Przebiegł 90 kilometrów

Krzysztof Potaczała
Mimo 67 lat Stanisław Nahajowski wciąż jest w dobrej kondycji. - Utrzymuję ją dzięki uprawianiu sportu - mówi.
Mimo 67 lat Stanisław Nahajowski wciąż jest w dobrej kondycji. - Utrzymuję ją dzięki uprawianiu sportu - mówi. KRZYSZTOF POTACZAŁA
Udostępnij:
Stanisław Nahajowski ma 67 lat, a ukończył najdłuższy i największy na świecie szwedzki bieg narciarski zwany Biegiem Wazów.

Pan Stanisław długo przygotowywał się do Biegu Wazów. Od miesięcy codziennie trenował u podnóża góry Żuków. Jak nie było śniegu, jeździł na rowerze i biegał na nartorolkach. Podjął wielkie wyzwanie startu w najsłynniejszym i najstarszym biegu narciarskim na świecie.

Do Szwecji pojechał wraz z grupą siedmiu innych zawodników z Podkarpacia. Przed podróżą Nahajowski mówił reporterowi Nowin: - Będę szczęśliwy, jeśli w ogóle ukończę ten maraton. Każdy, kto dobiegnie do mety, może poczuć się zwycięzcą.

15 tysięcy zawodników

4 marca na starcie 83 Biegu Wazów stanęło 15 tysięcy zawodników. Trasę z Salen do Mory najszybciej pokonał Szwed Oskar Svard. Jego czas jest niesamowity: 4 godziny, 43 minuty i 40 sekund!

Stanisław Nahajowski został sklasyfikowany na 2991 miejscu z czasem niewiele ponad 6 godzin.

- Jak na wiek męża, to wspaniały wynik - cieszy się Stanisława Nahajowska. - Dzwonił do mnie w poniedziałek, był bardzo zmęczony, ale dumny.

Trochę historii

Trochę historii

Bieg Wazów upamiętnia wydarzenia z 1522 r., kiedy Gustaw Waza, późniejszy król Szwecji, przemierzył 90-kilometrową trasę z Salen do Mory, by zapoczątkować tam powstanie przeciwko okupującym kraj Duńczykom. Pierwszy Bieg Wazów rozegrano w 1922 r. Do mety dotarło jedynie dwóch biegaczy spośród 119.

Nasi ukończyli maraton

Jeszcze lepiej od Nahajowskiego zaprezentował się 49-letni Józef Niepokój z Wrocanki. Pokonał trasę równo w 6 godzin. Obydwaj wracają ze Szwecji z medalami. Pozostali zawodnicy z Podkarpacia musieli zadowolić się miejscami w okolicach siódmego tysiąca, ale najważniejsze, że wszyscy ukończyli maraton.

W poniedziałek wieczorem cała ósemka wsiadła na prom płynący do Polski. Wczoraj w południe nie udało nam się dodzwonić na komórkę Stanisława Nahajowskiego. Wiadomo tylko, że w domu spodziewany był późnym wieczorem lub w nocy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie