NOWINY24
    POLECAMY

    Ciekawostki ze świata sportu, sprawdź!

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Ciekawostki ze świata sportu, sprawdź!

    • Kandydatki do tytułu miss Australian Open
    • Piłkarz rozbił Lamborghini
    • Najwyżej wyceniani polscy piłkarze [TOP 20]

    Posłowie piszą do prokuratury

    Posłowie piszą do prokuratury

    JAROMIR KWIATKOWSKI

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    HALINA MURIAS

    HALINA MURIAS

    * Poseł HALINA MURIAS (LPR): Została złamana ustawa. Mamy prawo i obowiązek domagać się unieważnienia umowy sprzedaży * Dyrektor HALINA KRASOWSKA z Urzędu Wojewódzkiego: Czy ktoś zwrócił uwagę na to, że w momencie sprzedaży akcji spółka była tak zadłużona, iż groziła jej upadłość, a brak było zainteresowania inwestorów?
    HALINA MURIAS

    HALINA MURIAS

    W piątek został złożony wniosek do prokuratora generalnego o natychmiastowe wszczęcie śledztwa w sprawie prywatyzacji łańcuckiego Polmosu, zmierzającego do unieważnienia umowy sprzedaży, oraz w sprawie zablokowania sprzedaży znaków towarowych.


    Podpisali go podkarpaccy parlamentarzyści ze wszystkich klubów. Bezpośrednim rzecznikiem tej sprawy została Halina Murias, posłanka LPR z Łańcuta.


    Umowa jest niezgodna z prawem


    Rozmowa z HALINĄ MURIAS, posłanką LPR: - Międzyklubowy wniosek w sprawie łańcuckiego Polmosu to takie "porozumienie ponad podziałami".

    [obrazek4] HALINA MURIAS- Tak jest. Wniosku nie podpisał jedynie wiceminister Wiesław Ciesielski, którego zaprosiłam na spotkanie, ale nie przyszedł, i parlamentarzyści nieobecni w tym czasie w Sejmie. Dlatego nie ma na wniosku np. podpisów senatorów Mieczysława Janowskiego i Janiny Sagatowskiej, ale wiemy, że nas popierają.
    Jako podkarpaccy parlamentarzyści umówiliśmy się, że w sprawach, które dotyczą dobra województwa, będziemy działać wspólnie.

    - Kiedy zainteresowała się pani sprawą prywatyzacji łańcuckiego Polmosu?

    - Od kiedy zostałam posłem. Akurat w tym czasie zaczęto mówić o prywatyzacji fabryki. Kiedy doszło do sprzedaży, sprzeciwiłam się, bo widać było gołym okiem, że sprawa jest nieczysta.

    - Jakie ma pani zarzuty wobec tej prywatyzacji?

    - Zarzutów jest wiele. Dziś możemy się już opierać na jednym konkretnym zarzucie: umowa jest niezgodna z ustawą o prywatyzacji i komercjalizacji przedsiębiorstw.

    - Dlaczego?

    - Majątek spółki podzielono na dwie części. Jedna część to znaki towarowe, warte co najmniej kilkanaście do kilkudziesięciu mln zł. Druga część to pozostały majątek spółki, który sprzedano za 14 mln zł. Na tej podstawie dzisiaj mamy prawo i obowiązek domagać się unieważnienia umowy sprzedaży.
    Delegatura NIK w Rzeszowie badała tę transakcję i wniosła sprawę do prokuratora okręgowego w Rzeszowie i rejonowego w Łańcucie.

    - Ile może potrwać śledztwo?

    - Nie wiem. Ale skoro domagamy się wszczęcia natychmiastowego śledztwa, a sprawa jest bardzo poważna, to myślę, że prokuratura weźmie to pod uwagę i przeprowadzi je dosyć szybko.

    Dziwny podział na akcje


    STANISŁAW SIKORA, dyrektor rzeszowskiej delegatury NIK

    W umowie zastosowano dziwny podział na akcje zwykłe i jedną akcję towarową, która ma zostać sprzedana w innym trybie niż pozostałe. Przypisano do niej wartość trzech najważniejszych dla spółki znaków towarowych. Są to "Polonez", "Biała Dama" i "Łańcut". ("Nowiny" z 8 stycznia)

    Podpisałam na podstawie wyników kontroli NIK


    JOANNA GROBEL-PROSZOWSKA, posłanka SLD

    Posłanka Halina Murias dysponowała wynikami kontroli NIK, w których zawarto zastrzeżenia wobec procesu prywatyzacji łańcuckiego Polmosu. To upoważniło mnie do podpisania wniosku do prokuratora generalnego o pilne zbadanie i rozstrzygnięcie tej sprawy.

    Unieważnienie prywatyzacji jest możliwe


    MAREK JUREK, poseł PiS

    Jeżeli w wyniku śledztwa okaże się, że zostały złamane przepisy prawa przetargowego, to unieważnienie prywatyzacji jest możliwe.

    Nikt samorządu nie pytał o zdanie


    ADAM KRZYSZTOŃ, starosta łańcucki

    Na niektóre sprawy w ogóle nie mamy wpływu. Kiedy minister skarbu sprzedawał łańcucki Polmos, nikt samorządu nie pytał o zdanie. Widzimy z jednej strony, że nasze dochody uzależnia się od przedsiębiorczości w powiecie, zaś z drugiej - że minister, sprzedając firmę nierzetelnemu nabywcy za niedużą kwotę, wpędza nas w kłopoty, bo możemy nie mieć od takiej firmy dochodów z podatków. Jako samorządowcy powiatowi staramy się rozmawiać z gminami, wpływać na podatki od nieruchomości, tworzyć miejsca inwestycyjne, zachęcać firmy polskie i zagraniczne, aby inwestowały na naszym terenie. A tu lekką ręką sprzedaje się firmę właścicielowi niewiadomego pochodzenia. ("Nowiny" z 12 stycznia)

    Wrzawa w mediach nie służy spółce


    HALINA KRASOWSKA, dyrektor Wydziału Skarbu Państwa i Przekształceń Własnościowych Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie:

    Czytam doniesienia prasowe na temat łańcuckiego Polmosu i zaczynam się denerwować. Czy ktoś zwrócił uwagę na to, że w momencie sprzedaży akcji spółka była tak zadłużona, iż groziła jej upadłość, a brak było zainteresowania inwestorów? Załóżmy, że umowa sprzedaży zostałaby unieważniona. Proszę się zastanowić, jakie byłyby tego skutki. Przecież przez tę wrzawę w mediach inspekcja celna już zabrała z konta Polmosu 2,5 mln zł.
    Wyniki kontroli NIK to na razie stanowisko NIK. Nie wierzę, aby decyzję o prywatyzacji podjęto bez ekspertyz prawnych. W Ministerstwie Skarbu jest zespół kompetentnych ludzi, a jeżeli oni mają wątpliwości co do jakiejś kwestii, to żądają opracowań ekspertów zewnętrznych. Poza tym każda prywatyzacja ma tzw. doradcę, który przygotowuje analizę przedprywatyzacyjną oraz doradza pracownikom ministerstwa przy podjęciu decyzji.
    Reasumując: problem jest, jak widać, skomplikowany. Zamieszanie wokół Polmosu nie służy spółce. Natomiast kwestia oceny samej umowy prywatyzacyjnej to zadanie dla ekspertów.

    Łańcucki Polmos nie należał do najlepszych


    BARBARA LITAK-ZARĘBSKA, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa w latach 1999-2001, odpowiedzialna m.in. za sektor spirytusowy

    Kiedy obejmowałam urząd podsekretarza stanu, sektor spirytusowy miał nieuporządkowany pewien problem, co powodowało, że właściwie nie nadawał się do prywatyzacji. Chodziło głównie o to, że istniały tzw. znaki ogólnopolmosowskie, wspólne dla wszystkich, więc właściwie nie można było dokonać prywatyzacji bez podzielenia tych znaków pomiędzy poszczególne Polmosy. To udało się zrobić. Niezależnie od znaków ogólnopolmosowskich, każdy Polmos miał swoje własne znaki, które sam wytworzył i wypromował.
    Znaki towarowe są składnikiem majątku firmy i nie są prywatyzowane czy sprzedawane oddzielnie. W przypadku Polmosu Łańcut znaleziono jakieś prawne rozwiązanie, które pozwoliło przełożyć wartość posiadanych przez niego znaków towarowych na akcje. Ministerstwo zrobiło to na pewno w konsultacji z najwybitniejszymi prawnikami, którzy nie zakwestionowali dopuszczalności takiej operacji.
    W czasie, kiedy zajmowałam się sektorem spirytusowym, był on w bardzo trudnej kondycji finansowej. Polmos Łańcut również miał problemy ekonomiczne. Dochodziły do mnie pretensje całego sektora pod adresem łańcuckiego Polmosu o sprzedawanie towarów za wszelką cenę, bez patrzenia na poziom rentowności. Pamiętam ówczesne dyskusje ministerialne, czy ktokolwiek będzie chciał tę firmę kupić. Nie rozpoczynaliśmy jeszcze wtedy prywatyzacji łańcuckiego Polmosu, w związku z czym trudno mi powiedzieć, czy byliby wtedy chętni, czy nie. Firma ta na pewno nie należała do najlepszych w procesie polskiej prywatyzacji.
    W tych wszystkich emocjach należy pamiętać o jednej rzeczy: że przetarg na sprzedaż akcji musiał być ogłoszony. W przetargu na pewno została wybrana firma, która dawała najkorzystniejsze warunki. Trudno mi się wypowiadać w tej chwili, czy prywatyzacja została przeprowadzona prawidłowo. Na tyle, na ile znam urzędników z ministerstwa, to mogę powiedzieć, że pracują z dosyć dużą starannością i mają wielką wiedzę z zakresu prywatyzacji. Nie sądzę, by popełniali rażące błędy. Ale mogę to jedynie domniemywać na podstawie znajomości ludzi. O samym procesie prywatyzacji łańcuckiego Polmosu trudno mi się wypowiadać, bo nie znam jego przebiegu, nie znam dokumentów, które były podstawą do zbycia akcji tej spółki.

    Nabywca nie dołożył do Polmosu nawet centa

    We wrześniu 2002 r. 85 proc. akcji łańcuckiego Polmosu zostało sprzedanych za 14 mln zł zarejestrowanej na Karaibach spółce Caribbean Distillers Corporation (CDC). Nabywca obiecywał zainwestowanie w firmę i utrzymanie pakietu pracowniczego.
    Do tej pory CDC nie dołożyła do Polmosu nawet centa. Co więcej, w październiku ub.r. przedstawiciele CDC przyznali, że w ogóle nie zainwestują w Polmos. Co najmniej od listopada poszukują kupca na łańcucki zakład. Pojawiły się też wieści o planach grupowych zwolnień w zakładzie. 8 stycznia Izba Celna zablokowała konto bankowe Polmosu. Fabryka wkrótce musi zapłacić też Skarbowi Państwa 2,9 mln zł za zaginione 45 tys. litrów spirytusu.
    Pod koniec ub.r. zaniepokojenie sytuacją w Polmosie wyraziła Rada Powiatu Łańcuckiego. Doniesienia do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o podejrzeniu dokonania przestępstwa przez inwestora, a także Ireneusza Sikorskiego, wiceministra skarbu, złożył poseł Zygmunt Wrzodak z LPR. W obydwu przypadkach odmówiono wszczęcia śledztwa.
    W grudniu doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Łańcucie złożyła Najwyższa Izba Kontroli, która dopatrzyła się uchybień przy sprzedaży. Do tego doszły doniesienia związków zawodowych działających w fabryce i poseł Haliny Murias z LPR. Wszystko przekazano Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Natomiast warszawska prokuratura czeka na protokół i wnioski po kontroli przeprowadzonej przez NIK w Polmosie oraz Ministerstwie Skarbu Państwa.
    Dzisiaj ma odbyć się posiedzenie Rady Nadzorczej Polmosu. Nie wiadomo, czy poruszane będą kwestie zwolnień. Natomiast jej członkowie chcą powołać nowego prezesa.
    bar

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo