Przemyślanie będą przekonywać do adopcji starych i chorych psów

Norbert Ziętal
Wolontariusze stowarzyszenia Młodość ze Sztuką chcą przekonać ludzi do adopcji starych i chorych psów.
Wolontariusze stowarzyszenia Młodość ze Sztuką chcą przekonać ludzi do adopcji starych i chorych psów. Norbert Ziętal
Przemyscy wolontariusze fotografują i opisują stare lub niepełnosprawne psy ze schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach. Zdjęcia trafią na ulice Przemyśla.

- Chcemy pokazać, że te psy również można przygarnąć i pokochać - mówią inicjatorzy akcji.

Bubu od zimy przebywa w schronisku. Wiekowy, ma co najmniej 12 lat. Do tego niewidomy. W typie labradora. Błąkał się po przemyskich ulicach. Nikt go nie szukał, nie tęsknił za nim. Ze względu na swój stan ma ten przywilej, że chodzi luzem po schronisku.

- Bardzo tęskni za ludźmi. Brakuje mu przytulania, wspólnych zabaw. Pogłaskany po grzbiecie od razu kładzie się na plecy i macha radośnie łapkami - opisują pracownicy schroniska.

- Ludzie unikają adoptowania psów starszych i kalekich. Wolą młode, niekłopotliwe psy. A starszych lub chorych przybywa nam coraz bardziej. Dlatego cieszymy się z tej akcji i liczymy, że przyniesie efekty - mówi Artur Bąk, kierownik schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach pod Przemyślem.

Tą sytuację chcą zmienić wolontariusze z przemyskiego Stowarzyszenia Młodość ze Sztuką. Wykonali zdjęcia ponad 50 psów. Spisali historię każdego z nich. Fotografie z opisami będą eksponowane na dużych planszach na ulicach Przemyśla. Pierwszy raz w następny weekend (27 i 28 sierpnia), podczas Wincentiady, czyli święta patrona Przemyśla.

- Może kogoś, po obejrzeniu tych zdjęć, ruszy serce i przygarnie starszego lub chorego psa. Ja sama mam chorego psa wziętego ze schroniska, dlatego wiem, że takim zwierzętom warto dać szansę - mówi Agnieszka Kruczyńska - Magnowska, wolontariuszka stowarzyszenia.

Przy okazji wystawy będzie zbierana pomoc dla schroniska i karma dla psów.

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Janodkrzyza

Wygłupy wszelkiego bezmózgowia nie mają jak widać ograniczeń.Przyroda została przez Stwórcę tak ułożona,że silniejsze zjada słabszego.I nie ma w tym wyjątku.Nawet wśród ludzi /podobno dziadek Obamy zjadł polskiego misjonarza i przez to w żyłach Baracka płynie polska krew,czyli nasz krewny w Białym Domu/ .Agitatorzy,którzy usiłują robić szopki z budową coraz to nowych schronisk niech jednocześnie powołują do życia fundacje,które bdą te schroniska utrzymywać.Wtedy będzie to sprawiedliwe.Natomiast narzucanie wszystkim podatnikom przymusu utrzymywania producentów kup,zwanych psami to gruba przesada,czyli zwyczajne świństwo albo gorzej.W krajach azjatyckich mięso psie traktowane jest podobnie jak wszelkie inne.Po obróbce cieplnej zostaje zjadane,niekoniecznie przez biedaków.Będąc w Chinach /ciągle ludowych/ widziałem na własne oczy ekskluzywne restauracje, w których stały klatki z psami żywymi.Klient mógł sobie psa wybrać i zadysponować jak go mają mu przyrządzić.W Polsce jadano psy w różnych okresach a smalec niektórzy produkują do dzisiaj.W Niemczech jest dość rozpowszechnine trzymanie świń /odpowiedniej rasy/ w domach.Ale nikt tam nie wydziwia nad zjadaniem wieprzowiny.Podobnie jest z końmi.
Jeszcze raz postuluję aby nadmiar psów,zamiast do schronisk wysyłać do Afryki i skarmiać zgłodniałe krokodyle.

B
Bełkot - smakosz

Drodzy miłośnicy i wielbiciele psów oraz fani Magdy Gessler, Moniczki Olejnik, Jurasa Owsiaka, Miśka Figurskiego, Szymka Majewskiego i Kuby Wojewódzkiego. Z ogromną niecierpliwością, jak też z nieukrywaną satysfakcją spieszę się podzielić się z wami wielce optymistyczną wiadomością. Otóż na wiosnę tego roku w Warszawie ruszył pierwszy w Polsce ekskluzywny lokal, w którym są podawane dania sporządzane wyłącznie z psiego mięsa, przypominającego w smaku delikatną wołowinę lub kozinę w zależności od rasy pozyskanego surowca. Na ten ciekawy pomysł wpadł, urodzony w naszym kraju i mieszkający w Wólce Kosowskiej, pewien Wietnamczyk, gdy dowiedział się o likwidacji schroniska dla zwierząt w Celestynowie w powiecie otwockim. Uznał, że polskie prawo zakazuje porzucania lub znęcania się nad psami, ale nie zabijania ich w celach kulinarno-konsumpcyjnych, oczywiście po uprzednim odpchleniu, no i też – przeprowadzeniu wymaganych prawem niezbędnych badań weterynaryjnych i sanitarno-epidemiologicznych. Około dwieście bezpańskich i bezdomnych psiuń czekało tam na potencjalnych właścicieli, a później, jak się okazało, na potencjalnych konsumentów.
Jako prawnik podzielam ten pogląd, gdyż, zgodnie z niepisaną starą rzymską zasadą „co nie jest zabronione, jest dozwolone”, nie było żadnych przeciwwskazań prawnych zabraniających temu odważnemu człowiekowi wejść na rynek z tak śmiałą inicjatywą. Uważam, że lokal ten na pewno już się cieszy dużym wzięciem i powodzeniem wśród smakoszy, a zwłaszcza wśród przyjaciół psów, ponieważ konsumpcja potraw z psiny pozwala miłośnikom psów, według wierzeń i przekonań ludów zamieszkujących wschodnią Azję, w pełni fizycznie i duchowo zespolić się z naszymi zdolnymi do miłości ulubieńcami. Należy przy tym zwrócić uwagę, że nasz stosunek do psów jest miarą naszego człowieczeństwa. Nie zapominajmy o tym. Myślę też, że realizacja tego interesującego zamierzenia jest konkurencyjna cenowo do innych dań serwowanych w naszych lokalach, chociażby ze względu na fakt powszechności występowania w naszym kraju tzw. „wsadu do garnka” oraz łatwość jego pozyskania i to za darmo.
Ponadto muszę stwierdzić, iż wyjście z tak interesującą ofertą na nasz ubogi rynek kulinarny bez cienia wątpliwości, wzbudziło żywe zainteresowanie wśród wszystkich wielbicieli psów oraz pozwoliło nam Polakom, słynącym w świecie z tolerancji oraz otwartości do innych narodów i kultur, spojrzeć bardziej przyjaznym okiem na imigrantów ze wschodniej Azji, a szczególnie na ich bogate upodobania i doświadczenia kulinarne. Miejmy też nadzieję, że otwarcie tego lokalu spotkało się z życzliwym przyjęciem wśród warszawiaków i gości odwiedzających naszą stolicę. Przypuszczam również, że to niecodzienne wydarzenie odbiło się szerokim echem w pozostałych krajach Unii Europejskiej, a temu Wietnamczykowi wypada złożyć serdeczne gratulacje za nowatorski pomysł i życzyć mu samych sukcesów w prowadzeniu interesu.
Już widzę oczyma wyobraźni kartę dań w tym lokalu – zupa „brązowe oczko” z fasolką, pekińczyk w warzywach, amstaf duszony w kapuście, jamnik w sosie koperkowym, doberman zapiekany w rondlu, marchewka z ozorem azora, befsztyk z buldoga, cynaderki z charta w buraczkach, pieczeń z owczarka, gulasz z bulteriera, brodacz po monachijsku, seter po irlandzku, rottweiler z pieca, potrawka z pudla, płucka z wyżła w sosie słodko-kwaśnym, kotlet mielony „a la kundel” z ziemniakami, a na deser – galaretka z suni w musie owocowym.
No cóż, wypada nam życzyć wszystkim miłośnikom psów „smacznego”.

B
Bełkot

Drodzy gimnazjalni i licealni forumowicze, mili wielbiciele i miłośnicy psów, przyszli i obecni wyborcy postępowych i proeuropejskich ugrupowań politycznych. Moja znajoma ekolożka, miłośniczka zwierząt, wegetarianka, feministka, zwolenniczka przerywania ciąży na życzenie, przeciwniczka kary śmierci, wierząca w horoskopy, czary, magię i we wróżby oraz interesująca się tarotem, astrologią, ezoteryzmem, homeopatią, akupunkturą, okultyzmem, reinkarnacją, zjawiskami paranormalnymi i UFO, należąca do „Stowarzyszenia Obrońców Prawa do Życia Zwierząt Rzeźnych”, aktywistka ruchu „New Age”, fanka Magdy Gessler, Moniczki Olejnik, Jurasa Owsiaka, Kuby Wojewódzkiego, Miśka Figurskiego i Szymka Majewskiego, mówiąc krótko – w każdym calu postępowa Europejka, uważa, że pies to jeszcze nie człowiek, ale już nie zwierzę. To jest po prostu nasz młodszy, szarobury brat, żywa, czująca i umiejąca kochać istota, której należy się poszanowanie, co warto podkreślić, jest wyraźnie napisane w ustawie o ochronie zwierząt. Dlatego też właśnie z tego powodu nigdy nie zbeształaby właściciela pieska nawet za to, że jego ulubieniec zrobił kupkę na chodniku, plaży czy trawniku lub nawet pod oknem, niezależnie od wielkości tej kupki.
Moja koleżanka czasami w ramach wolontariatu popracuje w schroniskach dla bezdomnych zwierząt, gdzie każda psiuńka ma swoją zamykaną na kłódkę drucianą klatkę o wymiarach zgodnych z polskim, wzorowanym na unijnych standardach, prawem i przebywa tam na koszt podatnika aż do naturalnej śmierci. Z jednego schroniska raz ją pogonili, bo zauważyli, że zjadła trochę kaszy, którą gotowali dla psiaków. Po prostu była głodna, niemniej jednak było jej bardzo głupio z tego powodu, ponieważ przez nią jakiś bezdomny pies też mógł być głodny. Mimo tej drobnej wpadki, muszę z całą stanowczością stwierdzić, że koleżanka ta jest naprawdę prawdziwą ideową ekolożką. Myje się wyłącznie w czystej i zimnej wodzie, nie używa żadnych mydeł, szamponów, balsamów, odżywek i tym podobnych bzdur, a w jej skromnym mieszkaniu nie ma łóżka, jest tylko materac wypchany słomą czy trzciną. Bardzo porządna dziewczyna, ma tylko pewien problem, nie może znaleźć pracy no i jakiegoś chłopaka. Ale zawsze z wielką, nieukrywaną troską i ze łzami w oczach pochyla się nad każdym bezdomnym pieskiem, rozdeptanym robaczkiem, czy ptaszkiem ze złamanym skrzydełkiem. Na początku stycznia każdego roku i to za darmo wycina czerwone serduszka i klei kolorowe puszki dla wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nigdy też nie opuściła żadnej manify, parady równości i miłości, czy przystanku Woodstock, uczestniczy praktycznie we wszystkich protestach ekologicznych łącznie z przywiązywaniem i wieszaniem się na drzewach, a za udział w tego typu akcjach zawsze dostanie od organizatorów, tak jak i inni protestujący, parę ładnych groszy. Ma dziewczyna potem z czego żyć.
Spytała mnie, czy słyszałem o piesku „baliticu”, który sobie dryfował w styczniu 2010 roku na krze po Zatoce Gdańskiej. Nie słyszałem, mimo że podobno o tym ważnym wydarzeniu było głośno w mediach całego świata. Okazało się, że psinka ta dostała honorowe obywatelstwo miasta Gdyni. A w czasie powodzi w maju i czerwcu 2010 roku podobno uratowano kilka tysięcy psów z zalanych terenów. Taka liczba po prostu w głowie się nie mieści. Moja koleżanka rozpłakała się, gdy usłyszała tą niesamowitą wiadomość. Nawet więźniowie z Zakładu Karnego w Dębicy uznali, że trzeba pomóc psom, które ucierpiały w czasie powodzi i za darmo w lipcu ubiegłego roku zbudowali dla nich kilkadziesiąt drewnianych, przestronnych i ocieplanych bud. Jest to bardzo piękny gest ze strony osadzonych oraz wielka pomoc, na którą to w pierwszej kolejności i z wielkim utęsknieniem oczekiwali powodzianie. W jesieni 2010 roku do bulwersującego zdarzenia doszło na Śląsku, które również otrzymało właściwą medialną oprawę. Otóż wyrzucono z jadącego samochodu psa o imieniu „bąbel”. Tylko szybka oraz fachowa pomoc lekarska uratowała mu życie i zdrowie. Moja koleżanka wyraziła nadzieję, że śląska policja odłoży na bok śledztwa w sprawie morderstw, gwałtów i rozbojów oraz dołoży, bez zwracania uwagi na koszty, wszelkich starań mających na celu ujęcie tego niezwykle groźnego przestępcy, który wyrzucił „bąbla” z pędzącego samochodu, w celu osadzenia tego osobnika w Strzelcach Opolskich, Wołowie, Rawiczu, Barczewie, czy w innym miejscu odosobnienia.
Moja znajoma zauważyła też, że stosunkowo niedawno doszło do wiejącego zgrozą psiego dramatu w Świnoujściu. Jakiś nazista, gdyż trudno inaczej nazwać tego człowieka, w biały dzień zakopał sunię dobermana w ziemi na jednym z osiedli w tym mieście w taki sposób, że wystawała nad powierzchnię tylko głowa. Sunia samodzielnie próbowała się wydostać z tej pułapki lecz niestety nie udało się jej to. Przybyły na miejsce zdarzenia lekarz stwierdził zgon. Następnie przyjechali pracownicy schroniska, którzy z należytym szacunkiem i pietyzmem, co było wyraźnie zaprezentowane w programie interwencyjnym TVP2, wyciągnęli z dołu zwłoki poległego psa i ułożyli go z namaszczeniem na białym prześcieradle. W trakcie wykonywania tych czynności nikt nie odezwał się ani jednym słowem, a wokół panowała przejmująca grobowa cisza. Na szczęście, jeżeli można tak powiedzieć, w tym przypadku finał tego dramatu znajdzie swój epilog w sądzie, ponieważ w wyniku doniesienia złożonego przez czujnych mieszkańców osiedla, na którym doszło do tego zabójstwa, policja zdołała ująć mordercę psa. Miejmy nadzieję, że sprawca tej wyjątkowo podłej zbrodni będzie należycie ukarany z całą surowością polskiego i unijnego prawa. Jednak należy w tym miejscu wyrazić ubolewanie, iż świadkowie tej tragedii, widząc co się dzieje, nie wzięli sprawy w swoje ręce i nie przeszkodzili w zabójstwie psiuni. Szkoda też, że nie podano terminu pogrzebu zamordowanego dobermana oraz w jakim rycie miałaby się odbyć ta smutna ceremonia, która mogłaby zgromadzić wielotysięczne rzesze postępowych Europejczyków, w tym gejów, ekologów, obrońców praw zwierząt, przedstawicieli wolnomularzy, solidaryzujących się w pogrążoną w żałobie psią rodziną.
Moja znajoma wyraźnie zaznaczyła, iż niemal codziennie można przeczytać, usłyszeć i zobaczyć w polskojęzycznych mediach o przypadkach znęcania się nad psami. Na przykład jakiś bandyta przywiązał psiuńkę do samochodu i potem go ciągnął, aż urwała mu się głowa, inny zwyrodnialec zostawił psa na przejeździe kolejowym na pewną śmierć pod kołami nadjeżdżającego pociągu, lub jakiś inny oprawca zabił psa, wytopił z niego smalec, a resztę zwłok pożarł. Moja koleżanka, gdy usłyszała tą ostatnią wiadomość, z wykrzywioną od bólu miną, wykrzyknęła – to ludożerca! Mając na uwadze te wszystkie fakty, usilnie i to z pełną determinacją podkreśliła, iż to są niesłychane rzeczy, które są nie do pojęcia przez rozum przeciętnego cywilizowanego Europejczyka.
Zatem w świetle przytoczonych faktów należy skonstatować, że wszystkie te pieski, które zdołano uratować od niechybnej śmierci, oprócz honorowego obywatelstwa swoich miejscowości, powinny mieć jeszcze przyznane czynne i bierne prawo wyborcze, co powinno być, a nie jest uwzględnione w projekcie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, niezbędnej do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania naszego kraju, przygotowywanej przez naszą najładniejszą posłankę na Sejm III RP. Byłoby to politycznie poprawne, zgodne z duchem dzisiejszych czasów no i oczywiście korespondowałoby z obowiązującymi standardami w krajach Unii Europejskiej. A w czasie wyborów powszechnych zawsze można byłoby liczyć na dodatkowe głosy na jakąś proeuropejską partię.

B
Bełkot
psy do adopcji a dzieci do aborcji i staruszków do eutanazji - to jest przyszłość Polski

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt reguluje kwestię długości łańcucha psa łańcuchowego, natomiast nie reguluje kwestii dostępu psów do suk i odwrotnie w schroniskach, jak i też w tym projekcie aktu prawnego nie ma nic na temat aborcji u suk na ich życzenie czy na temat przyznania biernego i czynnego prawa wyborczego dla naszych drogich milusińskich pupilków. Czy chcemy, aby przez to skandaliczne niedopatrzenie wyrzucono Polskę z Unii Europejskiej. Wszak przecież nasz stosunek do psów jest miarą naszego człowieczeństwa .
g
gość

Teraz już wiadomo dzięki komu muszą powstawać schroniska. Tylko zapłakać nad poziomem empatii i bezwzględności niektórych forumowiczów!

c
czarownikczarownik

Zgrozo! Szkoda, że tak niedowartościowani ludzie szukają "przedłużenia" na forach i zaniżają poziom wszelakich dyskusji... Inicjatywa godna rozpowszechnienia

g
galicjok
W Galicji byla też nedza galicyjska i cholera - moze to tez razem z hyclem chcesz przenieść w XXI wiek?

Tego wcale nie trzeba przenosic.
To ciagle JEST
m
magneto
Już dawno wynaleziono taki zawód jak hycel, który zabijał bezpańskie psy za darmo i bezboleśnie. Każde miasto w Galicji miało takiego fachowca w tym i Pieremyśl. Nic łatwiejszego niż przywrócic taką profesję, a litośc i współczucie do bezdomnych psów, przelac na litośc i współczucie dla bezdomnych i chorych ludzi!

W Galicji byla też nedza galicyjska i cholera - moze to tez razem z hyclem chcesz przenieść w XXI wiek?
g
gość

W jaki sposób uczyć litości i współczucia dla starszych i chorych, bezdomnych ludzi, skoro nie mamy jej wzgledem zwierząt? To właśnie dzięki ludziom i ludzkiej bezduszności te zwierzaki trafiają do Schronisk.
Jeżeli ktoś chce dokarmać krokodyle w Afryce niech dokarmia, niech jak najwięcej osób adoptuje dzieci i przyjmuje do siebie bezdomnych czy starszych ludzi. A co komu przeszkadza, że ktoś bezinteresownie chce pomóc zwierzętom?
Gdyby każdy był odpowiedzialny za swoje zwierzęta nie byłoby Schronisk.

g
gosc

Ale was boli zawistne ludziki,ze ktos bezinteresownie robi cos dobrego.Przez kogo te zwierzeta cierpia jak nie przez ludzka glupote.

R
Rakarz

Już dawno wynaleziono taki zawód jak hycel, który zabijał bezpańskie psy za darmo i bezboleśnie. Każde miasto w Galicji miało takiego fachowca w tym i Pieremyśl. Nic łatwiejszego niż przywrócic taką profesję, a litośc i współczucie do bezdomnych psów, przelac na litośc i współczucie dla bezdomnych i chorych ludzi!

J
Janodkrzyza
Słusznie zauważył "Wasyl"Polska zmierza w tym właśnie kierunku!Człowiek staje się przedmiotem i jest potrzebny dotąd,dopóki może pracować!Dlatego mówi się o eutanazji i aborcji!Nikogo nie interesują głodujące dzieci,biedne rodziny!Aborcja jest związana z koniecznością zapewnienia dziecku utrzymania!Na utrzymanie i leczenie chorowitych psów pieniądze się znajdą!Dla ludzi brak na opiekę zdrowotną!

Stare i chore psy na salony a krokodyle w Afryce głodują.Co za przekora u ludzi.Przecież od zarania,Naczelny Konstruktor Wszechrzeczy tak to urządził,iż w przyrodzie silniejsze zjada słabszego.Zarówno pośród roślin jak też zwierząt.Po co to odwracać?
J
Janodkrzyza
Słusznie zauważył "Wasyl"Polska zmierza w tym właśnie kierunku!Człowiek staje się przedmiotem i jest potrzebny dotąd,dopóki może pracować!Dlatego mówi się o eutanazji i aborcji!Nikogo nie interesują głodujące dzieci,biedne rodziny!Aborcja jest związana z koniecznością zapewnienia dziecku utrzymania!Na utrzymanie i leczenie chorowitych psów pieniądze się znajdą!Dla ludzi brak na opiekę zdrowotną!

Stare i chore psy na salony a krokodyle w Afryce głodują.Co za przekora u ludzi.Przecież od zarania,Naczelny Konstruktor Wszechrzeczy tak to urządził,iż w przyrodzie silniejsze zjada słabszego.Zarówno pośród roślin jak też zwierząt.Po co to odwracać?
O
Obserwator

Słusznie zauważył "Wasyl"Polska zmierza w tym właśnie kierunku!Człowiek staje się przedmiotem i jest potrzebny dotąd,dopóki może pracować!Dlatego mówi się o eutanazji i aborcji!Nikogo nie interesują głodujące dzieci,biedne rodziny!Aborcja jest związana z koniecznością zapewnienia dziecku utrzymania!Na utrzymanie i leczenie chorowitych psów pieniądze się znajdą!Dla ludzi brak na opiekę zdrowotną!

a
ala
zamknijcie pyski jak nie macie nic mądrego do powiedzenia

ja mam usta, a ty może masz i pysk, dlatego możesz jeśc z koryta
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3