Prezes PZL Mielec: to nie "Bryza" się rozbiła

    Prezes PZL Mielec: to nie "Bryza" się rozbiła

    Agata Dziekan-Łanucha

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Rozmowa z Januszem Zakręckim, prezesem Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu, producentem samolotów "Bryza".
    Janusz Zakręcki

    Janusz Zakręcki ©Fot. Adam Dębiec

    - Samolot wyprodukowany w Mielcu rozbił się we wtorek na lotnisku wojskowym w Gdyni…

    - Wbrew temu, co podają media, to nie "Bryza" się rozbiła. To samolot AN-28 produkowany na licencji Antonowa, biura projektowego z Ukrainy. Ten egzemplarz, który uległ wypadkowi, powstał w 1991 roku, a jest używany od 1996 roku.

    Produkcją AN-28 zajmował się nie istniejący już WSK Mielec. Samolot zewnętrznie przypomina "Bryzę", ale konstrukcja i wyposażenie obu maszyn są zupełnie inne. Nasza "Bryza" ma na przykład dwa silniki, których wytwarzaniem zajmują się Kanadyjczycy i pięciołopatowe śmigła. AN-28 ma trzyłopatowe śmigła.

    - Minister Obrony Narodowej jednak polecił wstrzymać loty samolotami "Bryza" w Siłach Powietrznych do czasu wyjaśnienia przyczyny katastrofy.

    - To jest standardowa procedura. Chociaż raczej nie do mnie to pytanie, dlaczego wstrzymano wykonywanie lotów "Bryzami".

    - Czy wobec tego firma nie obawia się zerwania kontraktu podpisanego z MON. W grudniu zeszłego roku ministerstwo zamówiło w PZL 12 "Bryz".

    - Nie ma żadnego powiązania miedzy obiema sprawami. Nam jest przykro, że doszło do wypadku tego samolotu. Bo jednak powstał on na ziemi mieleckiej. Ten samolot nie ma jednak nic wspólnego z produkcją obecnie wykonywaną w PZL. Co do samej katastrofy, jesteśmy gotowi pomóc w wyjaśnieniu jej przyczyn.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (5) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo