Proces w sprawie wypadku w Milczy zacznie się od nowa. Musi być nowy skład orzekający, bo zmarł ławnik

Ewa Gorczyca
Ewa Gorczyca
Tomasz Jefimow
Udostępnij:
Od nowa będzie musiał toczyć się proces dotyczący wypadku w Milczy, w którym zginęła mieszkanka tej miejscowości. Po śmierci jednego z ławników Sąd Okręgowy w Krośnie będzie orzekał w nowym składzie.

Proces w tej sprawie rozpoczął się w listopadzie ub. roku. Na ławie oskarżonych, z zarzutami zabójstwa, zasiedli 22-letni Dawid M. i 23-letni Piotr B. To dwaj koledzy, mieszkańcy gm. Rymanów. 5 grudnia 2018 roku umówili się na wieczorne spotkanie we Wróbliku Szlacheckim.

Nie mieli specjalnego celu, chcieli trochę pojeździć po okolicy samochodem należącym do Dawida M. Po drodze zabrali jeszcze jednego kolegę. W trójkę postali i porozmawiali na jednym z parkingów, ok. godz. 22 Dawid M. najpierw odwiózł jednego z kolegów, a potem pojechali w kierunku domu Piotra B.

Na trasie, w rejonie przystanku w Milczy – jak ustaliła prokuratura – miało dojść do potrącenia Zofii K. Kobieta wysiadła z autobusu, którym wracała z Krosna, po drugiej zmianie w pracy. Szła do domu, jednak do niego nie dotarła. Następnego dnia rano jej ciało w przydrożnym rowie zauważył mieszkaniec sąsiedniej posesji. Najpierw zobaczył fragment samochodowego lusterka ma mostku. Gdy obszedł mostek z drugiej strony, jego oczom ukazał się wstrząsający widok: ciało kobiety do połowy wepchnięte do przepustu.

Początkowo kierowcy auta, 22-letniemu Dawidowi M. prokuratura postawiła zarzut spowodowania wypadku, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenia pomocy.

23-letni Piotr B., który był pasażerem corsy, usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy i utrudniania postępowania.

Ale ostatecznie obaj młodzi mężczyźni zostali oskarżeni o zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Prokuratura uznała, na podstawie ekspertyz biegłych, że młodzi mężczyźni nie tylko zostawili ofiarę bez pomocy, ale ukryli ciało tak, by nie było widoczne z drogi.

Przedstawiona w sądzie opinia potwierdzała, że 52-latka zmarła wskutek ciężkich obrażeń głowy. Śmierć nastąpiła w ciągu ok. pół godziny od urazu. Biegły analizując obrażenia 52-latki stwierdził, że po uderzeniu przez samochód upadła i straciła przytomność. Pozycja i miejsce, w jakim znajdowało się ciało świadczyły, że ktoś wepchnął ją do przepustu.

Oskarżeni nie przyznali się do zabójstwa. Z ich wyjaśnień wynikało, że mogli kogoś potrącić, ale gdy zatrzymali samochód, niczego nie zobaczyli, więc pojechali dalej. Żaden nie przyznał się do tego, by próbował ukryć ciało.

Sąd przesłuchał już w tej sprawie duże grono świadków, zapoznał się też z opiniami biegłych. Kolejna rozprawa miała się odbyć po uzupełnieniu ekspertyzy dotyczącej tego, jak feralnej nocy, już po wypadku, oskarżeni komunikowali się ze sobą telefonicznie i esemesami.

Jednak z uwagi na śmierć jednego z ławników proces nie może być kontynuowany. Musi zacząć się od początku, po skompletowaniu 5-osobowego składu orzekającego. Pierwsza rozprawa ma się odbyć w tym tygodniu.


Zobacz też: Groźny wypadek w Adamówce. Z auta osobowego wypadł silnik. Ranne zostały dwie osoby [FILM Z WIDOREJESTRATORA]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam Kulczycki

Polecam: http://www.gazetaparlamentarna.pl/index.php/15-super-news/752-ks-roman-kopacz,-sars-cov-2,-drwina,-prokuratura-rejonowa-w-bochni.html

s
sedzia

wszystko przez to ze na lawnikow biezemy zbowidowcow

Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie