reklama

Profesor Cependa: Polska pokazała się jako prawdziwy przyjaciel Ukrainy

Andrzej PlęsZaktualizowano 
Prof. Ihor Cependa: Trzeba dziękować Putinowi, że otworzył Ukraińcom oczy, sprawił, że zrozumieli, iż jesteśmy narodem i musimy walczyć o swoje państwo.
Prof. Ihor Cependa: Trzeba dziękować Putinowi, że otworzył Ukraińcom oczy, sprawił, że zrozumieli, iż jesteśmy narodem i musimy walczyć o swoje państwo. Krystyna Baranowska
- Ukraina może być dla Rosji drugim Afganistanem - ostrzega Rosję prof. Ihor Cependa, rektor Narodowego Uniwersytetu Przykarpackiego w Iwano-Frankowsku w rozmowie z Nowinami.

- Donbas poza Ukrainą? Tak przynajmniej mówią wyniki referendum.

- Na Ukrainie wybuchł śmiech po ogłoszeniu tych wyników, niektórzy żartowali, że dlaczego tylko 89 procent było za, pojawiały się informacje, że to było nawet 112 procent. Były i inne referenda, gubernator obwodu dniepropietrowskiego, Wiktor Kołomojski, przeprowadził swoje w Ługańsku i Doniecku z pytaniem, czy ludność tych terenów chce przyłączenia do obwodu Dniepropietrowskiego. Inne referendum pytało, czy mieszkańcy Doniecka chcą przyłączenia do Wielkiej Brytanii, bo fundatorem miasta był Walijczyk John Huges. Republiki ludowe - doniecka i ługańska - to polityczna bufonada. I nawet nie o to chodzi, że wyników tego pseudoreferendum nie uznaje społeczność międzynarodowa, ale o to, że jakaś garstka ludzi faktycznie terroryzuje te tereny i chce wpływać na procesy polityczne. Już teraz wiemy o wypełnionych wcześniej, przygotowanych i dostarczanych setkach kart do głosowania, które miałyby potwierdzić realizację tego politycznego projektu, a ten, oczywiście, nie ma żadnej perspektywy. Nie możemy mówić o podziale Ukrainy, bo na wschodzie chodzi o interesy niewielkiej grupy ludzi. Chcieli to zrealizować na całej wschodniej Ukrainie, udało się tylko w Doniecku i Ługańsku, ale już nie w Charkowie, w Dniepropietrowsku, nie w Kirowogradzie, Zaporożu. Tu społeczność jednoznacznie opowiedziała się za jednością państwa.

- Ale czy Ukraińcy czują się jeszcze jednością w granicach swojego państwa?

- Trzeba dziękować Putinowi, że otworzył Ukraińcom oczy, sprawił, że zrozumieli, iż jesteśmy narodem i musimy walczyć o swoje państwo. Nawet rosyjskojęzyczni Ukraińcy, którzy może i zdradzali chęć zbliżenia się do Rosji, teraz zupełnie inaczej podchodzą do tych rzeczy. Ważne, że Ukraińcy rozdzielają władzę w Rosji od narodu rosyjskiego. I dostrzegają, że rosyjskie elity kulturalne, choć w swojej mniejszości, deklarują inne podejście do sytuacji na Ukrainie. Owszem, różnorodność u nas jest, w naszym obwodzie iwanofrankowskim są cztery grupy etniczne, które od tysiąca lat żyją bezkonfliktowo.

- Wydaje się, że rząd w Kijowie nie jest dość zdeterminowany, by walczyć o zachowanie jedności państwa, skoro w Doniecku i Ługańsku od tygodni rządzą separatyści.

- Rząd jest w bardzo trudnej sytuacji. Przez lata Rosja tworzyła na Ukrainie ośrodki, które dziś zajmują się nie tylko prowokacjami, ale i sabotażem decyzji rządu ukraińskiego. Widzieliśmy to w Odessie, gdzie milicja występowała razem z prowokatorami. Tak jest teraz w Doniecku i Ługańsku. A tam, gdzie władza jest silna, gdzie organy administracji, milicji, służb specjalnych widzą wsparcie ludności, sytuacja jest stabilna. Trwa operacja antyterrorystyczna, ale w bardzo trudnych warunkach, bo przecież te obwody mają granicę z Rosją. Ważne jest to, że ludzie, którzy mają wpływ na zapalne regiony, określili konkretnie swoje stanowisko. Rząd ukraiński ma bardzo wielkie zastrzeżenia do liderów regionalnych.

- Ukraina pogodziła się z utratą Krymu?

- Nie pogodziła się. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w obecnej sytuacji będzie bardzo trudno wrócić do poprzedniego stanu, ale Ukraińcy - podobnie jak państwa, w których Rosja anektowała części ich terenów - mają cierpliwość i oczekują czasu, kiedy Krym wróci do nas.

- Kiedy Ukraińcy mówią: "Rosja zajęła Krym, Unia Europejska zajęła stanowisko", to wyrażają rozczarowanie postawą Unii?

- Chcielibyśmy bardziej zdecydowanej postawy Unii, ale nasze elity wiedzą, że państwa Unii mają silne powiązania gospodarcze z Rosją i wiedzą też, że przez to sytuacja nie może potoczyć się szybciej. Ale proszę zwrócić uwagę, że jeszcze przed miesiącem żaden unijny polityk nie mówił o sytuacji na Ukrainie w tak mocnych słowach, jak dzieje się to teraz. Może się wydawać, że unijne sankcje nie robią wrażenia na Rosji, ale proszę mi wierzyć, że zakaz wjazdu do Unii dla bogatych Rosjan to dotkliwa sankcja. Na skutek tego zakazu są oni zmuszeni żyć jak w złotej klatce, w której nie mogą zrealizować swoich potrzeb. To trudne psychologicznie: mając ogromne pieniądze, nie mogą wjechać do Unii.

- Rosja straszy ukraińskim faszyzmem i banderowcami, podobne opinie wygłasza niemiecka lewica i francuska prawica.

- Takie opinie narzuca Rosja, by skompromitować Ukrainę w oczach społeczności europejskiej. Dla Polski takie słowa jak banderowcy kojarzą się jednoznacznie negatywnie, podobnie jak nacjonalizm i faszyzm w Unii Europejskiej. Ale proszę przyjechać do Lwowa, do jakiegokolwiek obwodu zachodniej Ukrainy i zobaczyć, że człowiek, który rozmawia w języku rosyjskim, spokojnie chodzi po ulicach. To odpowiedź na pytanie, czy nacjonalizm i faszyzm rządzą zachodnią Ukrainą.

- Apetyt Rosji zaspokoją Krym, Donieck i Ługańsk?

- Każde poradzieckie państwo musi się liczyć z tym apetytem, te państwa muszą się połączyć w ruchu obronnym, bo takie same problemy mają Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, Kazachstan. Wszędzie tu Rosja może dokonać dywersji, zakłócić stabilność tego kraju pod pretekstem rzekomego ucisku ludności rosyjskojęzycznej. Ostatnie wydarzenia na Ukrainie otworzyły oczy nie tylko Unii, ale także państwom w przestrzeni postradzieckiej, które myślały, że takie zagrożenia już za nimi. A Rosja stała się ostrożniejsza w swoich działaniach, bo przekonała się, że ludność Doniecka i Ługańska nie jest taka sama jak na Krymie. Czy Rosja może wejść zbrojnie na teren Ukrainy? Każdy polityczny gracz musi się liczyć z takim zagrożeniem, ale agresor musi się liczyć z tym, jak to się skończy. Jeśli przeanalizować relacje rosyjsko-ukraińskie, to widać, że Ukrainę bardzo łatwo pochłonąć, ale od tego czasu zaczyna się upadek Rosji. Tak jak Polska dla Rosji zawsze była miną z opóźnionym zapłonem.

- Co ostatnie miesiące mogą zmienić w nie zawsze dobrych relacjach Polski i Ukrainy?

- Już zmieniły, i nawet nie w ostatnich miesiącach, ale dziesięcioleciu. Widzę to w bezpośrednich relacjach międzyludzkich, w codziennych relacjach między studentami. Polska pokazała się jako prawdziwy partner i przyjaciel Ukrainy. I to nie w słowach, a w konkretnych działaniach. Tak się mówi i myśli nie tylko w Ukrainie zachodniej, która bardzo dobrze zna Polskę, ale to ocena całej Ukrainy.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3