Prawo sumienia

Jaromir Kwiatkowski
Jaromir Kwiatkowski

Jeżeli ktoś pyta, jakim prawem grupa duchownych i świeckich domagała się ustąpienia abpa Stanisława Wielgusa po ujawnieniu jego związków z SB, odpowiedź może być tylko jedna: prawem sumienia. Sumienia, które nie może milczeć, gdy osoba o takiej przeszłości obejmuje jeden z najwyższych urzędów w polskim Kościele.

Tym, którzy zdecydowali się wyciągnąć prawdę na światło dzienne, przypisano złe intencje. Ale intencje, jakie by one były, nie przekreślają prostego faktu: abp Wielgus nie ma moralnych kwalifikacji do piastowania urzędu metropolity warszawskiego.

W całej tej sprawie nie chodzi o potępianie arcybiskupa. Do sytuacji, w jakiej się znalazł, doprowadził on sam - swoimi krętactwami.

Z tej sprawy płyną dwa wnioski. Po pierwsze, biskupi powinni jak najszybciej nauczyć się postępowania w sytuacji kryzysowej. Nie mogą ciągle liczyć, że Watykan za nich wszystko załatwi. Po drugie, to jeszcze jeden sygnał, że lustracji nie da się zatrzymać. A gdyby sprawa abpa Wielgusa zakończyła się inaczej, mogłaby posłużyć do jej zatrzymania. Ze szkodą i dla państwa, i dla Kościoła.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie