco gruboziarnista, o żółtawokremowej barwie, ale z czasem uzyskano jakość o czystej bieli i spoistej strukturze.

    Na początku drogi szukano inspiracji modelarskich w wyrobach miśnieńskich, wiedeńskich, francuskich. Nie kopiowano wiernie zagranicznych wzorów traktując je, jako punkt wyjścia do indywidualnych rozwiązań wzorniczych. Motywem zdobniczym najczęściej była róża (pąk, rozwinięty kwiat, wiązanka), bratki, bławatki, niezapominajki, a także krajobrazy (na filiżankach z koreckiego okresu widnieje głowa Tadeusza Kościuszki). Serwis kawowy dla carycy Katarzyny II ozdobiony był miniaturowymi portretami cesarzowej.

    Porcelana i z Boguchwały

    Modne wzory na filiżankach


    Współczesne wyroby nawiązują do historycznego wzornictwa i zdobień, odzwierciedlają aktualne trendy, bądź bywają udaną mieszanką starego z nowym. Stołowe komplety obiadowe, herbaciane, kawowe miewają formy kuliste, owalne, gruszkowate, stożkowate, kanciaste, niekiedy z ażurową plecionką na brzegach. Uchwyty filiżanek, dzbanków, waz miewają zaskakujące rozwiązania - od prostego bądź delikatnie zawijanego ucha do pastorału, głowy meduzy, płatów kwiatu, postaci łabędzia, baraniej, lwiej, ptasiej główki itd. Podobnie stylizowano i złocono uchwyty przy wazach.

    Jak zdobiono porcelanę dawniej?

    - Na serwisach najczęściej pyszniły się kwiaty - bukiety lub pojedyncze elementy - róże, tulipany, goździki, narcyze, osty, konwalie, chabry, winne grona, kompozycje z owoców i warzyw, żołędzie, pejzaże z architekturą, girlandy, fantastyczne zwierzęta, ptaki, motyle, owady, motywy wschodnie, ale także miniatury bohaterów narodowych - wymienia pani Sylwia. - Przy czym bardzo powszechne były i są - przybrzeżne szlaczki z kwiatów, roślin, wzorów geometrycznych. Sporo jest na porcelanie motywów malarskich z Klimta, Renoira, van Gogha, Moneta, Łempickiej.



    Korecka manufaktura produkowała przez pół wieku pozostawiając trwałe ślady w rozwoju polskiej wytwórczości ceramicznej. W wieku XVIII porcelana była tak cenna, że natychmiast po wypaleniu stawała się przedmiotem zbieractwa. Magnaci organizowali własne porcelaniarnie dla pieniędzy i prestiżu. Aleksander August Zamoyski założył fabrykę w Tomaszowie Lubelskim. Jacek Małachowski, były wielki kanclerz koronny założył fajansjarnię w Ćmielowie k. Opatowa.

    W Chodzieży powstała fabryka fajansu przy pomocy ówczesnego rządu pruskiego (zakład miał gospodarczo zaktywizować miasteczko położone z dala od traktów handlowych). W wielu domach do dzisiaj posiadają zestawy stołowej porcelany wytwarzanej w Boguchwale. Bogate tradycje ceramiczne zachowują ziemie śląskie. Wałbrzych zawdzięcza je Karlowi Kristerowi, ślązakowi z Nysy, malarzowi-ceramikowi z praktyką w niemieckich, francuskich i szwajcarskich fabrykach porcelany. Luksusową porcelanę stołową produkowano w Tułowicach, a w bardziej współczesnych czasach dołączyła fabryka w Książu.

    Polska porcelana wielu firm dorównuje jakością renomowanym fabrykom europejskim.

    Waza pod rynną

    Przedwojenną wazę do zupy wyprodukowaną w fabryce porcelany Koenigszelt w Jaworzynie Śląskiej k. Świdnicy znaleziono pod rynną. Sylwia Tulik, kierownik firmowego sklepu Rosenthal na rzeszowskim Rynku, zapamiętała, że jej ojciec Jan Tulik, poeta i pisarz osiadły w Krośnie, widząc porcelanę gromadzącą deszczówkę zapytał właścicielkę domu, czy nie podarowałaby mu wazy.

    - Uchwyty naczynia tworzą dwie lwie głowy, dołożyłam jedynie sznurek atłasowy oplatając nim krawędzie wazy. Jest pęknięta, więc układam w niej suche kompozycje. Z tej samej fabryki mam również półmisek. Koenigszelt od 1945 roku produkował już jako polskie przedsiębiorstwo państwowe, a od 1954 roku zaczął używać marki "Karolina". Wyroby sygnują napisem Karolina znajdującym się pod koroną.
    Pani Sylwia odnajduje w starej porcelanie wspomnienia, urodę, elegancję, duszę. Uważa, że przedmioty z historią były bardziej przemyślane, wyważone, dopieszczone. A szanujące się firmy produkują przez lata komplety, które można uzupełnić, jeśli stłuczemy jakiś element.

    Z glinki, skalenia i krzemionki

    Porcelana zajmuje najwyższą półkę wśród ceramicznych wyrobów. Powstaje w wyniku wypalania w temperaturze do około 900 st. C mieszaniny białej glinki kaolinowej, skalenia i krzemionki z dodatkiem wody. "Wypalona porcelana tzw. biskwit po-krywana jest lśniącą, białą glazurą będącą wodnym roztworem tych samych składników, które tworzą masę porcelanową, oraz pewnej ilości dodatkowych topników. Po ponownym wypaleniu w temperaturze ok. 1400 st. C, glazura przechodzi w stan szkliwa, trwale zespalając się z masą. Nadaje to produktowi właściwości nieosiągalne przez majolikę i fajans - gładkość powierzchni, tak bardzo cenioną cienkościenność, prześwitywalność i dźwięczność przy uderzeniu" (opisuje Teresa Jabłońska, autorka publikacji "Dawne zastawy stołowe").

    Zanim Johannowi Böttgerowi, alchemikowi Augusta Mocnego, elektora saskiego i króla polskiego, udało się uzyskać masę porcelanową (wówczas założono słynną manufakturę w Miśni), do Europy napływały wyroby z Chin, gdzie wyrabiano porcelanę od co najmniej VII wieku, oraz Japonii. Bogato zdobione egzotycznymi wzorami niejednokrotnie przewyższały cenę srebra. Nie udało się do końca utrzymać w tajemnicy sposobu produkcji miśnieńskiej porcelany, dlatego wkrótce manufaktury zaczęły powstawać poza Saksonią - w Wiedniu, Berlinie, Sevres pod Paryżem. Z Miśni wychodziły serie figurek obrazujących polską szlachtę w narodowych strojach.

    W sarmackiej Polsce wyroby z fajansu i porcelany nazywano farfurami i farfurkami. Farfurnie prześcigały się w zdobieniu naczyń tak dalece, że niejednokrotnie półmiski, wazy i patery przypominały raczej rzeźby niż naczynia, w których podawano jadło. A serwisy stołowe magnatów składały się z tysięcy elementów - talerzy, talerzyków, filiżanek, dzbanków, cukiernic, waz, pater, mis, salaterek, pojemników na masło, marmoladę, miód, solniczek, pieprzniczek, sosjerek, bombonierek na biszkopty, po pudernice do posypywania cukrem ciasteczek. Półmiski, na których podawano ryby, zupełnie nie przypominały półmisków na pasztety mających formę gęsi lub kaczki, sztućce obowiązkowo leżały na specjalnych koziołkach, naczynia na sól i pieprz podtrzymywały tłuściutkie putta, a pokrywkę wazy unoszono chwytając za… gruszkę.

    Ucho z łabędzia

    - Cenną porcelaną zastawiamy stół podczas szczególnych okazji - mówi pani Sylwia, podkreślając kruchym serwisem wyjątkowość chwili, wyrażając szacunek dla gości. Przypomina, że zanim zaczęto dekorować stoły kwiatami, nasze prababki zdobiły je porcelanowymi figurkami, postaciami ludzi lub zwierząt, scenkami rodzajowymi, scenami mitologicznymi itd.

    Piękne, kruche cacka eksponujemy w witrynach lub serwantkach. I przekazujemy, nawet zdekompletowane, kolejnym pokoleniom.

    Literatura źródłowa - "Dawne zastawy stołowe" Teresy Jabłońskiej, "Polska porcelana" Elżbiety Koweckiej, Marii i Jerzego Łosiów, Leona Winogradowa

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo