reklama

Przemysław Saleta: żyję tak samo, jak przed przeszczepem

Dorota MękarskaZaktualizowano 
Przemysław Saleta
Przemysław Saleta Dorota Mękarska
Rozmowa z Przemysławem Saletą, kickbokserem i propagatorem idei przeszczepów rodzinnych:

- Trzy i pół roku minęło od przeszczepu nerki, którą oddał Pan córce. Nikola ma obecnie 17 lat i jest już młodą kobietą. Wchodzi w aktywny okres życia. Jak się czuje?

-Nika czuje się dobrze i żyje tak jak reszta jej rówieśników.

- Jaki prowadzi tryb życia?

-Za mało aktywny, jak na mój gust. Ma typowe zainteresowania nastolatki, podczas gdy ja wolałbym, aby więcej uprawiała sportu. Nie ma do tego żadnych przeciwwskazań. Myślę nawet, że dobrze by jej to zrobiło.

- U Nikoli wykryto niewydolność nerek, gdy miała 13 lat. Jak do tego doszło?

- Nika bardzo dużo spała i dużo piła. Robiliśmy jej badania na cukrzyce, anemię i nic nie wychodziło. W końcu, podczas pobytu u babci, jej ciocia, która jest laborantką, zrobiła córce badanie krwi. Wyniki były tak złe, że od razu wzięto ją na dializy. Niewydolność nerek była tak zaawansowana, że konieczne były trzy dializy tygodniowo. Nika została od razu wpisana na listę oczekujących na przeszczep. Na szczęście w rodzinie nie brakowało chętnych do oddania nerki.

- Czytałam, że aż pięć osób wystąpiło z taką deklaracją.

- Tak, to prawda. Pierwszy termin przeszczepu został wyznaczony na 19 czerwca 2006 roku, czyli 4 miesiące po wykryciu niewydolności nerek. Pojawiły się jednak komplikacje. Ich wyjaśnienie trwało bardzo długo. Dopiero w grudniu 2006 roku dostaliśmy zielone światło. Ze względu na to, że przeszczepiona nerka nie starcza na całe życie, lekarze sugerowali nam, by pierwsza pochodziła jednak od dawcy zmarłego. W lutym tamtego roku doszło jednak do słynnego wystąpienia ministra Ziobry i w kolejnych dwóch miesiącach w Warszawie nie było żadnych przeszczepów. Stwierdziłem wówczas, że nie ma na co czekać i miesiąc później odbyła się transplantacja.

- W tym czasie kończył Pan jednak już karierę sportową. Czy gdyby wciąż był Pan czynnym sportowcem, ta decyzja przyszłaby równie łatwo? Przecież utrata jednej nerki poważnie utrudniłaby Panu dalszą karierę?

- W ogóle się nad tym nie zastanawiałem. Po prostu wiedziałem, że trzeba to zrobić. Ponieważ ze wszystkich chętnych byłem najstarszy, najlepiej było zacząć ode mnie. Jedyna obawa, jeśli chodzi o sport, była taka, czy po 20 latach forsowania organizmu, moja nerka będzie zdatna.

- W społeczeństwie panuje przekonanie, że ludzie, którzy oddają narząd są inwalidami. Pan stanowi zaprzeczenie tej fałszywej opinii...

- Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie tak myślą. Prowadzę obecnie taki sam tryb życia jak przed pobraniem. Nadal trenuję. W zależności od tego, jakim czasem dysponuję - od 5 do 10 razy w tygodniu. Kilka tygodni temu wróciłem z obozu treningowego z Wisły, gdzie przez tydzień bardzo intensywnie trenowałem.

- To z czego te obawy wynikają?

- Z niewiedzy. Ja nie odczuwam żadnej różnicy między stylem życia przed przeszczepem, i po przeszczepie. Zawsze się zdrowo odżywiałem, zawsze uprawiałem sport. To pozostało.
- Były jednak komplikacje.

- Pojawiła się niewydolność oddechowa, której przyczyny tak naprawdę nikt nie potrafi wyjaśnić. Jedyny efekt pobrania nerki był taki, że jak trafiłem do szpitala to ważyłem 110 kg, a po 2 tygodniach 93 kg. Ale to też nie był dla mnie problem. Podszedłem do tego jak do projektu sportowego. Musiałem odbudować masę mięśniową. Dla mnie to nie było nic nadzwyczajnego.

- Na świecie, co trzecia przeszczepiana nerka podchodzi od dawcy rodzinnego. Czy my Polacy, mniej się kochamy niż inne nacje, że tak rzadko decydujemy się na dawstwo rodzinne?

- Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nie znam osoby, która mówi, że nie oddałaby narządu krewnemu. Musimy się jednak zastanowić, czy nie mamy wokół siebie ludzi, którzy mają taki problem. W takim przypadku warto tą ideę szerzyć na własną rękę. W pierwszej kolejności trzeba zachęcać ludzi do badań, żeby sprawdzili, czy w ogóle mogą być dawcami. Trzeba to robić etapami, z wyczuciem, bo to delikatna kwestia.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

WYWALCIE TĄ BABĘ Z PRACY

K
Kuba

Czy Saleta jest kick-boxerem?? Z tego co wiem to zaczynał w kick-boxingu potem przeszedł na boks - tak dla uściślenia.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3