Polski muzyk na japońskim statku

Jan Miszczak
Rafał Karasiewicz: - Za plecami mam Seszele. ARCHIWUM
Luksusowe pokoje-kabiny, supermarket, cztery puby, sala koncertowo-taneczna, kino, teatr, sauna, basen, siłownia. To wszystko było na japońskim statku, który bardziej przypominał czterogwiazdkowy hotel. Kogo stać na 3-miesięczny rejs takim statkiem za 300 tys. dolarów? Japońskich emerytów. Wraz z nimi pływał przemyślanin, student Akademii Muzycznej we Wrocławiu Rafał Karasiewicz. Dla przyjaciół Karaś.

Luksusowe pokoje-kabiny, supermarket, cztery puby, sala koncertowo-taneczna, kino, teatr, sauna, basen, siłownia. To wszystko było na japońskim statku, który bardziej przypominał czterogwiazdkowy hotel. Kogo stać na 3-miesięczny rejs takim statkiem za 300 tys. dolarów? Japońskich emerytów. Wraz z nimi pływał przemyślanin, student Akademii Muzycznej we Wrocławiu Rafał Karasiewicz. Dla przyjaciół Karaś.
Na imieninach u zaprzyjaźnionego wrocławskiego muzyka Karaś poznał szefa kapeli grywającej na statkach. Obaj ponarzekali na szary polski rynek muzyczny. Ubolewali, że nasi zdolni muzycy muszą szukać roboty na statkach, bo tam pieniądze są dużo większe, niż nawet w polskiej filharmonii, operze, czy operetce. A ponieważ Karasiewicz jest wyjątkowo zdolnym pianistą, więc obaj panowie doszli do wniosku, że Karaś powinien pływać. Oczywiście siedząc przy fortepianie. Tym bardziej, że grywał już z takimi "goliatami" polskiego jazzu, jak Jan Ptaszyn Wróblewski, Marek Stryszowski, czy Ryszard Styła. Zasiadał też w słynnym Big-Bandzie Aleksandra Mazura.
- Niedługo wypływamy z Yokohamy i płyniesz z nami - zdecydowano pod koniec imienin. Wkrótce podpisał umowę i wsiadł do samolotu lecącego do Japonii. Z samolotu przesiadł się na statek "Asuka" (po polsku "Mewa") i w ten oto sposób Karaś znalazł się na "Mewie".

Za jedyne 300 tysięcy dolarów

[obrazek2] Obsługa statku obowiązkowo w "roboczych" strojach. (fot. ARCHIWUM)Nie ukrywa, że kiedy "zaciągał" się na ten olbrzymi statek pasażerski, dech mu lekko zaparło. - Wnętrze tej pływającej części Japonii przypomina co najmniej czterogwiazdkowy hotel. Po przestronnym pokładzie spacerują pasażerowie, ludzie na emeryturze. Młodzi nie mogą przecież pozwolić sobie na 3-miesięczny rejs. Pracujący Japończyk, najczęściej z pokolenia na pokolenie związany z jedną firmą, bierze w ciągu roku zaledwie kilka dni urlopu, rzadko kilkanaście. Duszą i ciałem oddany swej firmie, życia używa dopiero na emeryturze.
- "Asuka" popłynęła z Yokohamy do Singapuru, potem na Malediwy, Seszele, następnie przez Kanał Sueski do Europy: Grecji, Chorwacji, Włoch, Hiszpanii, Francji i Portugalii - opowiada Rafał. - Potem przez Gibraltar do Brazylii, stamtąd na Karaiby, później do Acapulco w Meksyku i z powrotem do Yokohamy. Kawał świata.
W każdym porcie, w którym zatrzymywał się statek, po pasażerów wyjeżdżały autokary, wioząc ich w najbardziej urocze i godne zwiedzania zakątki kraju. Koszt takiego rejsu, w najdroższej kabinie, to - bagatela - 300 tysięcy dolarów!

Emeryci tańczą rumbę

Od portu do portu statek płynie zwykle kilka dni. Ale pasażerowie się nie nudzą. Od tego jest cały sztab ludzi, by umilać im życie na luksusowym statku. Na posiłki schodzą do mesy, gdzie unoszą się zapachy międzynarodowej kuchni, na którą marnego słowa nie mógłby powiedzieć nawet Makłowicz łącznie z Bikontem. Powodzeniem wśród sędziwych osób cieszą się nie tylko koncerty, spektakle teatralne, filmy, czy spotkania ze znanymi ludźmi, ale także siłownia i przedpołudniowa... nauka tańca. Bo wieczorem przychodzą do sali tanecznej i przy dźwiękach septetu z Polski, z Karasiem przy fortepianie ("Yamaha", rzecz jasna) wywijają nie tylko japońskie "kawałki", ale także tanga i walce, a kiedy zabrzmi rumba lub cha-cha, nogi same rwą się im do tańca.
Pasażerowie chwalą sobie polskich muzyków i wie o tym japoński pracodawca, któremu opłaca się zatrudniać instrumentalistów z dalekiego kraju. Nie tylko ze względów finansowych. Polacy, oprócz Amerykanów, słyną tam z wielkiego muzycznego kunsztu. A ten jest potrzebny nie tylko w przygrywaniu "do kotleta". - Co jakiś czas w portach wchodzą na pokład nowi artyści, wokaliści i instrumentaliści, którzy przynoszą nam swoje nuty - mówi Rafał. - Trzeba je czytać a wista. Jedna próba w południe, a wieczorem koncert. To jest mocno stresujące. Na statku muzyk musi być uniwersalny. W ciągu jednego dnia jest się jazzmanem, muzykiem operowym, gra się rock and rolla, piosenki japońskie i wszelkie możliwe utwory.
A kiedy kończy się 3-miesięczny rejs i wypoczęci, zadowoleni pasażerowie schodzą ze statku, muzycy zostają jeszcze na pokładzie "Asuki", która przez następnych sześć tygodni pływa z kolejnymi pasażerami wokół japońskich wybrzeży. - Tęskni się za krajem, za rodziną, najbliższymi - zwierza się Rafał. - Męczy bezmiar oceanu i stale te same gęby. Więc choć zwiedza się wielki świat i zarabia więcej, niż w Polsce, to już po kilku tygodniach można dostać świra.
Mimo to, już w połowie grudnia Rafał Karasiewicz znów leci do Japonii. I znów wyruszy w długi rejs. Tym razem zamiast Europy będzie Antarktyda i Nowa Zelandia, zaś w Ameryce Południowej dojdą Chile i Argentyna. Na "Mewie", czyli "Asuce", na Karasia już czeka jego "Yamaha".

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3