Powstanie 1944, czyli jak Polacy liczyli na siebie. Warszawa została zrównana z ziemią

Arkadiusz Bednarczyk
Bohaterstwo młodych powstańców owiane zostało legendą, stało się symbolem patriotycznych postaw
Bohaterstwo młodych powstańców owiane zostało legendą, stało się symbolem patriotycznych postaw
Prawie 200 tysięcy ofiar cywilnych, 20 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, kilkunastoletnich dzieci, starców i kobiet. Taki był bilans Powstania Warszawskiego, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku. Jeszcze raz okazało się wówczas, ze Polska jest tylko pionkiem na międzynarodowej arenie wielkiej polityki, której los zależał od interesów jakie miały do ugrania państwa koalicji antyhitlerowskiej z przywódcą Związku Radzieckiego Józefem Stalinem.

Zbliżał się koniec II wojny światowej, na tereny Polski wkraczały armie radzieckie, „wyzwalając” spod okupacji niemieckiej kolejne miasta, a jednocześnie tworząc posłuszną wobec siebie agenturę w postaci Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.

Ze zgrozą spoglądał na to z Londynu Rząd RP na uchodźstwie, któremu podległe były tajne struktury Polskiego Państwa Podziemnego. To właśnie rząd na Zachodzie traktowany był jako prawowite przedstawicielstwo państwa przez zdecydowaną większość polskich obywateli.

Od entuzjazmu do niechęci

Kiedy wojska radzieckie zbliżyły się w okolice Warszawy, w kierownictwie Armii Krajowej zapadła decyzja, aby własnymi siłami, bez pomocy „towarzyszy radzieckich” wyzwolić miasto. Tym bardziej, że państwa koalicji antyniemieckiej (alianci) nie potrafiły zająć jednoznacznego stanowiska popierającego kroki kierownictwa Armii Krajowej. Miało to pokazać Stalinowi, że Polacy są zdolni sami decydować o wyzwoleniu z rak Niemców własnego kraju, a wszelkie narzucanie im władzy przez ZSRR nie będzie tolerowane.

31 lipca 1944 roku, kiedy radzieckie czołgi pojawiły się na granicach warszawskiej Pragi, generał Tadeusz „Bór” Komorowski wydał decyzję o rozpoczęciu powstania. Wybuchło ono 1 sierpnia o godzinie „W”(siedemnastej).

Początkowy zryw mieszkańców Warszawy zrobił wielkie wrażenie na Niemcach. Polacy stawiali barykady na ulicach miasta, zdobywali ważniejsze budynki w mieście, np. pierwszy warszawski wysokościowiec z 1908 roku - budynek Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej - tzw. PASTA, wywieszali biało-czerwone flagi, z głośników nadawano patriotyczne pieśni.

W kilka dni później Niemcy odzyskali przewagę.

Wkrótce stało się coś jeszcze gorszego... Ludzie, warszawiacy, zaczęli zniechęcać się coraz bardziej do kontynuowania walki. Komendant AK Tadeusz Bór-Komorowski wspominał, że cywile przeżywają kryzys, który może rzutować na niepowodzenie całej akcji. Głodowe racje żywnościowe, choroby i śmiertelność wśród niemowląt, boje o dostęp do prowizorycznie kopanych studni z wodą i brak prądu powodowały rosnącą nienawiść do powstańców.

Kat Warszawy

Do Warszawy ściągnięto z Wielkopolski (tzw. kraj Warty) oficera SS Heinza Reinefartha, pracującego w Głównym Urzędzie Policji Porządkowej SS, który otrzymał rozkaz sformowania... 16 kompanii policji mających wspomóc Niemców w likwidacji powstania. Człowiek ów był odpowiedzialny za zorganizowanie tzw. rzezi Woli i innych dzielnic, zamordowanie blisko stu tysięcy cywilnych mieszkańców Warszawy. Tak gorliwie wypełniał to zadanie, że wkrótce donosił swoim zwierzchnikom, iż nie ma już nabojów do rozstrzeliwania ludzi. Po wojnie został uznany za potrzebnego aliantom, jako świadek w słynnym procesie w Norymberdze i odmówiono ekstradycji go do Polski. A co jeszcze dziwniejsze, został wkrótce burmistrzem jednego z niemieckich miast i dożył spokojnej emerytury, umierając w 1979 roku.

Warszawscy gołębiarze

Zemsta Niemców za wybuch powstania była straszliwa. Mordowano cywilów i żołnierzy, niszczono - na specjalny rozkaz Hitlera - budynek po budynku, bez znaczenia, czy przedstawiał on wartość zabytkową czy też nie. Niemcy organizowali specjalne akcje nawet w polowych szpitalach, mordując chorych i kalekich ludzi. Do przebywania w pobliżu czołgów zmuszano dzieci i kobiety w charakterze żywych tarcz, licząc tym samym na strach w oddziałach powstańczych.

Prawdziwą zmorą warszawiaków byli „gołębiarze”. Tak nazywano strzelców, wśród których byli zarówno cywile, jak i wojskowi niemieccy, a także nawet wywodzący się spośród Polaków kolaboranci. Umiejscowieni na dachach warszawskich kamienic strzelali bezlitośnie do cywilów - nawet kobiet i dzieci, a zwłaszcza powstańczych łączniczek.

Opór mieszkańców Warszawy był niezwykły. Mimo dotkliwych braków dosłownie wszystkiego ludzie pozbawieni dachu nad głową koczowali w piwnicach, poruszali się kanałami ściekowymi, spali pod gołym niebem. Walczyli bronią nie tylko zdobytą na Niemcach, ale konstruowali własne ładunki wybuchowe. Chyba wielu z nas znane są obrazy kilkunastoletnich chłopców ubranych w niemieckie hełmy, przepasane biało-czerwoną opaską, którzy nie obawiali się nacierać na atakujące oddziały uzbrojonych żołnierzy Hitlera. Bohaterkami były młodziutkie dziewczęta, które jako sanitariuszki niosły pomoc rannym. Byli jednak także i tacy, którzy nie wytrzymywali psychicznie topiąc stres w alkoholu, donosząc i zdradzając przyjaciół.

A Rosjanie czekają

Tymczasem kiedy powstanie trwało, na linii Wisły zatrzymało się radzieckie natarcie. Sowieci czekali, jak mawiano, „aż AK-owcy wykrwawią się w walkach”. Partyzanci z Armii Krajowej stanowili niebezpieczną „konkurencję” w zaplanowanym przez Sowietów przejmowaniu władzy w Polce. Kiedy los powstania został właściwie przesądzony, około połowy września dowódca I Frontu Białoruskiego generał Malinin nakazał 1 Armii Wojska Polskiego,- sformowanej w ZSRR, wyjść na wschodni brzeg Wisły. Zygmunt Berling wydał rozkaz części podległych mu jednostek wojskowych przeprawić się na Czerniaków, Powiśle i Żoliborz oraz nawiązać kontakt z powstańcami. Berlingowcy przeprawiali się na pontonach na lewy brzeg Wisły, ale ich dowódca dopuścił się licznych błędów operacyjnych. W końcu żołnierze Berlinga wycofali się na pierwotne pozycje wyjściowe, a cała operacja miała właściwie charakter czysto propagandowy, świadczący o rzekomych dobrych chęciach Stalina. Zresztą wkrótce Berling został odwołany ze stanowiska dowódcy.

Sowieci nie udostępnili również alianckim samolotom lotnisk w okolicach Warszawy a pomoc - niewielka - oferowana przez zachodnich sojuszników walczącemu powstaniu, wkrótce zakończyła się, gdyż samoloty alianckie musiały startować z baz oddalonych o dwa tysiące kilometrów od Warszawy (z Brindisi).

Nie drażnić Stalina

Alianci jednak niezbyt usilnie zabiegali o zezwolenie na loty u samego Stalina. Swojemu rozgoryczeniu dał wyraz generał Kazimierz Sosnkowski, który mówił o opuszczeniu Polski przez swoich sojuszników. To rozzłościło premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, który stanowczo domagał się odwołania Sosnkowskiego z „londyńskiego rządu”. Naciskom Churchilla uległ prezydent na uchodźstwie Władysław Raczkiewicz odwołując Sosnkowskiego ze stanowiska Naczelnego Wodza. Sprawa ta miała przede wszystkim doprowadzić do „ułagodzenia” Stalina.

Niczego to jednak nie dało. Potwierdził to późniejszy przebieg wizyty premiera Stanisława Mikołajczyka w Moskwie, który niczego nie uzyskał dla Polski, a zaobserwował uległość Churchilla wobec Stalina. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie miał bowiem przystać na warunki ZSRR ograniczenia swojej niepodległości. Wobec takich żądań Stalina premier rządu Stanisław Mikołajczyk podał się do dymisji, a władzę w Polsce stopniowo przejmował Związek Radziecki i oddany mu Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego.

Powstanie warszawskie upadło po 63 dniach. Warszawa została zrównana z ziemią. Ale bohaterstwo, które pokazali światu młodzi Polacy, owiane zostało legendą. Po wojnie Warszawa podniosła się z ruin i dzisiaj jest jedną z nowoczesnych stolic Europy.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie