Przegrał w sądzie ze spółdzielnią mieszkaniową

Norbert Ziętal
Sprawę w sądzie z Przemyską Spółdzielnią Mieszkaniową, w pierwszej instancji, Piotr Hataś przegrał. Nie zgadza się z wyrokiem i twierdzi, że się odwoła.
Sprawę w sądzie z Przemyską Spółdzielnią Mieszkaniową, w pierwszej instancji, Piotr Hataś przegrał. Nie zgadza się z wyrokiem i twierdzi, że się odwoła. NORBERT ZIĘTAL
Udostępnij:
- Uwzięli się na mnie - mówi lokator. - Ten pan nie pozwolił zamontować podzielników - twierdzi spółdzielnia.

Gdy inni lokatorzy otrzymali zwrot nadpłat za ciepło, Piotr Hataś musiał jeszcze dopłacić. Dlaczego? Bo nie założył podzielników i zapłacił uśrednioną cenę. Lokator twierdzi, że to kara za brak pokory.

Jego kłopoty zaczęły się, gdy w blokach Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej było zakładane opomiarowanie zużycia energii cieplnej, czyli tzw. podzielniki. Najpierw się zastanawiał nad założeniem urządzeń. Potem, gdy były zakładane, musiał na dłuższy czas wyjechać.

Nie chciał zapłacić

- Po przyjeździe poszedłem do spółdzielni i mówię, że chciałbym, aby i u mnie założone zostały podzielniki. Powiedziano mi, że urządzenia w najbliższym czasie nie będą zakładane. To mnie uspokoiło - mówi Hataś.

Wyjaśnia, że nie sprzeciwiał się założeniu podzielników, lecz konieczności zapłaty za nie. Jego zdaniem, powinno to być regulowane z funduszu remontowego, który lokatorzy płacą każdego miesiąca.

Władze spółdzielni mają inne zdanie na ten temat.

- Ten pan nie chciał wpuścić ekip montujących podzielniki. Nie zmienił zdania, pomimo że wszyscy lokatorzy się zgodzili - mówi Zbigniew Kurosz, prezes PSM.
Nic się nie działo do czasu, gdy spółdzielnia zaczęła rozsyłać roczne rozliczenia ciepła. Podczas gdy inni lokatorzy dostawali zwrot pieniędzy, pan Piotr musiał dopłacić ponad 300 złotych.

- Lokatorzy, którzy mają podzielniki, płacą tyle ile zużyli. Wobec tych, którzy ich nie założyli, stosujemy cenę uśrednioną plus 50 proc. Taki zapis jest w regulaminie naszej spółdzielni - wyjaśnia prezes Kurosz.

- Do tej niedopłaty doszły jeszcze zaległości na fundusz społeczno - wychowawczy. Nie płaciłem za to, bo to niedorzeczne - tłumaczy lokator.

Suma urosła

Sprawa trafiła do sądu. Do niedopłaty za ciepło i wpłat na fundusz społeczno - wychowawczy doszły jeszcze odsetki i koszty sądowe. Łącznie prawie półtora tys. złotych.

- Zwróciłem się o pisemne uzasadnienie wyroku i na pewno się odwołam. Wezmę sobie adwokata z urzędu, bo na pierwszej sprawie broniłem się sam, więc mogli ze mną robić, co chcieli - mówi pan Piotr.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie