Polska - Węgry 28:31. Brutalne pożegnanie z marzeniami

Michał Rygiel
Karolina Kudłacz-Gloc zeszła z boiska po brutalnym faulu rywalki, ale wykazała się ogromną determinacją i wróciła do gry
Karolina Kudłacz-Gloc zeszła z boiska po brutalnym faulu rywalki, ale wykazała się ogromną determinacją i wróciła do gry Wojciech Szubartowicz
Polki przegrały z Węgierkami, a to kończy marzenia o awansie. Naszym szczypiornistkom potrzebny jest prawdziwy cud, ale tego próżno oczekiwać

To miał być trudny mecz, to miała być walka o każdy centymetr parkietu. I była, ale najpierw Polki musiały wygrać ze sobą, a dopiero potem pokonać Węgierki. A to się nie udało.

Nie można odmówić Polkom ambicji i zaangażowania, lecz na tle rywalek były po prostu zdecydowanie słabsze. Brakowało pomysłów na zdobywanie bramek, nie było w akcjach zawodniczek Leszka Krowickiego wystarczającej dynamiki, większość goli padało po wymuszonych akcjach albo chwilowych przebłyskach.

Węgierki zaś długo się rozkręcały, lecz gdy złapały odpowiedni rytm, to nawet bardzo dobrze dysponowana podczas niemieckiego turnieju Adrianna Płaczek nie była w stanie powstrzymać rozpędzonych „Madziarek”.

Show przeciwniczek rozpoczął się w drugiej połowie - pierwsza dawała jeszcze nadzieję na uratowanie wyniku i wygraną. Jednak tuż po rozpoczęciu drugiej odsłony podopieczne byłego selekcjonera reprezentacji Polski, Kima Rasmussena, zdobyły trzy gole z rzędu. W bramce znakomicie spisywała się Bianka Biro.

Polki zdobywały bramkę, Węgierki odpowiadały dwoma. Nasze reprezentantki długo i mozolnie budowały swoje poczynania ofensywne, zaś rywalki robiły, co chciały. Ich rzuty wpadały z każdej pozycji, rozgrywające rozprowadzały defensywę Polek wedle życzenia. Polot i szybkość ataków imponowały. Po golu Nadine Schatzl na 24:16 dla Węgier w 43 minucie spotkania stało się jasne, że cudu nie będzie.

Chwilę później czerwoną kartkę dostała Anett Kisfaludy, która brutalnie sfaulowała Karolinę Kudłacz-Gloc. Do tego momentu rozgrywająca starała się ciągnąć grę tej kadry, a po jej wymuszonym zejściu Polki posypały się kompletnie. Powrót kapitan dał chwilę nadziei, lecz deficyt był zbyt duży.

Na podsumowania i analizy przyjdzie czas. Dziś trzeba wygrać z Argentyną, a potem sięgnąć po Puchar Prezydenta, czyli zająć 17. miejsce. To marne pocieszenie, ale na tę chwilę wręcz obowiązek Polek.
Polska - Węgry 28:31 (11:13)

Polska: Gawlik, Płaczek - Achruk 6, Kobylińska 4, Kudłacz-Gloc 8, Janiszewska 3, Grzyb 4, Drabik 2, Górna, Lisewska, Michałów, Roszak 1, Szarawaga, Urtnowska, Zych.
Węgry: Biro, Janurik - Bodi 5, Gorbicz 5, Hafra 1, Kisfaludy 2, Klivinyi 3, Kovacs, Kovacsics 8, Lukacs1, Mayer, Meszaros, Schatzl 4, Szekeres 1, Szollosi-Zacsik 1.

Pozostałe mecze: Szwecja - Argentyna, Czechy - Norwegia. Dziś: Polska - Argentyna (godz. 14, TVP Sport), Czechy - Węgry (18), Norwegia - Szwecja (20.30).

ReprezentacjaMeczePunktyBramki
1. Norwegia36101:63
2. Czechy3489:83
3. Szwecja3491:87
4. Węgry44108:98
5. Polska42106:125
6. Argentyna3058:97

Z grupy awansują cztery najlepsze drużyny.

Wideo

Materiał oryginalny: Polska - Węgry 28:31. Brutalne pożegnanie z marzeniami - Gazeta Wrocławska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie